Dziewczyna i chłopak

Dziewczyna i Chłopak czyli heca w Krakowie. posypanka. 2:39. Scena Daniela Dziewczyna i Chłopak Wszystko Na Opak PL. Lapifors (Lt1H) 44:12. Dziewczyna i Chłopak 3/6 Szef i inni. Z Majus. 1:02. Chłopak zrywa z dziewczyną. Ta wysyła gangsterów by dać mu nauczkę ... Zaczynają się wakacje. Rodzeństwo Tomek i Tosia, na chwilę zamieniają się rolami. I właśnie wtedy po Tomka przyjeżdża gajowy, który ma go zabrać do leśniczówki, do wuja Stefana. Przebrana za chłopca Tosia jedzie zamiast brata. W tej sytuacji Tomek zmuszony jest w sukience siostry pojechać do cioci Ireny... Ekranizacja książki Hanny Ożogowskiej „Dziewczyna i chłopak, czyli ... Dziewczyna i chłopak to adaptacja opowieści Hanny Ożogowskiej przeniesiona najpierw na ekran telewizyjny (serial) a następnie w pociętej wersji jako film kinowy. Sympatyczni bohaterowie, miła muzyka - słowem to było nasze dzieciństwo. Dziewczyna i chłopak - wszystko na opak. 2010 7+ 1 godz. 29 min Filmy romantyczne oparte na literaturze. Bryce i Juli poznają się w dzieciństwie. Choć dziewczyna zakochuje się w chłopaku, ten nie odwzajemnia jej uczucia. Z czasem jednak i jego trafia strzała amora. Dziewczyna i chłopak (1980) - Rodzeństwo - Tosia i Tomek - podczas wakacji zamienia się rolami. Dziewczynka udaje chłopca, on siostrę. „Dziewczyna i chłopak” - serial TVP. W Warszawie mieszka dwójka bliźniaczo podobnego do siebie rodzeństwa: Tomek i Tosia (w ich role wcieliło się rodzeństwo, nie bliźniacze Anna Sieniawska i rok starszy Wojciech Sieniawski). Przed wyjazdem na wakacje, w tajemnicy przed rodzicami rodzeństwo zamienia się rolami. Tomek jako Tosia trafia do ciotki na wieś, podczas gdy Tosia jako ... 📺 Dziewczyna i chłopak (1977) - Zaczynają się wakacje. Rodzeństwo Tomek i Tosia, na chwilę zamieniają się rolami. I właśnie wtedy po Tomka przyjeżdża gajowy, który ma go zabrać do... Dziewczyna i chłopak . odc. 6 – Tomek i Tosia Dziewczyna i chłopak . Zobacz także: seriale Wszystkie pieniądze świata Rekonstrukcja filmowa/seriale . Piotrek zgubił dziadka oko, a Jasiek chce dożyć spokojnej starości ... Poziomy przyniesie bohaterom czerwonych i niebieskich kamieni, więc dziewczyna i chłopiec będzie mógł wziąć obu typów kamieni, w przeciwieństwie do gry Lawa i Woda. Należy również zwrócić uwagę na to, że chlopak, który reprezentuje element wody i w pełni pomalowane na kolor niebieski, a dziewczyna - żywioł ognia i czerwony. Dziewczyna i Chłopak czyli heca w Krakowie. posypanka. 2:39. Scena Daniela Dziewczyna i Chłopak Wszystko Na Opak PL. Lapifors (Lt1H) 1:02. Chłopak zrywa z dziewczyną. Ta wysyła gangsterów by dać mu nauczkę ...

After 2/After We Collided - Gdzie obejrzeć? Oglądaj cały film online! [Lektor PL]

2020.09.18 20:56 vodfilmy_pl After 2/After We Collided - Gdzie obejrzeć? Oglądaj cały film online! [Lektor PL]

After 2/After We Collided - Gdzie obejrzeć? Oglądaj cały film online! [Lektor PL]

Zobacz After 2 online i poznaj drugi rozdział przygód Tessy i Hardina

Po entuzjastycznym odbiorze pierwszej części filmowej adaptacji bestselleru After, druga część cyklu także trafiła do kin. Co nowego u Tessy i Hardina? Już teraz możesz się dowiedzieć! Zobacz After 2 cały film w domowym zaciszu w polskiej wersji językowej! Już teraz bowiem opcja After 2 lektor pl jest dostępna dla każdego, kto ma możliwość bycia online. Połącz się z internetem ze swojego ulubionego urządzenia i uzyskaj dostęp do drugiej części After!
https://i.redd.it/n1z2r8g98yn51.gif
Oglądaj After 2 online: https://vodfilmy.pl/filmy-online/after-2-2020-online/

https://preview.redd.it/vh1l02h02yn51.jpg?width=1050&format=pjpg&auto=webp&s=538c75cb10123b2ba677955efa60a366e9b48e41
Z czego wynika popularność serii? Wszystko zaczęło się od książki Anny Todd, która zaczęła pisać powieść z gatunku fan fiction zainspirowana zespołem One Direction. Pierwszy tom autorka opublikowała w 2013 roku za pośrednictwem platformy internetowej Wattpad. Książka zdobyłą tak niebywałą popularność, że Todd już rok później podpisała kontrakt filmowy.
Pierwszy film, After, miał premierę w 2019 roku. Główni bohaterowie serii, Tessa i Hardin, kompletnie się od siebie różnią, lecz to nie przeszkadza im uwikłać się w coraz bardziej toksyczną relację. Rozważna dziewczyna i porywczy chłopak to bowiem mieszanka wybuchowa - pełna namiętności, ale także kłótni i tajemnic. Filmowa adaptacja początku serii nie kończy się happy endem, nie dziwi więc fakt, że fani z niecierpliwością oczekiwali kolejnej odsłony przygód swoich ulubionych bohaterów. Na szczęście After 2 lektor online jest już dostępny i możesz obejrzeć go, kiedy tylko zechcesz!

Czy warto obejrzeć After 2, który jest teraz dostępny online?

Młodzieńcza wizja miłości jest zazwyczaj wspaniała, ale szybko rozbija się o rzeczywistość. Podobnie jest w After 2. Zraniona Tessa chce zacząć bowiem nowe życie, by zapomnieć o Hardinie. Życie nie jest jednak tak proste jak może się wydawać...
Druga część After przeszła kilka kosmetycznych zmian, choć na szczęście pokochani przez publiczność główni bohaterowie to wciąż ci sami aktorzy. Zmienił się jednak reżyser, dlatego też łatwo dostrzec pewne różnice w prowadzeniu akcji i postaci. Jaki jest tego efekt? After 2 wciąga jeszcze bardziej niż jedynka! Wróćmy jednak do fabuły. Jako, że miłość niejedno potrafi mieć imię, nikogo nie zdziwił sukces After. Jeśli jednak chcesz zacząć swoją przygodę od dwójki to spokojnie, twórcy zadbali i o taką audiencję. Możesz nie znać lub nie musisz odświeżać sobie pierwszej części, bo scena otwierająca streszcza wszystko, co wydarzyło się w jedynce.
Tak więc, Tessa i Hardin próbują poradzić sobie po burzliwym rozstaniu. Ona rzuca się w wir pracy, on topi smutki w alkoholu. Dziewczyna zaczyna robić karierę, jednak po jednym ze służbowych wyjść dzwoni to swojego byłego chłopaka. Hardin zjawia się w jej hotelowym pokoju, spotyka tam jednak półnagiego Trevora. Jak można się domyślać, wcale nie pomaga to głównym bohaterom w naprawieniu ich relacji... Role pierwszoplanowe w After 2 jak zwykle zagrane są bez zarzutu, na uwagę zasługują jednak także postaci drugoplanowe (choćby wspomniany Trevor). Pokłony należą się również: Candice King oraz Charliemu Weberowi, którzy tchnęli prawdziwą i szczerą energię w Kim i Christiana.
Jaki jest zatem After 2? Trzeba przyznać, że dwójka bardziej ściśle trzyma się książki, więc każdy prawdziwy fan literackiego pierwowzoru After nie będzie zawiedziony. Oglądając After 2 za darmo dostaniesz dużo humoru, interesujące dialogi oraz sporo ciekawych wątków pobocznych, które jeszcze dodatkowo dodają filmowi smaczku.

After 2 wypełnił sale kinowe, jednak ty możesz obejrzeć go za darmo i online

Pierwsze warszawskie pokazy - mimo pandemii - zgromadziły w kinach maksymalne dopuszczalne tłumy. I chociaż sale kinowe były zapełnione tylko w połowie, emocje wśród widzów widać było gołym okiem. Na szczęście ty możesz oszczędzić sobie i wydawania pieniędzy, i wycieczki do kina, oglądając After 2 w wersji online. To spore ułatwienie i jeszcze większa wygoda.
Decydując się skorzystać z opcji After 2 film online musisz pamiętać, że ogranicza cię tylko twój własny czas. Nie musisz nigdzie wychodzić, możesz usiąść wygodnie w fotelu i sprawdzić, czy druga część przygód Tessy i Hardina faktycznie słusznie została nazwana mieszanką 50 twarzy Greya i American Pie.

After 2 to niegrzeczny film nie tylko dla nastoletnich widzów

Filmy pokroju 50 twarzy Greya czy kolejne części American Pie to kino, w którym bardzo dużą rolę odgrywa erotyka i cielesność. Podobnie jest z After 2, który po “przeprowadzce” ze szkoły do “dorosłego” życia może być propozycją nie tylko dla nastolatków.
Dlaczego After 2 jest nazywany miksem tych dwóch serii? Ponieważ w dwójce odrobinę zwariowany humor i sceny łóżkowe są dawkowane widzom mniej więcej w tych samych proporcjach. Co mówi to o samym filmie? Przede wszystkim tyle, że oglądając After 2 wszystko wyważone jest w idealnych dawkach - od dramatu, poprzez namiętność aż do śmiechu. Dzięki temu podczas seansu po prostu nie można się nudzić.
Jeśli więc masz trochę czasu, naprawdę warto rozważyć seans After 2 online! Cały film jest bowiem dostępny dla każdego, kto ma ochotę przeżyć przygodę z Tessą i Hardinem! Nie czekaj ani chwili dłużej, jeśli jeszcze się wahasz! Wystarczy ci bowiem zaledwie kilka kliknięć, by przenieść się z twoimi ulubionymi bohaterami w trudne początki ich dorosłości. A jeśli jeszcze, jak teraz, można zrobić to za darmo, to po co odkładać oglądanie na później!
submitted by vodfilmy_pl to u/vodfilmy_pl [link] [comments]


2020.09.14 21:51 Shot_Breadfruit Dziewczyna i chłopak (1977) POL.1080p.VOD.TV-NoGroup Serial Polski

DOWNLOAD LINK: megafile3.top/444s3df9g/h32234s

submitted by Shot_Breadfruit to u/Shot_Breadfruit [link] [comments]


2020.08.01 12:41 braciakoala Gdzie obejrzeć film After z 2019 roku z polskim lektorem?

Film After jest już dostępny online dla każdego!

Jeśli lubisz oglądać filmy online to zdecydowanie polecamy obejrzenie tej produkcji! Zdaje sobie sprawę, że nie znajduję się w grupie docelowej filmu After 2019 online. Mam wrażenie, że ten film jest kierowany tylko do ściśle określonej grupy nastolatków, którzy nie mają dużych wymagań do filmów. Jeśli ktoś jest fanem książki, na której podstawie został nakręcony film to również może mocno się zawieść. Pokuszę się nawet o stwierdzenie, że książka jest zdecydowanie lepsza od filmu. Sprawa ma się podobnie, jak w przypadku filmu Lśnienie. Książka została obdarta ze zbędnych elementów a na podstawie tego, co zostało, został nakręcony film.
Główną bohaterką w filmie jest Tessa - zakończyła szkołę średnią i wybrała się na uczelnię wyższą. Tak jak w innych filmach dla nastolatków tak i tutaj główna bohaterka jest szarą myszką, która dobrze się uczy i stroni od imprez. Tessa (Josephine Langford) ma młodszego chłopaka, który został w rodzinnej miejscowości. Pierwszego dnia pobytu w nowej szkole okazuje się, że wszyscy są niegrzeczni, bo mają pofarbowane włosy, kolczyki i tatuaże.
Pierwszego dnia bohaterka przyjeżdża do akademika z chłopakiem i mamą. Mama Tessy jest wręcz przerażona tym, że współlokatorki jej córki mają kolczyki, tatuaże i pofarbowane włosy na neonowe kolory. Na domiar złego w pokoju nastolatek unosi się woń marihuany. Po kilku mniej ważnych zdarzeniach koleżanki namawiają Tessę na wzięcie udziału w imprezie. Bohaterka zgadza się i tam poznaje Hardina (Hero Fiennes-Tiffin). Hardin to typowy kozak, bad boy.

Gdzie oglądać film After 2019 online?

Co z takiej relacji szara myszka - bad boy może wyjść? Dokładnie to, czego wszyscy się spodziewają. Ten film to trochę takie Nowe Oblicze Greya dla nastolatek. Fabuła filmu After polega na tym, że przez jakiś czas są razem, robią różne fajne rzeczy by potem się pokłócić i rozstać. Następnie znów są razem i po czasie znów się kłócą. Następnie następuje załamanie i jest mały twist. W pierwszym akcie filmu nastolatkowie grają w słynną grę - prawda czy wyzwanie.
Nie mam tu za dużo do powiedzenia. Przede wszystkim ta gra to trochę taki fabularny wykręt w wielu filmach dla nastolatków. Jeśli coś musi się zdarzyć to dzieje się to podczas tej gry. Co trzeba by było zrobić, żeby taki zainteresował widza i żeby historia była porywająca? Przede wszystkim After film cda musiałby mieć dobrze napisane i mocne charaktery oraz bohaterów z charyzmą - tutaj zdecydowanie tego brakuje.
Główna bohaterka to szara myszka. Dokonuje pewnych wyborów w pierwszych aktach filmu, które przekreślają ją jako protagonistę tego filmu. Poznała Hardina a na noc zaprasza swojego chłopaka. Leżą w pokoju i oglądają głupie filmiki. W pewnym momencie Hardin przesyła jej wiadomość. Tessa ją czyta, wychodzi z pokoju i do niego jedzie. W tym momencie chłopak Tessy zostaje sam w pokoju akademickim.

Jak obejrzeć cały film After?

Przyjechał tutaj specjalnie dla niej, żeby spędzić z nią noc a ona zostawia go samego. Pomijając już nieracjonalne wybory bohaterów, ten film jest po prostu bardzo nudny a jeszcze bardziej przewidywalny. Głupie decyzje bohaterów pojawiały się już wiele razy we wszystkich filmach dla nastolatków. Pewne porównania z serią filmów o Greyu są tutaj bardzo na miejscu. Nie zrozumcie mnie źle. To nie jest najgorszy film na świecie. Dla pewnej, ściśle określonej grupy odbiorców może być naprawdę miłym seansem.
Sam film wywodzi się z fan fiction, czyli opowiadań stworzonych przez fanów, na temat Harry Styles. Tak naprawdę ten film ma tylko to. Jeśli wyobrazicie sobie, że bohater wcielający się w rolę Hardina, to jest Harry Styles i na przykład chciałybyście się spotkać z takim idolem, to możecie wyobrazić sobie jak takie spotkanie mogłoby wyglądać. Hardin to typowy bad boy, trochę niedostępny, ale również romantyczny. Jest bardzo wrażliwy, tylko tego nie pokazuje. To trochę jak ze słynnym porównaniem z filmu Shrek - cebula ma warstwy. Niestety ten film realizuje tylko te założenie. W After 2019 online nie ma żadnej interesującej postaci pobocznej. Bohaterowie drugoplanowi to trochę takie pionki, które mają wykonać jedną konkretną rzecz.

Czy film After jest dostępny na zalukaj?

Podobnie jak w przypadku filmów o Greyu - główna bohaterka to szara myszka, która poznaje kogoś, kto pozwala poszerzyć jej horyzonty, otwiera okno na świat i wiele ciekawych rzecz. Nie brakuje tutaj bardzo irracjonalnych elementów. W pewnym momencie bohaterowie trafiają do pięknego mieszkania, które spada im z nieba. Jak film to wyjaśnia? Koleżanka ojca Hardina ma mieszkanie i wyjechała do Włoch, więc oni mogą tam mieszkać, aby dbać o roślinność.
Tessa jest przedstawiona jako bardzo rozsądna, jak na swój wiek, dziewczyna. Generalnie idzie w stronę tego, aby dobrze się uczyć, zdobyć dobrą pracę itd. Bohaterka mówi też o tym, że poświęci swoje marzenia o pisaniu na rzecz studiowania ekonomii, bo to bardziej się przyda w jej życiu. W międzyczasie to też się rozwiązuje. Ojciec Hardina ma kolegę, który prowadzi wydawnictwo i na pewno ona dostanie tam pracę. Bohaterka jest inaczej budowana w stosunku do tego, jakie podejmuje wybory.

Dlaczego warto obejrzeć ten film?

After lektor pl to zlepek teledyskowych scen. Wydaje mi się, że ciężko to inaczej nazwać. Bohaterowie idą nad jezioro i się kąpią. W mieszkaniu są w wannie i również się kąpią. Jeśli komuś sprawa przyjemność oglądania teledysków, w których główną rolę odgrywają nastolatki i miłość to może być to pewna propozycja dla Was.
Co ciekawe, główną bohaterką jest siostra Hanny Baker z serialu 13 powodów. Uważam, że aktorzy nie są źli w tym, co robią. Niestety nie mają w tym filmie co grać. Główna bohaterka ma potencjał. Może gdyby trafiła na dobry scenariusz i dobrego reżysera to mogłaby naprawdę fajnie zagrać. Niestety w filmie After jest kompletnie beznadziejna.
submitted by braciakoala to u/braciakoala [link] [comments]


2020.07.20 11:52 fvckbaby Powazne pytanie

no siemka erPolacy. Mam pytanko. Gdy widzicie kogoś kto wygląda jak chłopak i dziewczyna jednocześnie jak się zwracacie do takiej osoby? Bo nie chce nikogo urazić i wtedy stoje przy dylematem
ej jestes facetem czy kobietą
albo ryzykuje 50/50 zgadując płeć ale wtedy się cykam ze trafię niewłaściwie xD. Jest też opcja takiego układania zdań ze nie można z niej wywnioskowac płci ale to długo to nie działa xD Moze są tu jacyś redditorzy ktorzy właśnie mają taką urodę? Jak reagujecie jak ktoś was zmissgenderuje? Taka mam zagwozdkę. Miłego dzionka B)
submitted by fvckbaby to Polska [link] [comments]


2020.07.10 12:33 N-S-W-2 Duda: Polska rodzina to chłopak i dziewczyna.

Duda: Polska rodzina to chłopak i dziewczyna. submitted by N-S-W-2 to u/N-S-W-2 [link] [comments]


2020.04.13 17:07 Robert_de_Saint_Loup The terms “girlfriend” and “boyfriend” are ridiculous.

The terms girlfriend and boyfriend are spoken so casually nowadays but it is a term that originally stems either from the silliness of children or the conservative and discrete traditions of our ancestors. Now you have grown adults in prifessional networking events using these terms. “Hi Paul, Id like to introduce you to my girlfriend Chelsea; she’s currently a director of Sotheby’s real estate.”
“What a lovely apartment! You and your boyfriend must be so proud”
You see how off that sounds? Every word in those sentences make some sort of sense but girlfriend and boyfriend are too ridiculous.
But we shouldn’t have that. Why do we have these childish terms as everyday conversation? Why do we name our loved ones something so simplistic?
For those who are multi-lingual, you will notice the differences in other languages.
French: « C’est ma copine » or « Lui c’est mon copain »
The term in French practically means the same thing but the difference is that it is ONE WORD. In English, we take two words and put them together. You don’t see this in other languages. French: “C’est ma ami-fille” or “mon ami-garçon”
Or in Spanish; “esté es mi amigo niño e yo soy su amiga niña.” It’s an absurdity. In Spanish, they have a solid term as well. novio y novia
In Poland, people say “moja dziewczyna” and “mój chłopak”
Monolingual people can think of everything but struggle to think in another language. Its hard for them to observe English through the lens of another language. When this is done and you observe the vast differences and etymologies of words and phrases, you will notice a lot of holes in the English language itself
Why do we still have these terms? Lets come up with another term. Not ‘lover’ because that implies some sort of hidden affair, but perhaps another word.
submitted by Robert_de_Saint_Loup to unpopularopinion [link] [comments]


2019.11.04 17:19 bloomer_from_poland Kryzys psychiczny

Hej Polska
Chciałbym Wam opowiedzieć moją historię kilku ostatnich miesięcy, jako może przestrogę dla innych, może jako naukę, może tylko po to, że mam potrzebę napisać światu o tym przez co przeszedłem. Będę się starał zachować anonimowość, aczkolwiek nie zdziwię się, jeżeli mnie ktoś rozpozna. Jeśli tak będzie, proszę, zachowajcie to dla siebie.
Żeby tylko zarysować - jestem raczej z dobrej rodziny, nigdy mi niczego nie brakowało, jednak nigdy też nie było tak, że dostawałem co będę chciał. Ot normalna rodzina klasy średniej/wyższej średniej. Rozwijam się w zawodzie, o którym marzyłem, od jakiegoś roku mieszkam sam na swoim...
Otóż nie do końca sam, ponieważ do końca czerwca br. mieszkałem z dziewczyną. Byliśmy razem jakieś 4 lata, w tym czasie prawie 2 mieszkaliśmy wynajmując gdzieś mieszkania. Nie zawsze było kolorowo, nie zawsze było tragicznie. Można powiedzieć, że było nijak/dobrze. Mieliśmy nawet dwa koty, co jest istotne w tej historii.
Pod koniec czerwca wróciłem z tygodniowego wyjazdu służbowego. Kolejnego dnia, gdy wróciłem z pracy dowiedziałem się, że moja dziewczyna chce skończyć związek. Przyjąłem to zadziwiająco spokojnie. Nie bez emocji, ale spokojnie, dorośle. Rozstaliśmy się jako przyjaciele. Ona wzięła "nowszego" kota, u mnie został starszy, który był naszym pierwszym wspólnym zwierzakiem, przede wszystkim dlatego, że ona marzyła o kocie.
W ten sposób zacząłem mieszkać sam. Ponownie podkreślam, że nie odczuwałem tego jakoś bardzo. Prawdopodobnie dlatego, że miałem dużo roboty na głowie. Poznałem kilka osób, niektóre bardzo blisko, jednak wszystko okazywało się tylko przelotnymi znajomościami. Zacząłem palić papierosy. Paczkę dziennie, czasem półtorej. Osoba, która z papierosami nigdy nie miała wspólnego. Zarabiam w końcu swoje pieniądze, kto mi zabroni. Poza tym ja nie jestem uzależniony, mogę w każdej chwili przestać.
Życie właściwie zaczęło mi się sypać we wrześniu, kiedy poszedłem na urlop. Przez bity tydzień siedziałem w chacie, paliłem papierosa za papierosem i jadłem żarcie na dowóz. Grałem w gry na kompie myśląc, że to mój wymarzony czas wolny. W końcu nie ma pracy, nie ma dziewczyny, która stałaby mi nad głową. Nie muszę się martwić o gotowanie, bo przecież zarabiam swoje pieniądze i przecież jakbym gdzieś na ten tydzień wyjechał, to wydałbym więcej. Zacząłem przy okazji tyć w oczach. W tym samym czasie zacząłem tracić kontrolę nad swoim otoczeniem. Zaczęły rosnąć sterty śmieci, brud zaczął zachodzić grubą warstwą w łazience i w kuchni.Nie wychodziłem wyrzucać śmieci do głównego kosza. Co więcej, nawet się nie fatygowałem, żeby wyrzucać je do worka na śmieci. Ale nie zwracałem na to uwagi, myślałem, że to olewam.
Potem zaczęło to wchodzić na moją psychikę. Życie jakby wymykało mi się spod kontroli. Zawsze się śmiałem jak w The Sims bałagan wokół postaci wpływał na ich morale, zaś wtedy zrozumiałem jak bardzo to mnie niszczy. Zaczęły też do mnie docierać wydarzenia z czerwca. Zacząłem wpadać w inne używki i robić rzeczy, których normalnie bym nie robił tj. pisanie do każdej możliwej dziewczyny na Tinderze, bycie bardzo bezpośrednim. Dla niektórych może to być normalne, dla mnie to był kompletnie inny świat. Z perspektywy czasu wydaje mi się, że starałem się wypełnić pustkę po mojej dziewczynie, jakoś się dowartościować, może podświadomie zemścić. Byłem w totalnym amoku. Trwało to jakiś tydzień, może dwa. Ja zaś czuję jakby to trwało od czerwca. Warte podkreślenia jest to, że w tym czasie chodziłem do psychologa, jednak nie pomagał mi on w tym, co się aktualnie ze mną działo.
Być może wyda Wam się to trochę dziwne, ale tę serię niefortunnych zdarzeń przerwał niejako u mnie film Fangottena o tzw. doomerach. Z jego filmu trafiłem na filmy anglojęzyczne, gdzie znalazłem film jak chłopak opowiada o swojej drodze z doomera do bloomera. Po obejrzeniu i przeczytaniu komentarzy pod filmem trafiłem na informację, że niektórym ludziom w wyjściu z gówna pomaga stoicyzm i, co najbardziej mnie załamało, ogarnięcie porządku wokół siebie. W tym momencie uświadomiłem sobie, że gromadzący się wokół mnie syf jest objawem, ale też elementem, który jeszcze bardziej mnie pogrążał.
Czytałem o stoicyzmie i szczerze powiedziawszy, dla mnie ta filozofia zaczęła działać. Przede wszystkim założenie, że są rzeczy od nas zależne i od nas niezależne. Z niezależnymi nic nie zrobimy, więc nie warto się nimi w danym momencie zamartwiać. Zaś jeśli chodzi o zależne od nas: jeżeli jesteś w zagraconym mieszkaniu, masz dwie opcje: albo nic nie robić, dalej w tym żyć i zaakceptować wpływ tego na moją psychikę, albo w końcu posprzątać. Idiotycznie proste, prawda? Ale ja tego nie wiedziałem. A może wiedziałem, ale potrzebowałem to przeczytać. Wpłynęło na mnie z tej filozofii również to, że to ode mnie zależy jakie wrażenie coś na mnie zrobi. W każdym razie...
Piszę to w momencie, kiedy umyłem sedes, co uważam za wielkie osiągnięcie... Niby tylko porcelana, nad którą spędzacie kilka chwil w ciągu dnia, a jednak dla mnie to w tym momencie bardzo dużo. Wczoraj był pierwszy dzień od wielu miesięcy, kiedy jadłem owoce. Dużo owoców... Winogrona, banany, mandarynki... Możecie mi wierzyć albo nie, ale mam łzy w oczach pisząc ten fragment o owocach. Używki odstawiłem wszelkie. Tak jak wcześniej tylko "próbowałem" rzucić papierosy, tak po tym przejściu czuję do nich odrazę. Do wszystkich innych też. Posprzątałem mieszkanie i powiem Wam, że nie ma piękniejszego zapachu unoszącego się w domu od aromatu Pronto na świeżo wyczyszczonych meblach.
Wracając jednak do kota, z nim mam jeszcze duży problem. Kocham ją (kota) i ona kocha mnie, jednak kiedy na nią patrzę, myślę o tym jak moja była dziewczyna za nią tęskni. I tego nie potrafię jeszcze rozwiązać, a sprawia to spory ból. Ale wierzę, że teraz będzie tylko lepiej. Zrozumiałem też, jak bardzo samotnym człowiekiem jestem. W moim bezpośrednim otoczeniu nie mam nikogo. To jest druga rzecz, z którą się w tym momencie param.
Myślę, że jestem na dobrej drodze do bycia szczęśliwszym człowiekiem. Potraktujcie to wszystko jako przestrogę. Może kiedy będziecie w podobnej sytuacji, zaczniecie zauważać zależności i zobaczycie, że wpadacie w bajoro. Ale pamiętajcie, zawsze jest jakieś wyjście. Pisałem to z zamysłem, że zobaczę jakąś swoją wielką przemianę, jakieś boom, kiedy stałem się szczęśliwym. Teraz widzę, że jest to jednak proces bardzo stopniowy.

Ale zmierza w dobrym kierunku :)

Dużo zdrówka Polska, szczególnie tego psychicznego.
submitted by bloomer_from_poland to Polska [link] [comments]


2019.07.14 15:10 throwaway_londyn "Kardynalne" błędy maturalne z języka polskiego

Cześć!
Odkąd powstała nowa matura z zainteresowaniem czytam sprawozdania maturalne z kilku przedmiotów. Według mnie najciekawsze są te z polskiego. W tym roku słyszałem dużo o "błędach kardynalnych," za które automatycznie dostaje się zero punktów z wypracowania. Przez lata w sprawozdaniach pojawiało się wiele przykładów błędów, które - moim zdaniem - po prostu na maturze nie mają miejsca i świadczą najbardziej o stanie polskiej edukacji.
Nie chodzi mi o błędy wynikające z braku wiedzy, ale raczej zupełną nieumiejętność wysłowienia się na papierze. Zauważcie, że te fragmenty nawet oderwane od jakiegokolwiek tematu wypracowania po prostu nie powinny znaleźć się na maturze.
Poniżej wybrałem najciekawsze przykłady. Wszystkie z wypracowań z poziomu podstawowego.
Na początek "Lalka":
W całej książce Bolesława Prusa „Lalka” można się dopatrzeć jak Stanisław Wokulski nie miał wpływu na to co dzieje się z jego losem. Wraca z Paryża gdy jego sklep się wybił na wyżyny myśli, że gdy teraz jest bogaty to poleci na niego Izabela Łęcka, która była szczytem jego marzeń. Wokulskiemu bardzo się podobała Iza, przed wyjazdem do Paryża mógł sobie tylko o niej pomarzyć. Izabeli ojciec popadł w długi a gdy Wokulski się wzbogacił na swoim sklepie Izabela pragneła już tylko jego majątku nie patrząc jak bardzo może go skrzywdzić. Tak się stało Izabela poleciała na Wokulskiego majątek a używała sobie z innymi facetami za plecami Stasia. Stanisław się tego dowiedział i przerwał ich nieudany związek.
Odwołanie do "Chłopów":
Hanna dziewczyna Antka stwierdziła, że nie zostaną na wsi i niebędą na to wszystko patrzyć. Antek wykończył by się nerwowo. Tak się stało Antek wyjechał a Jagna z pozoru dobra kobieta spotykała się z innymi facetami i go zdradzała.
Interpretacja wiersza z radą dla przyszłych pokoleń:
W mojej pracy będę pisała temat drugi. Ponieważ zaciekawił mnie bardzo ten fragment tekstu. W tym fragmencie opisane jest jak bardzo się coś kiedyś straci a tak najbardziej nie chce się tego stracić i mieć tego do końca życia. Tak trudno dojść nam do jakiegoś ważnego celu który chce się osiągnąć i tak dużo nas to zdrowia i nerwów czasami kosztuje. Jeśli chce się gdzieś wyjechać i spełniać swoje marzenia to rób to teraz do póki ma się czas i siły oraz zdrowie. Trzeba spełniać swoje marzenia oraz potrzeby bo to w życiu najważniejsze dla samego siebie. Do puki jest się jeszcze młodym oraz nie ma się jeszcze rodziny. Jeśli się coś straci ważnego od ważnej osoby to bardzo źle.
Odwołanie do zakupów odzieżowych:
Przykładem takiego czegoś mają być najzwyklejsze ubrania. Im człowiek starszy, tym mniej ciągnie go do drogich sklepów z tymi rzeczami w pewnym momencie uświadamia sobie, że te przedmioty przecież nie będą trwały wiecznie, w końcu się zniszczą, a kosztują przecież niemało. Dochodząc do tych wniosków zaczyna się ubierać w tańszą odzież, bo przyjdzie czas, ze będzie się jej musiał pozbyć.
oraz do miłości, trochę ktoś popłynął z interpretacją:
Weźmy na przykład dziewczynę, która była w szczęśliwym związku – chłopak złamał jej serce. Kiedy już się trochę otrząsnęła daje szansę kolejnemu – kolejny ją zawiódł. Pomyśli sobie: „do trzech razy sztuka” i kolejny raz kończy nie mogąc spać. Po tym przeżyciu znajduje nowego, coś im nie wychodzi i się rozstają, w tym momencie już były partner staje się jej obojętny, zwyczajnie nie potrafi cierpieć z jego powodu. Nawet jeśli znalazłaby kolejnego to świadomość, iż może tak wyjść, że go straci, znacznie utrudni jej przywiązanie się do niego. Mam nadzieję, że argumenty przedstawione powyżej uzasadniają tezę, że ludzie tracą z czasem poczucie przywiązania do otaczających ich rzeczy, miejsc czy ludzi.
Interpretacja wiersza, o której nie jestem wstanie nic nawet napisać:
Wiersz zbudowany jest z sześciu zwrotek, pierwsze pięć zawiera po trzy wersy, natomiast zwrotka szusta zawiera cztery. W wierszu mamy rymy oplatające w pierwszych pięciu zwrotkach, natomiast, zwrotka szusta zawiera rymy przeplatane. Zwrotka pierwsza rozpoczyna się słowami: „W sztuce tracenia nie jest trudno dojść do wprawy”. Elizabet Biskop tom oto metaforo ukazuje zawodność pamieńci ludzkiej. Sztukę tracenia możemy z całą pewnością nazwać i porównać zapominaniem. Zwrotka druga posiada charakter opisowy przybliża nam problem zapominania, chodzi głównie oto, że zapominamy dlatego iż przysfajamy codziennie nowe elementy, które poniekąd wypierajo stare autorka przestrzega nas również przed tym, że „w sztuce tracenia nie jest trudno dojść do wprawy” jest to kolejne ostrzeżenie przed zapominaniem. Kolejna zwrotka ostrzegają o złych skutkach zapominania na przykład „Przepadł mi gdzieś zegarek po matce”. Utwór jest swoista przestrogą przed zapominaniem, ponieważ nasza obojętność wobec niego może doprowadzić do utraty ważnych wspomnień myśli które poniekont kształtowały nasz charakter i osobowość. Zwrotka nr 5 zaczynająca się słowami: „straciłam dwa najdroższe miasta” kolejny raz przestrzega nas przed zapominaniem ponieważ to ono prowadzi człowieka do utraty tożsamości, charakteru, kultury, wszystkiego, co dla niego ważne. Fragment ostatniego wersu piątej zwrotki ostrzega nas najpewniej że do zapomnianych rzeczy najprawdopodobniej nie ma już powrotu. Zwrotka szusta ostrzega nas przed utratą tych najcenniejszych wspomnień czyli zpomnienia o rzeczach najcenniejszych w wierszu niesą one bliżej określone, ale można przypuszczać, że chodzi tutaj na przykład o naszą: rodzinę, dzieci, drugą połówkę. Na sam koniec autorka nawołuje do dbania o wspomnienia sugerując tylko „(Pisz!)”.
submitted by throwaway_londyn to Polska [link] [comments]


2018.08.13 12:52 illmaticmat Tolerancja [rant]

Mamy z żoną kumpla który jest gejem. Gość lubi chodzić do klubów sobie potańczyć. Ma swój ulubiony klub, do którego chodzi od lat - nie jest to klub gejowski. Z racji tego, że tańczy dość specyficznie (dance like no one's watching) raczej nikt nie ma wątpliwości co do tego, że gość jest gejem. W klubie zna go obsługa, barmani a DJ'e zapraszają go na scenę, śmiejemy się że jest tam rezydentem.
W czwartek piątek poszedł do klubu, impreza się rozkręciła, facet tańczył sobie jak zwykle na podeście przy DJ'ce. Podeszła do niego jakaś dziewczyna, powiedziała mu na ucho, że "brzydzi się takimi jak on" po czym jej chłopak wypłacił mu "sztukę" i złamał mu nos. Rzecz zdarzyła się w Szczecinie.
Facet jest fizycznie niezdolny do przemocy co do tego nie mam wątpliwości (zresztą widziałem video z zajścia), nie ma tu mowy o jego winie. Wkurwiłem się. Kiedy jeszcze zdarzało mi się wyjść do klubu, zawsze w jakiś sensie podziwiałem tego gościa bo pomimo wielu kompleksów i ograniczeń jakie sam sobie narzucał w codziennym życiu, w klubie sobie odpuszczał i po prostu był sobą.
Oczywiście jeden pobity gej o niczym nie świadczy, ale mam wrażenie graniczące z pewnością, że w Polsce A.D 2018 w modzie jest być nietolerancyjnym.

submitted by illmaticmat to Polska [link] [comments]


2018.07.11 15:21 Arald98 Pasta o Julce

PROLOG
lvl 9 Dawid idę sobie radośnie do podbazy to jeszcze ten czas, w którym lubi się chodzić do szkoły na początku lekcja Religii, potem przerwa - czas zabaw wszystko supi, gramy sobie w berka myślałem już, że to będzie taki piękny dzień gdy Golem przyszedł do szkoły... Golem był dwa lata starszy, i ciągle się nade mną znęcał nauczyciele nic mu nie robili, bo jego ojciec wpłacał im jakieś dotacje na kiju właśnie biegłem od ściany do ściany, aby uciec przed berkiem wtedy Golem znikąd podstawił mi nogę i przewróciłem się na twarz straciłem wtedy chyba trzy zęby mleczne przechodząc rzucił tylko ze śmiechem "Uważaj jak biegasz młody!" moje oczy zalały się łzami a koledzy zaczęli śmieszkować byleby przypodobać się Golemowi taka sytuacja nie miała miejsca po raz pierwszy zawsze, gdy chciałem być sam, uciekałem do szkolnej kotłowni mój tata - konserwator pracujący w szkole zawsze był zajęty i nie zauważał jak przemykam przez jego pokój żeby wejść do dziury znajdującej się za dużym bojlerem pomieszczenie, do którego prowadziła dziura (nazywane przeze mnie Smoczą Grotą) mogłoby pomieścić trzech dojrzałych mężczyzn jednak sama dziura, była nawet dla małego mnie dość ciasna jak zwykle wtuliłem się w kąt wyłożony miękką gąbką po chwili, po przeciwnej stronie Groty usłyszałem jakiś dźwięk na początku uznałem, że to tylko syczenie rury podłączonej do bojlera jednak gdy po chwili źródło dźwięku zaczęło świecić mi w oczy latarką okazało się, że jest to mała dziewczynka siedziała skulona w kącie i płakała, na mój widok odrobinę się przestraszyła jako mały gówniak jeszcze nie do końca wiedziałem jak into loszki więc zacząłem rozmowę najlepiej jak potrafiłem:
(D)awid - "Co robisz w mojej kryjówce? Idź stąd!" (J)ulka - "To wcale nie twoja kryjówka, jest tak samo moja, jak i twoja!" D - "Byłem tu pierwszy! Zaraz powiem mojemu tacie i cię stąd wygoni!" J - "To zróbmy tak - ty pozwolisz mi tutaj siedzieć, a ja pomogę ci rozprawić się z tym chłopakiem, który ci dokucza." J - "Przecież dlatego tu siedzisz i płaczesz, prawda?" D - "Wcale nie płaczę! Nie jestem frajerem! A skąd wiesz, że Golem mi dokucza?" J - "Golem?" - zaśmiała się pod nosem, jakby chciała sprawiać wrażenie, że ukrywa coś przede mną J - "Twój Golem to tak na prawdę całkiem pocieszny chłopak, każdy potwór ma w sobie trochę z owieczki" D - "Niech będzie! Mamy układ, nie wierze ze Golem się ode mnie odczepi przez jakąś babę!" J - "Podaj mi mały palec" - powiedziała wysuwając malutki palec prawej ręki, który zdawał się znikać w świetle latarki złapałem ją za palec używając mojego, tak właśnie miała się rozpocząć moja wieloletnia przygoda z Julką plan zgładzenia Golema stworzony przez Julkę był bardzo przebiegły na początek, miałem odciągnąć szkolną sekretarkę z sekretariatu przygotowałem czerwoną farbę i rozcieńczyłem wodą bez zbędnych ceregieli, gdy drzwi do sekretariatu się otworzyły wylałem na siebie zawartość przygotowanego pojemnika i zacząłem krzyczeć gdy ja trzepałem się na ziemi i zebrałem wokół siebie jakiś tuzin nauczycieli - Julka podeszła do komputera w sekretariacie i wydrukowała około trzydziestu zdjęć ojca Golema - pana Żarowicza oczywiście moi rodzice zostali wezwani do szkoły i miałem karę na wychodzenie z domu, ale jak niedługo później się przekonałem opłacało się gdy następnego dnia przyszedłem do szkoły na każdej ścianie było zawieszone zdjęcie ojca Golema z dorysowanym wąsem i napisem "ŻARÓWA PARÓWA" jak przystało na śmieszków w naszym wieku Golem gdy przyszedł do szkoły i zobaczył swojego starego na drzwiach ubikacji zaczął krzyczeć, że dowie się kto to zrobił i zabije afera na całą szkołę, specjalnie zwołali rodziców większości uczniów żeby znaleźć sprawcę ale to był dopiero początek poczekaliśmy aż wszystko się uspokoi w międzyczasie trochę lepiej poznałem Julkę
Dziewczyna jest rok młodsza ode mnie, ma krótkie blond włosy, które często wiąże w kitki. Jej tata importuje owoce i warzywa zza granicy i sprzedaje wielu firmom w Polsce. Jej mama jest malarką i aktorką teatralną. Lubi czytać książki i oglądać filmy oraz malować. Przez 8 lat przeprowadzała się kilka razy. W skrócie - życie zupełnie inne od mojego. Ja - syn szkolnego konserwatora i bezrobotnej chorej matki żyłem w zupełnie innym świecie.
kolejną fazą naszego planu, było dać znać Golemowi kto stąpa mu po piętach, jednocześnie będąc odpornym na kontrataki planem było wkręcić mu, że mamy zdjęcia jak pije piwo i wyślemy jego tacie wszyscy w szkole wiedzieli, że Golem rzeczywiście popija od czasu do czasu zobrazujcie to sobie - mały chłopaczek i drobna dziewczynka grożą dwa razy większemu chłopakowi prosto w twarz oczywiście - plan nie wypalił w głowie przewijały mi się wszystkie możliwe sytuacje, od spłukiwania w toalecie po łamanie kości starałem się jednak udawać pewnego siebie, byłem przekonany, że Julka wpadnie na jakiś pomysł jednak gdy się odwróciłem, zauważyłem ją schowaną za drzwiami łazienki i stałem tam, sam na sam, ja i mój odwieczny wróg Golem zaczął napierać na mnie chcąc mnie złapać całe życie przeleciało mi przed oczami, a nie było ono za długie próbując zablokować cios Golema, instynktownie podniosłem kolano do góry, utrzymując się na jednej nodze dzięki bogu zrobiłem to w odpowiednim momencie i w wyniku mojej paniki mój przeciwnik już leżał na ziemi oszołomiony ciosem z kolana w brodę wtedy wszyscy wokół zaczęli klaskać i śmiać się na widok płaczącego Golema ja jednak wcale nie byłem szczęśliwy, nie mogłem uwierzyć, że w momencie apogeum naszego starcia Julka zostawiła mnie samego po chwili zobaczyłem ją wybiegającą z toalety, z uśmiechem na twarzy odsłaniającym brakujące mleczne zęby podbiegła i wystawiła rękę jednoznacznie licząc na zwycięską "piątkę" D - "Dlaczego mnie tu zostawiłaś? Mogłem zginąć!" J - "Wcale nie! Wiedziałam, że ci się uda, musiałeś tylko uwierzyć w siebie" D - "Po prostu przyznaj, że się wystraszyłaś i uciekłaś... W końcu jesteś dziewczyną, nie wiem czego się spodziewałem" odszedłem pozostawiając Julkę z pobłażliwą miną, nie wydawała się ona smutna, wręcz przeciwnie, z jakiegoś powodu czuła radość i dumę następnego dnia Golem przeprosił mnie za wszystko co mi zrobił, wytłumaczył, że jego ojciec zajmuje się tylko i wyłącznie pracą, nie ma dla niego czasu i tylko na mnie odreagowywał od tego czasu zacząłem kumplować się z dwa lata starszym chłopakiem imieniem Grzesiek w końcu "każdy potwór ma w sobie trochę z owieczki" zobaczyłem się z Julką i spytałem, dlaczego ona płakała gdy spotkaliśmy się w Grocie odpowiedziała "Mój tata miał wypadek" nagle zbladła po chwili ciszy spytałem "Zostaniesz moją przyjaciółką?" uśmiechnęła się do mnie i pobiegła w stronę klasy
AKT I
lvl 14 przyjaźnię się od dłuższego czasu z Grześkiem właściwie to dzięki niemu stałem się dość popularny w szkole no i oczywiście jest jeszcze Julka jej ojciec zginął w tamtym wypadku zabrał ze sobą czteroosobową rodzinę z nadjeżdżającego zza zakrętu pojazdu od tamtego czasu bardzo się do siebie zbliżyliśmy, spędzaliśmy więcej czasu razem niż samotnie łączyło nas kilka zainteresowań - filmy, podobny rodzaj muzyki mimo wielu różnic, a może właśnie dzięki nim bardzo dobrze się dogadywaliśmy i zawsze mieliśmy jakiś temat do rozmowy w każdej szkole istnieje podział na kilka grup popularni, nerdy, metalowcy itp. itd. my tworzyliśmy swoją własną - we dwoje każdy ze szkoły nas znał, chociaż nic o nas właściwie nie wiedział nazywano nas pobłażliwie "Kochasiami" w pewien piątek wracałem do domu bardzo późno, pomagałem w organizacji dyskoteki szkolnej była zima, bardzo szybko się ściemniało szedłem właśnie aleją, która skraca moją drogę do domu o jakieś 300m rodzice zawsze zabraniali mi tędy chodzić nocą, nie ma tutaj żadnych reflektorów i często nocują tu bezdomni księżyc świecący między budynkami odbijał się w kałużach powstałych po niedawno wytopionym śniegu na budynku po lewej świeci lekką purpurą hotelowy neon pod skórzanymi butami słyszę powolny, harmonijny dźwięk pluskającej wody nagle staje się on dużo szybszy zdałem sobie sprawę, że ktoś za mną biegnie zacząłem biec przed siebie w strachu przed przestrogami rodziców w końcu skręciłem chowając się w wejściu do miejscowej rzeźni stałem odwrócony do ściany, licząc na szczęście cały się trzęsłem nagle poczułem delikatny dotyk na moich plecach oczywiście przestraszyłem się i krzyknąłem jako odpowiedź otrzymałem "Cicho bądź głuptasie!" wtedy zdałem sobie sprawę, że to Julka odwróciłem się do niej i już miałem coś powiedzieć, gdy zasłoniła mi usta delikatną drobną dłonią wyraźnie dając mi znak abym zachował ciszę za jej plecami zauważyłem dwa cienie szybko przemykające przez aleję staliśmy tak około dwóch minut, Julka cały czas trzymała rękę na moich ustach w końcu wyjrzała zza rogu i dała mi znak do wyjścia w drugiej ręce trzymała dużą butelkę szkockiej D - "To ty pijesz?" J - "Jasne, że nie!" - odpowiedziała z cichym śmiechem, jakby nadal bała się, że "cienie" wrócą D - "W takim razie skąd to masz?" J - "Ukradłam" - grymas na jej twarzy ukazywał samouwielbienie i dumę co bardzo mnie zdziwiło D - "Ukradłaś!? Że co?" J - "Nie panikuj, odniosę jutro obiecuję!" J - "Chodziło tylko o odrobinę adrenaliny, rozumiesz prawda?" - powiedziała sarkastycznie, jako że wiedziała, iż nigdy nie byłem ryzykantem J - "Masz zamiar tak tu stać? No chodź, pokażę ci coś!" pobiegłem żwawo za Julką, wyraźnie podekscytowany, zawsze uwielbiałem jej tajemniczość po 30. minutach już staliśmy pod budynkiem szkoły za dziurawą rynną leżała drewniana płyta, która po odsunięciu odsłaniała wybite okno dające dostęp do kotłowni szkolnej Julka odważnie wskoczyła do środka i wyciągnęła w moją stronę rękę z uśmiechem wskoczyłem za nią, po chwili już staliśmy przed "Smoczą Grotą" staliśmy tam dobre pięć minut, wtedy złapała mnie za rękę i przytuliła do ramienia miała na sobie kremowy sweter, czarną spódnicę do kolan i czarną czapkę założoną na uszy w taki sposób aby odsłonić jedynie jasną grzywkę lekko powiewającą przez ciepłe powietrze ze szkolnej wentylacji po chwili gwałtownie wzięła z biurka młotek i zaczęła powiększać wejście do Groty weszła do środka i pociągnęła mnie za rękę usiedliśmy oboje oparci o miękką wykładzinę Julka wyjęła z plecaka świecę i z pomocą zapałek rozpaliła ją rozświetlając małe pomieszczenie oparła głowę o delikatną ścianę, jej oddech uspokoił się, stał się ledwo słyszalny J - "Myślisz, że kiedy nas już tu nie będzie, to czy ktokolwiek będzie za nami tęsknił?" jej głos był spokojny i melodyjny, był cichy ale rozniósł się po kotłowni harmonijnym echem D - "Nie wiem i szczerze mówiąc to nie obchodzi mnie to" J - "Właściwie to mnie chyba też nie..." jej ciemnozielone oczy zaszkliły się, widać było w nich rozmyty blask świecy D - "Ale zawsze możemy liczyć na siebie, prawda?" momentalnie rozpromieniała a na jej twarzy pojawił się stłumiony uśmieszek, jakoby spodziewała się moich słów przez chwilę patrzyliśmy wspólnie w ogień świecy odwróciłem się próbując coś powiedzieć zobaczyłem leżącą spokojnie Julkę, jej oddech był rytmiczny i spokojny - spała przykryłem ją moim płaszczem i zabrałem butelkę whiskey wyszedłem z dziury i odniosłem butelkę do sklepu, przepraszając za to co zrobiłem na szczęście sprzedawca okazał się całkiem miłym facetem wróciłem do szkoły i położyłem się obok Julki po chwili zasypiając
AKT II
lvl 17 wyprowadziłem się do miasta, tak się złożyło, że razem z Julką nowe znajomości, pierwsze inby właśnie na jednej z nich poznałem Natalię wysoka, śliczna brunetka, marzenie każdego faceta w okolicy trochę zacząłem olewać Julkę, w moim domu ciągle przesiadywała pierwsza miłość Julka wydawała się uradowana, że miałem dziewczynę bardzo zmieniła się przez te kilka lat, stała się bardziej skryta i cicha nawet zaczęły się lubić - wspólnie malować paznokcie i inne takie babskie sprawy cieszyłem się, ale w głębi duszy miałem nadzieję na odrobinę zazdrości minęły trzy miesiące a Natalia zamieszkała z nami nasze mieszkanie było całkiem spore, tylko dwa pokoje ale z pokaźną powierzchnią w szkole szło mi świetnie i w dodatku w każdy weekend inby ze śliczną dziewczyną moją osiemnastkę spędziliśmy w trójkę w plenerze, nie chciałem robić z niej imprezy gdy Julka zasnęła przeżyłem swój pierwszy raz z Natalią mijały kolejne tygodnie od czasu do czasu wpadał do nas Grzesiek ale nie będę tracił czasu na opisywanie moich relacji z nim w każdym razie był to mój najlepszy kumpel pewnego razu poszedłem z Grześkiem i Natalią do klubu Julka musiała uczyć się do egzaminu i tak zawsze tylko stała przy barze i wychodziła bardzo szybko typowa imprezowa rutyna lufa, lufa, do łazienki na blanta, kolejna lufa minęło tak z 2 godziny na tańczeniu, ładnie się wkręciłem poznałem jednego Tomka, gadaliśmy sobie o filmach, wydawał się spoko mordeczką z oczu zniknęli mi Grzesiek i Natalia no to idę do łazienki ich poszukać, nawet w damskiej sprawdziłem - nic idę na parking zapalić fajkę no a z mojego samochodu słychać jęki otwieram drzwi a tam Grzesiek pier,doli moją dziewczynę oczywiście tłumaczenie, że to przez alkohol i zioło kazałem im obu spier,dalać do domu wróciłem wkur,wiony jak nigdy, zebrałem rzeczy Natalii i wyrzuciłem przed mieszkanie Julka nawet o nic nie pytała, wyraźnie wyczuła co się stało położyłem się do łóżka całą noc nie mogłem spać późną nocą do mojego pokoju przyszła Julka stanęła przed moim łóżkiem, w długiej koszulce sięgającej jej prawie do kolan z mokrymi, rozpuszczonymi włosami chwilę tak stała i patrzyła na mnie, chyba myśląc, że śpię jej sylwetka była idealnie widoczna w świetle księżyca przebijającym się przez firany po chwili cicho podeszła do łóżka i delikatnie wsunęła pod grubą, ciężką kołdrę przytulając do mojej piersi oczywiście pomyślałem, że to dość jednoznaczne ale nie myślałem o tym za dużo owej nocy po dużej ilości alkoholu obudziłem się wcześnie rano, obudził mnie dźwięk rozbijanej butelki piętro wyżej Julka wciąż spała a spod puchowej kołdry wystawał tylko jej mały nosek objąłem ją delikatnie przez te wszystkie intensywne dla mnie miesiące ona pilnie się uczyła, nigdy mi nie dorównując lecz będąc niewiele gorsza nigdy nie chodziła na imprezy, zawsze wolała ciszę i spokój od facetów również się odganiała jestem też przekonany, że nigdy się nawet nie całowała - mimo niewątpliwej urody może jest lesbijką? Nie - nie ukrywałaby tego przede mną Natalia miała dwóch facetów przede mną, nie była dziewicą gdy zaczęliśmy być razem poczułem się dość wyjątkowo myśląc, że nikt nie zbliżył się do Julki tak bardzo jak ja mimo, że jedynie się czasem przytulaliśmy, to jej ciało należało do mnie tak jak do nikogo innego nigdy wcześniej co ja w ogóle gadam? ona wcale nie jest w moim typie... to po prostu dobra koleżanka muszę jej powiedzieć, że nic z tego nie będzie wyskoczyłem z łóżka, ubrałem się i usiadłem na fotelu stojącym przed łóżkiem na którym wciąż spała Julka po jakiś dwudziestu minutach otworzyła oczy ziewając i przeciągając się niczym kot spojrzała na mnie ze słodkim uśmiechem czułem się okropnie będąc zobligowanym do powiedzenia jej co o nas myślę w końcu w ogóle do siebie nie pasowaliśmy! D - "Słuchaj, powiem prosto z mostu... My nie możemy być razem, ja nie myślę o tobie w ten sposób" na jej twarzy pojawił się grymas zdziwienia a jej oczy zalały się łzami D - "To nie chodzi o to, że czegoś ci brakuje, po prostu... nie pasujemy do siebie, wolę inny typ dziewczyny" mój głos stał się drżący, wręcz histeryczny nawet nic nie odpowiedziała, tylko wybiegła z płaczem ubrała się i wyszła
AKT III
Julka wróciła wtedy bardzo późnym wieczorem, śmierdziała alkoholem, była kompletnie pijana było to do niej bardzo niepodobne, wystraszyłem się położyła się na kanapie i zaczęła śmiać opowiedziała mi o poznanym chłopaku, dała mu swój numer i umówiła się za kilka dni chyba nigdy nie widziałem jej tak szczęśliwej wywołało to u mnie zakłopotanie, trochę mnie to dobiło ale w końcu czego się spodziewałem? Sam tego chciałem następnego wieczora poszedłem trochę odreagować na imprezę do pobliskiego klubu oddalonego zaledwie trzy przecznice od mojego mieszkania poznałem tam Weronikę, była bardzo ładna choć inteligencją nie grzeszyła, ale właściwie to tego było mi trzeba po kilku drinkach i gładkiej gadce była moja mi alkohol jakoś do głowy nie uderzył ale zabrałem ją do mieszkania kazałem jej być cicho, żeby nie obudzić Julki ale była tak pijana, że obijała się o wszystko na swojej drodze wreszcie doszliśmy do mojego łóżka, popchnęła mnie na nie i od razu przeszła do rzeczy jakoś nie sprawiało mi to takiej przyjemności jakiej się spodziewałem... nagle w całym mieszkaniu rozbłysło światło w progu drzwi stała Julka i patrzyła na nas przez chwilę zaczęła się wydzierać, że jest moją dziewczyną i kazała Weronice spier,dalać z naszego mieszkania gdy ta wybiegła z mieszkania całkiem naga Julka zaczęła się głośno śmiać mi wcale nie było do śmiechu D - "Wytłumaczysz mi co to było? Myślisz, że możesz odpie,rdalać takie rzeczy!?" J - "Och daj spokój, znajdziesz sobie kolejną idiotkę" D - "Ha! Ty jesteś po prostu zazdrosna bo wcale mi się nie podobasz a od tylu lat się o to starasz!" D - "Zrozum - MIĘDZY NAMI NIC NIE MA - NIC!" trochę mnie poniosło nie... bardzo mnie poniosło J - "Myślisz, że jesteś lepszy ode mnie? Ja miałam tyle facetów na twoje miejsce, że nawet sobie nie wyobrażasz ty imbecylu!" J - "Ja robiłam tak dużo dla ciebie! Myślisz, że ktokolwiek zna cię tak jak ja? Że ktokolwiek sprawi, że będziesz szczęśliwy tak jak ja bym to zrobiła?" D - "O mnie nie masz co się martwić, ja będę szczęśliwy mogę ci to nawet obiecać!" nie przypominam sobie, żeby kiedykolwiek w taki sposób wybuchła J - "Masz rację... To koniec, mi już też nie zależy, idę do Marcina on chociaż o mnie w ogóle dba" D - "Marcina? Doroszańskiego Marcina? hahaha nie mówisz serio prawda?" J - "O co ci tym razem chodzi, co?" D - "Przecież on jest dilerem, nie mów, że nie wiedziałaś" J - "Wiedziałam ale nie obchodzi mnie to, on jest czuły i zależy mu na mnie" D - "No dalej Julka, nie bądź głupia przecież jemu zależy tylko na tym żeby cię zaliczyć i dobrze o tym wiesz!" J - "I może tego chcę! Tylko ty możesz sobie pozwolić na coś takiego?" D - "Daj spokój... ty nie jesteś taka. Przepraszam okej? Nie chciałem cię zdenerwować... Usiądźmy i pogadajmy na spokojnie" J - "Dobre mi sobie!" wybiegła z mieszkania z hukiem, byłem strasznie wkur,wiony wyjąłem z lodówki butelkę tequilli i usiadłem przed telewizorem minęły jakieś dwie godziny, było późno, zacząłem się martwić z głowy nie mogłem wyrzucić obrazu jej kochającej się z tym prostakiem co ja odje,bałem!? przecież zawsze mi na niej zależało! Zawsze ją kocha... czy ja? tak tak! Zawsze ją kochałem! Kur,wa mać co ja zrobiłem! moje serce przepełniła zazdrość i strach mimo, że ledwo stałem na nogach to wsiadłem do samochodu zadzwoniłem do Grześka on gdy tylko odebrał zaczął mnie przepraszać i pytał co się stało ja tylko spytałem o adres Marcina i rozłączyłem się minęło może 10 minut i już stałem przed blokiem, w którym mieszka Marcin wszedłem na trzecie piętro i stanąłem przed mieszkaniem nr. 7 w powietrzu czuć było zapach marihuany i alkoholu wziąłem głęboki oddech i zapukałem energicznie do drzwi otworzył Marcin, jego oczy były całe czerwone, ewidentnie był cholernie naćpany za jego plecami zobaczyłem Julkę, w samej bieliźnie, z strzykawką na stole moje serce na chwilę kompletnie stanęło powodując przeszywający ból w piersi wbiegłem do środka, delikatnie złapałem za szyję Julki próbując wyczuć tętno było bardzo słabe, a może wcale nie jest tak źle? Może to tylko alkohol uderza mi do głowy? w każdym razie muszę jej pomóc! wyjąłem z kieszeni telefon drżącymi rękoma wystukałem 112 po słowach "Potrzebuję karetki na ulicę..." poczułem pistolet przy skroni i usłyszałem "odłóż ten telefon skurwielu" zrozumiałe - zaraz wpadłaby tu policja i Marcin poszedłby siedzieć odwróciłem się do niego twarzą, spojrzałem prosto w oczy z pogardą na jego twarzy zobaczyłem uśmiech, pogardliwy kur,wa uśmiech jakby ze mnie kpił złapałem za jego ręce i podniosłem w taki sposób, że pistolet był skierowany ku górze jednak Marcin, dobrze zbudowany był silniejszy ode mnie po chwili przepychanki słychać wystrzał oboje upadliśmy na ziemię nie poczułem żadnego bólu szybko zacząłem obmacywać każdą część swojego ciała w panice szukając dziury od kul Marcin robił to samo Ha! Nic mi nie jest! ale Marcin też jest cały gdzie jest kula? nie potrzebowałem długiego czasu na odpowiedź odwróciłem się i zobaczyłem kanapę powoli zalewającą się krwią a w brzuchu Julki dziurę od kuli to co wtedy poczułem nie może zostać opisane słowami uczucie utraty ukochanej osoby przez własną arogancję i głupotę szybko wziąłem ją na ręce i pobiegłem do samochodu moje oczy były ciągle pełne łez, jechałem jak szalony nie raz mijając czerwone światła wreszcie dojechałem cały brzuch Julki był we krwi a na fotelu powstała jaskrawa kałuża szybko wbiegłem do szpitala wołając histerycznie o pomoc po chwili widziałem jak wieźli Julkę na salę operacyjną
AKT IV
minęła godzina, lekarze skończyli operować pielęgniarka powiedziała mi, że Julka jest w stanie krytycznym i jutro dowiemy się czy będą potrzebne kolejne operacje spojrzałem na nią leżącą w łóżku szpitalnym była spokojna, spała dokładnie ją obejrzałem duże czoło, krótkie nogi, lekko wykrzywiony nosek wszystkie wady jakie wcześniej zauważałem przemieniły się w odchylenia od ideału, kosmetyczne błędy popełnione przy kreacji anioła położyłem się obok głaszcząc jej miodowe włosy dużo myślałem o tym co przeszliśmy razem, o tym, że nigdy nie byłem sam dzięki niej o tym, jak ją potraktowałem i gdzie nas to doprowadziło po kilku minutach obudziła się otwierając duże zmęczone, zielone oczka i patrząc na mnie zadziwiona D - "Cześć" zacząłem śmiać się przez łzy D - "Jak się czujesz?" J - "Bywało lepiej" J - "Przepraszam... To wszystko moja wina!" D - "Nie przepraszaj! To wcale nie twoja wina, tylko i wyłącznie moja i to ja bardzo przepraszam" D - "Kocham cię, mała, na prawdę. Nie wiem dlaczego nie mogłem się do tego przyznać" objęła mnie i pocałowała w policzek D - "Wszystko już będzie dobrze. Pamiętasz co planowaliśmy? Ty będziesz aktorką a..." J - "... a ty prezydentem, tak pamiętam. Zamieszkamy na wsi i będziemy produkować bimber a potem umrzemy w wieku 80 lat jako szczęśliwi staruszkowie" D - "Ale my byliśmy naiwni jak to wszystko wymyślaliśmy!" J - "Wcale nie! Jeszcze nam się uda zobaczysz!" D - "Nie o to chodzi! Dużo lepiej byłoby hodować zioło!" na twarzy Julki pojawił się szeroki uśmiech patrzyliśmy na siebie przez długi czas wtedy pierwszy raz ją pocałowałem przytuliła się do mnie mocno i zasnęła byłem tak szczęśliwy, że chciałem zacząć krzyczeć chyba przez dwadzieścia minut śmiałem się do samego siebie wtedy zasnąłem Julka zmarła tej nocy w wyniku obrażeń wewnętrznych gdy się obudziłem w jej drobnej, zimnej rączce znalazłem pogięte zdjęcie to było nasze pierwsze wspólne zdjęcie po zamieszkaniu razem na odwrocie napisała:
"Wiem, że będziesz teraz załamany ale nie ma o co się martwić wyjdź teraz ze szpitala, pójdź do sklepu, ukradnij najdroższą butelkę szkockiej jaką znajdziesz. Teraz przyjdź do szkoły, przytul się do miękkiej wykładziny i podaj mi mały palec. I bądź szczęśliwy - obiecałeś mi to! "
submitted by Arald98 to JBwA_SekcjaPast [link] [comments]


2017.06.25 03:02 shydude92 Różnice kulturowe między Polską a Ameryką Północną. Pojęcie creepa

Jako osoba mieszkająca w Kanadzie od 9 roku życia, czyli nieco ponad 15 lat, czuję się upoważniony do wypowiedzenia się w tej kwestii ponieważ są pewne różnice kulturowe które wręcz rzucają się w oczy na co dzień, a Polacy którzy nigdy nie mieszkali przez dłuższy czas za granicą w anglojęzycznym kraju mogą o nich nie wiedzieć, nawet ci posiadający biegłą znajomość języka angielskiego, ponieważ w gruncie rzeczy co kraj to obyczaj i dopóki się nie zamieszka w danym kraju, tak naprawdę nie wie się jak to do końca jest. Oczywiście, uznaję że po tylu latach za granicą ja sam straciłem trochę kontakt z ojczyzną i choć ubolewam nad tym i próbuję jeździć do Polski conajmniej raz do roku, to faktycznie świat się zmienia w błyskawicznym tempie i trzeba być ciągle na miejscu żeby wiedzieć co tak naprawdę się dzieje, a więc niektóre rzeczy które powiem mogą nie do końca się zgadzać z rzeczywistością ale i tak powiem, jak ja to pojmuje. Dobra, koniec rozpisywania się, przechodzimy do rzeczy. Oto te rzeczy, które ja uważam za największe różnice kulturowe między Polską a Kanadą, czy Ameryką Północną ogółem:
Chciałem podać dużo więcej różnic ale punkt 3 zajął za dużo miejsca. To jest właśnie ten punkt o byciu "creepy" który uważam za główny temat tego postu. Pewnie za parę dni jak będę miał wolną chwilę napisze jeszcze jeden post gdzie wymienię i opiszę pozostałe różnice, ponieważ mam ich siedem.
  1. Zwroty grzecznosciowe
W Polsce wiadomo, mamy zwyczaj mówienia do osób obcych, starszych wiekiem, lub o wyższej pozycji społecznej per Pan/Pani i mówienie komuś per ty w takim kontekście jest zdecydowanie odradzane. W najlepszym przypadku, gdy się tak komuś powie zostanie to uznane za poważną gafę a w najgorszym może się ukończyć utratą pracy czy pięścią w zęby. W Kanadzie i USA natomiast mówienie per ty jest powszechne--istnieje tylko jeden zaimek you którego się używa odnosząc się do młodszych, starszych, dzieci, nieznajomych itd. Też jest prawdą to, że z nieomal wszystkimi jest się po imieniu, choć są wyjątki. Po tytule się zwracamy najczęściej do osób o wysokim statusie społecznym, np lekarzy, prawników, księży, itp. Jeżeli pracujesz w dużej firmie, ze swoim przełożonym będziesz na pewno po imieniu, jednak gdyby przyjechał szef całego zakładu, prawdopodobnie byś mu mówił Mr. X dopóki by ci nie pozwolił mówić mu po imieniu. Druga rzecz o której warto pamiętać jest to, że mówienie komuś po imieniu wcale nie oznacza że jest to bliżej poznana osoba, więc nie zawsze należy oczekiwać od niej zbyt wiele. Na przykład kiedy byłem na pierwszym roku studiów miałem profesora o imieniu Maciej który chciał aby studenci mówili mu po imieniu. To stworzyło kuriozalną sytuację, ponieważ kiedy mówiłem do niego w języku angielskim zawsze mówiłem Maciek ale po polsku zawsze mówiłem mu per pan ponieważ tak wypadało, i jemu to tez specjalnie nie przeszkadzało
  1. Nastawienie do seksu
Polacy ogólnie są dość konserwatywni w sprawach seksualnych. Oczywiście nie jesteśmy świętymi, i większość z nas wcale nie czeka do ślubu na ten "pierwszy raz" ale ogólnie mamy małą liczbę partnerów seksualnych na tle innych krajów i przelotne znajomości oparte tylko i wyłącznie na seksie ogólnie nie są nam na rękę. W Ameryce Północnej sprawy wyglądają zupełnie inaczej--na kampusach uniwersyteckich popularne są układy FWB (friends with benefits) gdzie dwoje (albo dwie lub dwóch w przypadku gejów i lezbijek) ludzi sypia ze sobą, choć wcale nie są w poważnym związku i ich kontakty oprócz seksu mogą nawet być dość minimalne. W ramach tego układu mogą się ciagle uważać za singli choć cały czas prowadzą aktywne życie seksualne. Wśród najpopularniejszych portali randkowych są takie nazwy jak Tinder czy OKCupid, które jednoznacznie kojarzą się z szybkim, przygodnym seksem bez specjalnych zobowiązań. Nie ma też faux pas poprosić laskę o seks na pierwszym spotkaniu lub po bardzo krótkiej znajomosci, ale jeżeli odmówi to absolutnie, w żadnym wypadku, nie należy być nachalnym i prosić o więcej niż jest chętna ci dać w danym momencie, co mnie prowadzi do trzeciego punktu.
  1. Bycie "creepy"
Wielu Polaków, nawet wśród tych co mają biegłą znajomość języka angielskiego, nie do końca rozumie znaczenie tego słowa, ponieważ to pojęcie jest nam trochę kulturowo obce. Przypuszczam że większość polskich Redditorów rozumie to pojęcie dość dobrze, jednak polski Reddit nie stanowi moim zdaniem reprezentacyjnej próbki polskiego społeczeństwa.
A więc co to znaczy "creepy"? To słowo może mieć wiele znaczeń w zależności od kontekstu. Creepy mogą być na przykład duchy Halloweenowe ponieważ budzą w ludziach pewien strach, lęk czy niepokój. To znaczenie tego słowa jest ogólnie dość dobrze rozumiane przez większość Polaków znających angielski ponieważ odpowiada naszym własnym uczuciom i oczekiwaniom, jednak w sferze seksualnej ma nieco inne, obce nam znaczenie.
Dziewczyny, czy spotkałyście chociaż raz w życiu faceta który bardzo nachalnie zabiegał o wasze uczucia i nie potrafił zaakceptować że jego sympatia nie była odwzajemniona. Koleś ten nie akceptował wyraźnych zastrzeżeń które miałyście wobec niego, opowiadał seksualne dowcipy w pracy na wasz temat, mógł was nawet śledzić, idąc za wami do domu, patrząc pod wasze spódnice itp. Z czasem rozwinął wam się lek wobec tego faceta, czy nawet strach ponieważ najwyraźniej nie akceptował waszej odmowy, wiec zaczęłyście się bać, że wcześniej czy później weźmie sprawy we własne ręce aby dostać to, czego chce. Mówiąc wprost: bałyście się, że was zgwałci.
Oczywiście w takich przypadkach, lęk przed gwałtem jest jak najbardziej uzasadniony, i gdybyś się zapytał przeciętnej Amerykanki jaki jest typowy creep to właśnie wymieniłaby takiego faceta. A więc jak dotąd nie ma specjalnej rozbieżności pomiędzy amerykańską a polską koncepcją creep'a. Jednak teoria różni się czasami od praktyki no i tu zaczynają się schody.
Facet który jest ultranachalny na nieodwzajemnione uczucia zawsze będzie creep'em, jednak czasami łatka ta może być przypisana nieomal każdemu facetowi który wyrazi jakiekolwiek nieodwzajemnione zainteresowanie daną kobietą. Najczęściej facet po prostu nie podoba się danej kobiecie, ale częstokroć faceci otrzymujący łatkę creepa są ogólnie nieatrakcyjni, grubi, biedni, lub nieposiadający zbyt wysokiej pozycji społecznej. Wielu młodych Amerykanów uważa że bycie creepem jest jedną z najgorszych rzeczy jaka im się może przydarzyć, i faceci dwoją się i troją aby nie być postrzegani w ten sposób. Powodów jest wiele; wielu facetów uważa bycie creepem za absolutny dowód o ich nieatrakcyjności, najczęściej fizycznej. Jeśli wyjdziesz na ulice jednego z amerykańskich miast i zaczniesz pytać przypadkowych facetów co w ich odczuciu znaczy creep nierzadko spotkasz się z opinią że creep to jest po prostu każdy facet który jest w jakiś sposób nieatrakcyjny. Za niski, za gruby, bez urody, lub posiadający jakąś inną wadę która go automatycznie dyskwalifikuje w oczach większości kobiet, a nie tylko tej jednej która go tak nazwała. Po drugie, faceci uznawani za creepów często spotykają się z poważnymi konsekwencjami, wynikającymi z tego że ta dziewczyna która danego faceta nazwała creep'em uważa go de facto za potencjalnego gwałciciela. W niektórych przypadkach, w zależności od jurysdykcji i dokładnego zachowania, dziewczyna może iść na policję i facet usłyszy zarzut molestowania na tle seksualnym, co jak wiadomo może się dla niego bardzo źle skończyć. Jeżeli do najścia dojdzie w pracy, dziewczyna może się poskarżyć do szefa i facet zostanie zdyscyplinowany albo nawet straci prace. Definicja sexual harassment jest ogólnie tak skonstruowana, że to co stanowi harassment jest tylko i wyłącznie decyzją kobiety. Aczkolwiek że doszło do naruszenia prawa może być rzeczą trudną do udowodnienia w sądzie (z uwagi na reasonable doubt) to w pracy samo przypuszczenie lub nawet skarga kobiety może doprowadzić do sytuacji gdzie pracownik otrzyma wypowiedzenie umowy. W zasadzie stworzyło to klimat strachu wśród młodych, nieżonatych mężczyzn, nie posiadających najczęściej ani specjalnej urody ani dużego portfela, że samo podejście do dziewczyny i powiedzenie "Hi" może się skończyć z fatalnymi dla nich skutkami. I takie obawy wcale nie są nieuzasadnione. Na amerykańskich uczelniach zdarzały się już przypadki gdzie student dostał policyjny zakaz zbliżania się do pewnej kobiety a w jednym przypadku nawet został wydalony z uczelni, dlatego że...patrzył się na dziewczynę w trakcie wykładu, nie wypowiedziawszy nawet słowa, a ona natychmiast poczuła się zagrożona i wniosła skargę. Z tego powodu wielu mężczyzn się wręcz boi podrywu. Boją się podrywać w kawiarniach, w autobusie, w tramwaju, a w pracy to już w ogóle. Jednym słowem, opłakany stan rzeczy.
Oczywiście w Polsce brzydcy i biedni mężczyźni też nie cieszą się specjalnym powodzeniem, i często słyszy się opinie że tylko wygląd i portfel się liczą, jednak w zasadzie to szaleństwo jeszcze do nas nie doszło, przynajmniej nie w tym stopniu. Faceci nie boją się najczęściej podrywać random'owych kobiet na ulicy z myślą że wszyscy dookoła, wraz z samą kobietą ich będą traktować jak potencjalnych kryminalistów i niedoszłych gwałcicieli. Właśnie miesiąc temu byłem w Katowicach i często w autobusach i tramwajach widziałem jak dany chłopak siadał obok dziewczyny którą dopiero co spotkał, i zaczęli ze sobą spontanicznie rozmawiać. A jeśli facet nie jest jej do gustu to dziewczyna co najwyżej mu powie "spie.rdalaj, zj.ebku" i na tym się najczęściej skończy. Nie jest to przyjemne doświadczenie, ale jest przynajmniej jakaś normalność w tym, a nie takie szaleństwo jakie sie widzi za oceanem. W Kanadzie, takie sceny gdzie chłopak podrywa obcą dziewczynę przez tzw cold approach zdarzają się bardzo, ale to bardzo rzadko, właśnie z tego powodu. Może jeżeli jest jakimś ciacho albo milionerem to tak, ale inaczej to nie. Niestety obawiam się że i my w końcu zostaniemy na to skazani. Powodów jest kilka; po pierwsze rośnie awareness o gwałcie w polskich mediach i o skali tego zjawiska. Z jednej strony to dobrze, bo kobiety będą się mogły lepiej bronić i zabezpieczać przed tymi prawdziwymi zboczeńcami, jednak efekt uboczny tego będzie taki że cała naturalna spontaniczność podrywu zostanie w efekcie zniszczona. Nie wiem, czy jest więcej gwałtów w USA niż w Polsce, ale na pewno jest bardzo wysoka świadomość o "kulturze gwałtu" i szacuje się że do 25 roku życia nawet co czwarta kobieta mieszkająca w USA zostanie zgwałcona. Jednak pomimo wielkiej skali zjawiska ponad 90 proc. gwałtów nie jest nawet zgłaszanych a z tych co są, niewiele kończy się wyrokiem dla gwałciciela. Kobiety czują że gwałciciele uchodzą bezkarnie, co tylko potęguje ich lęk i niestety najbardziej uderza to w brzydkich i biednych mężczyzn którzy najczęściej wcale nie są gwałcicielami. W Polsce jest podobna sytuacja. Nie wiemy jeszcze dokładnie ile kobiet zostało zgwałconych ale konsensus wydaje się być że ta liczba jest na pewno wyższa niż się wcześniej można było spodziewać, i też większość gwałtów nie kończy się wyrokiem dla sprawcy, więc niestety mamy dość podobną sytuację do Amerykanów co z czasem obawiam się doprowadzi do podobnego zjawiska w Polsce. Po drugie, coraz więcej dużych firm z tysiącami pracowników otwiera biura w Polsce i wraz z pracą i dobrą pensją przywożą też ze sobą zasady amerykańskiej kultury biznesowej. W arenie pracy takie przypadki już się na pewno i teraz zdarzają, jednak nie wsiąkło to jeszcze do ogólnej świadomości społeczeństwa, lecz obawiam się, że z czasem będzie tylko gorzej. Mam nadzieję tylko że nie podążymy całkowicie za USA i Kanadą w tej dziedzinie i że podryw nie będzie automatycznie traktowany jak niebezpieczna sytuacja czy potencjalny gwałt.
A więc to wszystko co mam do powiedzenia na razie, jest jeszcze kilka innych różnic kulturowych do których się chciałem odnieść no ale teraz to wszystko bo ten post jest i tak bardzo długi. Może za pare dni napisze Part 2. Czekam na wasze opinie w komentarzach.
submitted by shydude92 to Polska [link] [comments]


2016.12.03 19:05 subreddit_stats Subreddit Stats: polska top posts from 2010-11-28 to 2016-12-03 03:20 PDT

Period: 2196.44 days
Submissions Comments
Total 1000 31380
Rate (per day) 0.46 14.29
Unique Redditors 276 1992
Combined Score 56431 164869

Top Submitters' Top Submissions

  1. 5015 points, 73 submissions: repostuje
    1. Tymczasem w Polsce... (210 points, 48 comments)
    2. (niektóre) Wykopki odkrywają reddit. (176 points, 59 comments)
    3. Piątkowe zamówienie. (163 points, 14 comments)
    4. Tuwim. (144 points, 3 comments)
    5. Łódź, budowa nowego Dworca Fabrycznego i jego podziemi (144 points, 11 comments)
    6. Matka Boska Klimatyzowana (139 points, 12 comments)
    7. Jak odróżnić prawdę od farszu. (131 points, 13 comments)
    8. Kielce, po prostu. (126 points, 19 comments)
    9. Łódzkie pogotowie. (121 points, 8 comments)
    10. Polskie drogi. (119 points, 8 comments)
  2. 4308 points, 69 submissions: illmaticmat
    1. Przeciętny wyborca PiS by @rzep (247 points, 24 comments)
    2. Przeciętny Polski internauta. (146 points, 49 comments)
    3. Sapkowski have no chill. (140 points, 57 comments)
    4. Rysunkowy komentarz do panującej obecnie "mody" na historię. (103 points, 62 comments)
    5. Brudasy! (98 points, 57 comments)
    6. Tak wyobrażam sobie wyborcę PiS po dzisiejszym dniu. (98 points, 57 comments)
    7. Polska przegania zachód! (94 points, 35 comments)
    8. Zbiórka na chore dziecko. Soon. (93 points, 13 comments)
    9. Semantyka jest ważna. (92 points, 12 comments)
    10. Kto teraz rządzi w Polsce? (91 points, 10 comments)
  3. 2038 points, 36 submissions: Kacu5610
    1. Rekt (172 points, 30 comments)
    2. Gwałtu, rety! (163 points, 21 comments)
    3. Rozdział Kościoła od państwa (111 points, 57 comments)
    4. Śmigłowce (100 points, 7 comments)
    5. Pała (98 points, 17 comments)
    6. Lekarze usunęli Sejm. Uznali, że zagrażał życiu lub zdrowiu kobiety (74 points, 8 comments)
    7. Kolano (70 points, 0 comments)
    8. meirl (67 points, 3 comments)
    9. Prowokacje (66 points, 25 comments)
    10. "Mama dziewczynki, której od świeczki zapaliły się włosy, poszła o krok dalej. - Zmieniłam małej szkołę. Nie chciałam już dłużej ciągnąć tej sprawy. Widziałam, że szkoła stoi za nauczycielką religii, a z nas – rodziców - robi jakichś spiskowców – mówi" (64 points, 25 comments)
  4. 1985 points, 28 submissions: dukenPL
    1. Those polish boys only care about one thing (224 points, 62 comments)
    2. Śmierć wrogom ojczyzny (129 points, 67 comments)
    3. Zaduma (124 points, 2 comments)
    4. Edward Gierek ze swoim kubańskim szoferem (119 points, 12 comments)
    5. Kto jest Polakiem (91 points, 52 comments)
    6. Nie znajduję słów (82 points, 37 comments)
    7. Typowy Korwin (81 points, 63 comments)
    8. Post bez tytułu (81 points, 76 comments)
    9. Gdzie leży Polska (77 points, 11 comments)
    10. Idzie nowe! (76 points, 5 comments)
  5. 1569 points, 29 submissions: Technolog
    1. Stanisław Lem "Powrót z gwiazd", 1961 r. (246 points, 33 comments)
    2. Wesołych świąt! (70 points, 14 comments)
    3. Tomasz Raczek: "Rodziny tych, którzy zginęli w katastrofie samolotowej w Smoleńsku (...), od Barbary Nowackiej po Jarosława Kaczyńskiego, powinny czuć się głęboko zranione stopniem artystycznej nieudolności, jaką prezentuje film pt. „Smoleńsk”. Równie boleśnie powinniśmy odczuwać to my wszyscy..." (64 points, 40 comments)
    4. Zapłakany facet porusza ustami zgodnie z tekstem piosenki disco polo, gdy wyświetlana jest prośba o wysyłanie SMSa aby pomóc, a prowadząca podryguje w rytm muzyki. Szanowni państwo, oto publicystyka w TVP (63 points, 29 comments)
    5. Nowe kalendarze w CBA z Kaczyńskim, Dudą i Szydło (60 points, 49 comments)
    6. Wierzę, że Czesław jest w niebie, więc się pierdolnę na dywan w wyjściowym stroju i butach na obcasach (60 points, 13 comments)
    7. Antoni Macierewicz w fartuszku w łosie, przyrządzający polędwicę Chateaubriand opowiada o Smoleńsku. (56 points, 24 comments)
    8. W centrum Poznania zasłabła młoda dziewczyna. Znajomy, który udzielał jej pomocy, dał swój telefon stojącemu obok mężczyźnie i poprosił o wezwanie pogotowia ratunkowego. Ten, korzystając z zamieszania, uciekł z nim. Skradziony telefon odnalazł się w lombardzie, teraz złodzieja szuka policja. (55 points, 33 comments)
    9. Euro 2016: Zwycięstwo ze Szwajcarią, Polska w ćwierćfinale! Po 120 minutach był remis 1:1, ale nasza reprezentacja okazała się lepsza po rzutach karnych (52 points, 14 comments)
    10. "Uwielbiam się wpatrywać w to zdjęcie. Mona Lisa to przy tym bazgroły na drzwiach od szaletu. Ten uśmiech zawiera wszystko, co dobre. Troskę o kraj. Miłość do ludzi. Ale też drobną nutkę szelmostwa - to ta zmarszczka na prawym policzku. Z oczu emanuje dobro. Choć gdy tak zajrzeć głębiej..." (51 points, 17 comments)
  6. 1466 points, 32 submissions: Hagee0r
    1. Podsumowanie Caracali Black Hawków i MON (79 points, 95 comments)
    2. [funny content] W Czelabińsku adblock ewoluował do reala (78 points, 10 comments)
    3. Kto mówi prawdę, kto zaś kłamie? (71 points, 46 comments)
    4. Ateiści do ateistanu. Kogo wyrzuci z Polski posłanka PiS (63 points, 61 comments)
    5. Wilki wróciły w okolice Wałbrzycha po ponad 100 latach (61 points, 5 comments)
    6. Radek Sikorski o rewelacjach znalezionych przez Maciarewicza w mailach MSZ z 2010r. (61 points, 22 comments)
    7. Śląskie: 500 zł za każde nieszczepione dziecko (54 points, 33 comments)
    8. Rząd konsultuje pomysł "czarnej listy stron" ale tak, by nikt o tym nie wiedział (54 points, 35 comments)
    9. Biedroń pokazuje budżet Słupska. Na infografikach. 'Tak powinno być w każdym mieście' (53 points, 49 comments)
    10. Macierewicz bada OKO.press (53 points, 10 comments)
  7. 1389 points, 26 submissions: nautilius87
    1. A ja chciałem tylko napisać... (158 points, 55 comments)
    2. Polska dola w brexitowej Wielkiej Brytanii [humor] (96 points, 20 comments)
    3. Wielki sukces polskiej dyplomacji! Ramię w ramię z Rosją, Iranem i państwami arabskimi doprowadziła do usunięcia z rezolucji ONZ apelu o dekryminalizację homoseksualizmu. (79 points, 127 comments)
    4. Dobry rzecznik jest wart swojej wagi w złocie xD (nie, to nie fejk) (78 points, 27 comments)
    5. Takie rzeczy leżą w kioskach (63 points, 59 comments)
    6. “Patriota” z Legnicy zabił młotkiem “zdrajców narodu” (59 points, 53 comments)
    7. Szaleństwo władzy: Ziobro grozi, że ujawni podsłuchy z prywatnych rozmów nieskazanego człowieka, jeśli ludzie będą brzydko pisać o prokuratorach w Internecie (56 points, 26 comments)
    8. Łaskawy okupant: "Episkopat pozwoli na dyskusję w Sejmie nt. aborcji. Zaznaczy tylko, w jakim kierunku powinny pójść zmiany" (55 points, 12 comments)
    9. TIL Partia Razem, jak jacyś masoni rządzi całym Facebookiem, pociąga za sznurki i ma wszędzie układy xD (53 points, 41 comments)
    10. Jaka będzie pierwsza decyzja nowego króla? (52 points, 47 comments)
  8. 1151 points, 21 submissions: kwahoo2
    1. Partia Razem wyświetliła wyrok TK na budynku KPRM (114 points, 57 comments)
    2. Wpadka w "Pytanie na śniadanie" [nie dla wrażliwych] (85 points, 37 comments)
    3. Porady dla oddanego zwolennika PiS (79 points, 39 comments)
    4. Okładka najnowszego numeru tygodnika Angora (73 points, 23 comments)
    5. PiS chce znieść zakaz wykorzystywania nielegalnie zdobytych dowodów (66 points, 65 comments)
    6. Coraz weselej na tym polskim Twiterze... (64 points, 36 comments)
    7. Wystąpienie Barbary Nowackiej podczas debaty o aborcji (59 points, 21 comments)
    8. PiS opodatkuje nawet Aliexpress. 40 zł od każdej przesyłki (56 points, 32 comments)
    9. Dwie wydawczynie zwolnione z TVP Info. 'Uznały, że protest KOD powinien być najważniejszym wydarzeniem' (51 points, 53 comments)
    10. Polacy wygrywają 1.5 mln złotych w finale CS:GO (50 points, 22 comments)
  9. 1142 points, 25 submissions: SoleWanderer
    1. Kto jest Polakiem (111 points, 34 comments)
    2. Amber Gold i SKOK - porównanie (68 points, 24 comments)
    3. Wszystkim redditorkom życzymy wszystkiego najlepszego! (66 points, 17 comments)
    4. MACIE ŻYĆ TAK, JAK MY ŻYJEMY - Tygodnik Powszechny (65 points, 101 comments)
    5. Dziś przypada 73. rocznica wybuchu Powstania w Getcie Warszawskim. Cześć ich pamięci. (56 points, 3 comments)
    6. Co się teraz w sejmie odpierdala... (48 points, 49 comments)
    7. Klasy o profilu call center powstaną w polskich szkołach (48 points, 48 comments)
    8. Poland's Grand Experiment in Open Source Education (46 points, 3 comments)
    9. Nie zapomnijmy - 75 lat temu miał miejsce pogrom w Jedwabnem (46 points, 53 comments)
    10. TOK FM: Szyszko chce wykreślenia Puszczy Białowieskiej z listy przyrodniczego światowego dziedzictwa ludzkości UNESCO (44 points, 23 comments)
  10. 992 points, 17 submissions: ben13022
    1. Energia wiatrowa w Polsce [Andrzej Rysuje] (114 points, 1 comment)
    2. My też byliśmy kiedyś Syryjczykami. (93 points, 92 comments)
    3. Myśl polityczna obecnego i byłego szefa MSW w jednym obrazku [Dobra zmiana] (80 points, 54 comments)
    4. "Żałosna logika" o sytuacji w Polsce. (74 points, 96 comments)
    5. Trzeba mierzyć siły na zamiary. [Andrzej Mleczko] (72 points, 9 comments)
    6. Epickie zwycięstwo polskiej prawicy w walce z islamizacją Polski. (71 points, 50 comments)
    7. Prawdziwy rozmiar Polski na mapie światowej. (odwzorowanie Merkatora) (65 points, 25 comments)
    8. Cicha tragedia konserwatystów (63 points, 31 comments)
    9. Jak wstąpiłam do ONR [Duży Format] (55 points, 35 comments)
    10. Nowa okładka OdRzeczy "Polska kontra Homoimperium" [Satyra] (49 points, 112 comments)
  11. 991 points, 21 submissions: darosoldier
    1. Rekord Świata Anity Włodarczyk! 82,29m deklasuje rywalki (72 points, 64 comments)
    2. Dramat Popka. Po likwidacji gimnazjów w jednej chwili stracił całą swoją publiczność (69 points, 5 comments)
    3. Helikoptery już nieaktualne. Ministerstwo obrony ogłosiło plan budowy Husarskiej Gwiazdy Śmierci (65 points, 13 comments)
    4. Powódź zniszczyła dom mężczyzny, który twierdzi, że Bóg zsyła klęski żywiołowe, żeby karać gejów (58 points, 11 comments)
    5. Ustawa antyterrorystyczna wprowadzi blokowanie stron, a miała nie dotyczyć internetu! (56 points, 22 comments)
    6. Steam trains in Poland in the 1980's - rare footage (53 points, 8 comments)
    7. 13 kwietnia 1996r. (50 points, 6 comments)
    8. Nie żyje Zdeněk Smetana, twórca Wodnika Szuwarka oraz Żwirka i Muchomorka [CZ] (49 points, 4 comments)
    9. O maszyniście-bohaterze z Wielkopolski, który wybiegł z kabiny i ostrzegł pasażerów przed wypadkiem piszą media na całym świecie, nawet w Wietnamie i Iranie. (48 points, 10 comments)
    10. Zabili matkę, bo nie chciała całować krzyża. Mówią, że to egzorcyzmy (47 points, 37 comments)
  12. 924 points, 15 submissions: 936535898
    1. Najlepszy mem z prezydentem wszechczasów. Szkoda tylko, że zamkną autora. (126 points, 49 comments)
    2. Niedziela jest dla Boga. (83 points, 36 comments)
    3. Biedny koń. (82 points, 21 comments)
    4. To zdjęcie to kwintesencja polskości. (68 points, 53 comments)
    5. 🎵 Deportuj mnie! 🎵 (68 points, 22 comments)
    6. Wieloletnie badania w seminariach. (67 points, 10 comments)
    7. Ból dupy heteroseksualnych Polaków-katolików jest piękny. (67 points, 171 comments)
    8. Porównanie czasu antenowego rządu i opozycji w TVP, II kwartały 2015 i 2016. (58 points, 23 comments)
    9. TIL wszyscy Słowianie to Izraelici (55 points, 56 comments)
    10. Brak mi kurwa słów. Dmowski czczony na marszu KODu zaczynającym się na ulicy Narutowicza. (53 points, 41 comments)
  13. 873 points, 9 submissions: jedrekk
    1. Google Translate, not even once. (261 points, 18 comments)
    2. Pycha (166 points, 114 comments)
    3. Za każdym razem jak widzę polskiego neo-nazistę (125 points, 36 comments)
    4. Jak tu nie kochać polskiej wiosny? (różnica jednego miesiąca w lasku bielańskim) (73 points, 13 comments)
    5. Stylówka nadrzeczna. (64 points, 8 comments)
    6. Polska szlachta go nienawidzi! (63 points, 12 comments)
    7. Ponowny minister środowiska, Jan Szyszko, dwa lata temu wysłał do premiera zapytanie w sprawie 'chemitrails'. (44 points, 81 comments)
    8. Klasa maturalna z warszawskiego liceum z 1966 r. (42 points, 14 comments)
    9. Grafik od karty dań chyba nie wstrzelił się z tłumaczeniem... (35 points, 5 comments)
  14. 819 points, 15 submissions: Cairneann
    1. Meanwhile in Warsaw (x-post z /europe) (96 points, 5 comments)
    2. Dexterewicz (88 points, 6 comments)
    3. Analiza powyborcza - ilość dzików vs polityczne preferencje. Przypadek? Nie sądzę. (87 points, 17 comments)
    4. me irl (78 points, 9 comments)
    5. Domek z Kart (63 points, 10 comments)
    6. Tak wygląda Słowenia po wprowadzeniu ustawy o ochronie krajobrazu. Miejmy nadzieję, że Polska niedługo też będzie tak wyglądać (54 points, 15 comments)
    7. Nowy wygląd — opinie, pytania, uwagi (51 points, 26 comments)
    8. Guten Tag /de! Welcome to our cultural exchange session! (45 points, 132 comments)
    9. Rząd skasował wyrok Trybunału Konstytucyjnego - Wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 3 grudnia nie wejdzie w życie, powiedziała szefowa Kancelarii Premiera Beata Kempa. (45 points, 72 comments)
    10. Welcome /Sweden! Join us in celebration of 3rd of May and our cultural and question exchange session! (40 points, 109 comments)
  15. 801 points, 17 submissions: betraying_chino
    1. Gdy myślisz, że Ziemkiewicz sięgnął dna - on bierze łopatę i kopie głębiej (90 points, 35 comments)
    2. Przełomowa decyzja SN: Pary jednopłciowe mają takie samo prawo do odmowy zeznań jak małżeństwa (72 points, 39 comments)
    3. Radny PiS o szczepionkach przeciw HPV: To przygotowanie dziewcząt do prostytucji (64 points, 19 comments)
    4. Polska, 2015 rok. Sejm się śmieje, bo czarnoskóry poseł mówi 'bananowy' (52 points, 51 comments)
    5. Już jutro intronizacja Jezusa Chrystusa na króla. Prezydent weźmie udział w uroczystościach (51 points, 41 comments)
    6. Najlepszy w tym roku żart primaaprilisowy (49 points, 5 comments)
    7. Zbigniew Ziobro łamie przepis konstytucji. Ustawa mówi jasno: Nie może łączyć tych dwóch funkcji (46 points, 21 comments)
    8. 25-latek, bez doświadczenia, z karierą w organizacji studentów. Oto nowy szef rady nadzorczej Agencji Mienia Wojskowego (43 points, 32 comments)
    9. Kraków na ŚDM wyda miliony, a strona kościelna za logo na biletach zażądała zapłaty (40 points, 18 comments)
    10. Komisja Europejska dała PiS trzy miesiące. Wprowadza wyższy etap kontroli praworządności w Polsce (40 points, 54 comments)
  16. 756 points, 15 submissions: _Xanthia_
    1. Polskie Towarzystwo Ginekologiczne (97 points, 5 comments)
    2. Homeopatia - wygrana Naczelnej Izby Lekarskiej w sporze z UOKiK. Homeopatia nie może być stosowana w terapii, nareszcie! (92 points, 20 comments)
    3. Kiedy chcesz się przywitać, ale jesteś tylko prezydentem i nikt cie nie zauważa... (64 points, 31 comments)
    4. Apteka oferuje 'lek' na depresję po aborcji i in vitro, czyli ulotka z modlitwami i ikona Za jedyne 9,90 zł. Sprawa trafiła do prokuratury. (50 points, 32 comments)
    5. Nowa ustawa antyterrorystyczna - wyłączą miliony kart pre-paid, od 1 czerwca obowiązkowa rejestracja danych. (48 points, 47 comments)
    6. Microsoft nikogo nie oszczędza... (48 points, 13 comments)
    7. Kaczyński dla Rządu nie pracuje, nie ma oficjalnej funkcji ale wożą prezesa... policyjnym śmigłowcem. PiS nie zamierza się tłumaczyć. (47 points, 28 comments)
    8. Smok Wawelski dowodem na dinozaury wśród ludzi, a Ziemia ma 6000 lat. Pseudonauka ma się w Polsce coraz lepiej (45 points, 51 comments)
    9. Młodzi, z tzw. dobrych domów dostali "zawiasy" za gwałt zbiorowy, syn polityka otrzymał najniższą karę. Będzie apelacja. (43 points, 15 comments)
    10. Tusk powołał, Szydło rozwiązała. Rada ds. walki z rasizmem i ksenofobią przestaje istnieć. (40 points, 55 comments)
  17. 696 points, 9 submissions: The_Cl0ud
    1. No woman, no cry (169 points, 6 comments)
    2. Tomasz Lis nie wie jak działają reklamy. (94 points, 18 comments)
    3. Czcij bliźniego swego jak siebie samego. (94 points, 19 comments)
    4. Hillary dzwoni do Kijowskiego. (84 points, 19 comments)
    5. Tomasz Lis przewiduje przyszłość niczym wyrocznia delficka. (65 points, 25 comments)
    6. Obama o Trybunale (żeby każdy sobie sam posłuchał) (61 points, 23 comments)
    7. Poczta Polska sprzedaje znaczek na 25-lecie Radia Maryja. WOŚP takiego zaszczytu nie dostąpiła (57 points, 22 comments)
    8. Spotkanie kibiców Polski i Irlandii pn. (39 points, 3 comments)
    9. Jedyne zdanie z którym się zgadzam o sytuacji z apelem powstania. (33 points, 15 comments)
  18. 636 points, 12 submissions: metmike89
    1. Świetny występ polskich lekkoatletów na Mistrzostwach Europy. Sześć złotych medali i zwycięstwo w klasyfikacji medalowej. (82 points, 9 comments)
    2. Plakat tegorocznej trasy Behemotha po Polsce. Ciekawe jak zareagują nasze władze. (65 points, 85 comments)
    3. Richard Dawkins o Janie Pawle II (64 points, 136 comments)
    4. Sąd ponownie nie zgadza się na rejestrację Kościoła Latającego Potwora Spaghetti. Bo nie. (59 points, 40 comments)
    5. "Błaszczak: Polska znalazłaby się w takiej sytuacji, jak Francja, gdyby nie zmiana rządu". IS HE FUCKING SERIOUS? (58 points, 86 comments)
    6. Naukowa analiza ostaniach sekund lotu Tupolewa. Warto podesłać tym którzy twierdzą, że to nielogiczne i wbrew prawom fizyki, żeby brzoza doprowadziła do katastrofy samolotu. (56 points, 56 comments)
    7. Dni Makłowicza w TVP są już chyba policzone... (49 points, 21 comments)
    8. Ksiądz skazany za molestowanie 15-latki prowadzi ośrodek kolonijny. "Ja też mam swoje prawa". (46 points, 20 comments)
    9. Rozmówki angielskie z 1857 roku (46 points, 14 comments)
    10. Ciemna strona legendy żołnierzy wyklętych (38 points, 21 comments)

Top Commenters

  1. illmaticmat (8451 points, 760 comments)
  2. Xarvas (6102 points, 513 comments)
  3. wonglik (4782 points, 601 comments)
  4. kalarepar (3342 points, 417 comments)
  5. vonGlick (2946 points, 388 comments)
  6. Technolog (2942 points, 421 comments)
  7. pothkan (2750 points, 485 comments)
  8. Nudysta (2409 points, 213 comments)
  9. Writerro (2278 points, 299 comments)
  10. NeFu (2277 points, 271 comments)
  11. wgszpieg (2155 points, 253 comments)
  12. nautilius87 (2146 points, 311 comments)
  13. wodzuniu (1997 points, 267 comments)
  14. SoleWanderer (1928 points, 471 comments)
  15. jelonek (1911 points, 367 comments)
  16. spotter (1791 points, 270 comments)
  17. metmike89 (1657 points, 173 comments)
  18. Hagee0r (1642 points, 221 comments)
  19. Yadovid (1617 points, 251 comments)
  20. daneelr_olivaw (1575 points, 270 comments)
  21. Aunt_Lisa (1524 points, 198 comments)
  22. Sithrak (1438 points, 294 comments)
  23. podian (1396 points, 223 comments)
  24. InVin0Veritas (1364 points, 214 comments)
  25. Zangusta (1344 points, 201 comments)
  26. Draki1903 (1292 points, 213 comments)
  27. leBuska (1272 points, 100 comments)
  28. Thebackup30 (1269 points, 243 comments)
  29. NieustannyPodziw (1242 points, 162 comments)
  30. ishi_hauser (1178 points, 217 comments)
  31. jPaolo (1178 points, 156 comments)
  32. kwahoo2 (1144 points, 149 comments)

Top Submissions

  1. Google Translate, not even once. by jedrekk (261 points, 18 comments)
  2. Przeciętny wyborca PiS by @rzep by illmaticmat (247 points, 24 comments)
  3. Stanisław Lem "Powrót z gwiazd", 1961 r. by Technolog (246 points, 33 comments)
  4. Those polish boys only care about one thing by dukenPL (224 points, 62 comments)
  5. Tymczasem w Polsce... by repostuje (210 points, 48 comments)
  6. One picture is worth a thousand words by TroubledWalrus (191 points, 34 comments)
  7. Poprawiona wystawa na kieleckim rynku by pasekwgazie (185 points, 85 comments)
  8. Wojciech Kossak - "Józef Piłsudski na Kaszance" by Niedowiarek (185 points, 22 comments)
  9. Beautiful wooden church in Polish Tatra Mountains [OC] by JuriStropkov (184 points, 12 comments)
  10. (niektóre) Wykopki odkrywają reddit. by repostuje (176 points, 59 comments)

Top Comments

  1. 130 points: Bazyleo's comment in Mój chłopak zaczął się uczyć polskiego...
  2. 115 points: Xarvas's comment in Sebowie wyklęci, na murze zaklęci
  3. 111 points: pasekwgazie's comment in Ból dupy heteroseksualnych Polaków-katolików jest piękny.
  4. 94 points: pasekwgazie's comment in Ból dupy heteroseksualnych Polaków-katolików jest piękny.
  5. 93 points: wonglik's comment in (niektóre) Wykopki odkrywają reddit.
  6. 93 points: Carasee's comment in Sejm zdecydował: projekt "Ratujmy kobiety" upadł, "Stop aborcji" do dalszych prac
  7. 92 points: nautilius87's comment in Abp Hoser w TVP o ciążach z gwałtu: "Tych przypadków nie ma wiele. Stres jest tak silny, że do zapłodnienia dochodzi rzadziej".
  8. 85 points: deleted's comment in Tymczasem na fejsbukowym profilu PiS-u
  9. 83 points: Xarvas's comment in PAP: Kaczyński: "Chcemy, by kobiety rodziły, nawet jeśli dziecko jest mocno zdeformowane. By zostało ochrzczone"
  10. 81 points: kalarepar's comment in Tymczasem w Polsce...
Generated with BBoe's Subreddit Stats (Donate)
submitted by subreddit_stats to subreddit_stats [link] [comments]


2016.12.03 18:35 subreddit_stats Subreddit Stats: polska top posts from 2010-11-28 to 2016-12-03 03:20 PDT

Period: 2196.44 days
Submissions Comments
Total 1000 31377
Rate (per day) 0.46 14.28
Unique Redditors 276 1992
Combined Score 56385 164760

Top Submitters' Top Submissions

  1. 4977 points, 73 submissions: repostuje
    1. Tymczasem w Polsce... (211 points, 48 comments)
    2. (niektóre) Wykopki odkrywają reddit. (175 points, 59 comments)
    3. Piątkowe zamówienie. (169 points, 14 comments)
    4. Tuwim. (145 points, 3 comments)
    5. Matka Boska Klimatyzowana (142 points, 12 comments)
    6. Łódź, budowa nowego Dworca Fabrycznego i jego podziemi (142 points, 11 comments)
    7. Jak odróżnić prawdę od farszu. (128 points, 13 comments)
    8. Kielce, po prostu. (128 points, 19 comments)
    9. Łódzkie pogotowie. (120 points, 8 comments)
    10. Polskie drogi. (118 points, 8 comments)
  2. 4315 points, 69 submissions: illmaticmat
    1. Przeciętny wyborca PiS by @rzep (249 points, 24 comments)
    2. Przeciętny Polski internauta. (140 points, 49 comments)
    3. Sapkowski have no chill. (137 points, 57 comments)
    4. Rysunkowy komentarz do panującej obecnie "mody" na historię. (105 points, 62 comments)
    5. Tak wyobrażam sobie wyborcę PiS po dzisiejszym dniu. (102 points, 57 comments)
    6. Zbiórka na chore dziecko. Soon. (96 points, 13 comments)
    7. Freudian slip (95 points, 8 comments)
    8. Polska przegania zachód! (94 points, 35 comments)
    9. Kto teraz rządzi w Polsce? (94 points, 10 comments)
    10. Semantyka jest ważna. (92 points, 12 comments)
  3. 2028 points, 36 submissions: Kacu5610
    1. Rekt (171 points, 30 comments)
    2. Gwałtu, rety! (162 points, 21 comments)
    3. Rozdział Kościoła od państwa (111 points, 57 comments)
    4. Śmigłowce (100 points, 7 comments)
    5. Pała (97 points, 17 comments)
    6. Lekarze usunęli Sejm. Uznali, że zagrażał życiu lub zdrowiu kobiety (73 points, 8 comments)
    7. Kolano (73 points, 0 comments)
    8. meirl (66 points, 3 comments)
    9. Prowokacje (63 points, 25 comments)
    10. "Mama dziewczynki, której od świeczki zapaliły się włosy, poszła o krok dalej. - Zmieniłam małej szkołę. Nie chciałam już dłużej ciągnąć tej sprawy. Widziałam, że szkoła stoi za nauczycielką religii, a z nas – rodziców - robi jakichś spiskowców – mówi" (63 points, 25 comments)
  4. 1975 points, 28 submissions: dukenPL
    1. Those polish boys only care about one thing (221 points, 62 comments)
    2. Śmierć wrogom ojczyzny (126 points, 67 comments)
    3. Zaduma (123 points, 2 comments)
    4. Edward Gierek ze swoim kubańskim szoferem (122 points, 12 comments)
    5. Kto jest Polakiem (89 points, 52 comments)
    6. Typowy Korwin (85 points, 63 comments)
    7. Post bez tytułu (80 points, 76 comments)
    8. Nie znajduję słów (76 points, 37 comments)
    9. Gdzie leży Polska (76 points, 11 comments)
    10. Robert Gwiazdowski (75 points, 42 comments)
  5. 1551 points, 29 submissions: Technolog
    1. Stanisław Lem "Powrót z gwiazd", 1961 r. (248 points, 33 comments)
    2. Wesołych świąt! (67 points, 14 comments)
    3. Wierzę, że Czesław jest w niebie, więc się pierdolnę na dywan w wyjściowym stroju i butach na obcasach (67 points, 13 comments)
    4. Tomasz Raczek: "Rodziny tych, którzy zginęli w katastrofie samolotowej w Smoleńsku (...), od Barbary Nowackiej po Jarosława Kaczyńskiego, powinny czuć się głęboko zranione stopniem artystycznej nieudolności, jaką prezentuje film pt. „Smoleńsk”. Równie boleśnie powinniśmy odczuwać to my wszyscy..." (64 points, 40 comments)
    5. Nowe kalendarze w CBA z Kaczyńskim, Dudą i Szydło (60 points, 49 comments)
    6. Zapłakany facet porusza ustami zgodnie z tekstem piosenki disco polo, gdy wyświetlana jest prośba o wysyłanie SMSa aby pomóc, a prowadząca podryguje w rytm muzyki. Szanowni państwo, oto publicystyka w TVP (60 points, 29 comments)
    7. Antoni Macierewicz w fartuszku w łosie, przyrządzający polędwicę Chateaubriand opowiada o Smoleńsku. (55 points, 24 comments)
    8. W centrum Poznania zasłabła młoda dziewczyna. Znajomy, który udzielał jej pomocy, dał swój telefon stojącemu obok mężczyźnie i poprosił o wezwanie pogotowia ratunkowego. Ten, korzystając z zamieszania, uciekł z nim. Skradziony telefon odnalazł się w lombardzie, teraz złodzieja szuka policja. (53 points, 33 comments)
    9. Wyzwanie dla miasta stołecznego Warszawy: ściąć trawę obok chodnika i przystrzyc gałęzie (51 points, 6 comments)
    10. Euro 2016: Zwycięstwo ze Szwajcarią, Polska w ćwierćfinale! Po 120 minutach był remis 1:1, ale nasza reprezentacja okazała się lepsza po rzutach karnych (49 points, 14 comments)
  6. 1477 points, 32 submissions: Hagee0r
    1. Podsumowanie Caracali Black Hawków i MON (80 points, 95 comments)
    2. [funny content] W Czelabińsku adblock ewoluował do reala (79 points, 10 comments)
    3. Kto mówi prawdę, kto zaś kłamie? (69 points, 46 comments)
    4. Ateiści do ateistanu. Kogo wyrzuci z Polski posłanka PiS (66 points, 61 comments)
    5. Radek Sikorski o rewelacjach znalezionych przez Maciarewicza w mailach MSZ z 2010r. (63 points, 22 comments)
    6. Wilki wróciły w okolice Wałbrzycha po ponad 100 latach (57 points, 5 comments)
    7. Biedroń pokazuje budżet Słupska. Na infografikach. 'Tak powinno być w każdym mieście' (55 points, 49 comments)
    8. Rząd konsultuje pomysł "czarnej listy stron" ale tak, by nikt o tym nie wiedział (52 points, 35 comments)
    9. Macierewicz bada OKO.press (52 points, 10 comments)
    10. Śląskie: 500 zł za każde nieszczepione dziecko (49 points, 33 comments)
  7. 1393 points, 26 submissions: nautilius87
    1. A ja chciałem tylko napisać... (157 points, 55 comments)
    2. Polska dola w brexitowej Wielkiej Brytanii [humor] (99 points, 20 comments)
    3. Dobry rzecznik jest wart swojej wagi w złocie xD (nie, to nie fejk) (81 points, 27 comments)
    4. Wielki sukces polskiej dyplomacji! Ramię w ramię z Rosją, Iranem i państwami arabskimi doprowadziła do usunięcia z rezolucji ONZ apelu o dekryminalizację homoseksualizmu. (79 points, 127 comments)
    5. Takie rzeczy leżą w kioskach (62 points, 59 comments)
    6. Jaka będzie pierwsza decyzja nowego króla? (58 points, 47 comments)
    7. “Patriota” z Legnicy zabił młotkiem “zdrajców narodu” (55 points, 53 comments)
    8. Między obchodami rocznicy powstania a ŚDM Andrzej Duda zdążył podpisać ustawę o TK. Pamiętacie jak szef tego pana apelował o nieprowadzenie sporów politycznych do końca wizyty papieża? (52 points, 41 comments)
    9. Łaskawy okupant: "Episkopat pozwoli na dyskusję w Sejmie nt. aborcji. Zaznaczy tylko, w jakim kierunku powinny pójść zmiany" (51 points, 12 comments)
    10. Szaleństwo władzy: Ziobro grozi, że ujawni podsłuchy z prywatnych rozmów nieskazanego człowieka, jeśli ludzie będą brzydko pisać o prokuratorach w Internecie (51 points, 26 comments)
  8. 1152 points, 25 submissions: SoleWanderer
    1. Kto jest Polakiem (109 points, 34 comments)
    2. Amber Gold i SKOK - porównanie (66 points, 24 comments)
    3. MACIE ŻYĆ TAK, JAK MY ŻYJEMY - Tygodnik Powszechny (66 points, 101 comments)
    4. Wszystkim redditorkom życzymy wszystkiego najlepszego! (65 points, 17 comments)
    5. Dziś przypada 73. rocznica wybuchu Powstania w Getcie Warszawskim. Cześć ich pamięci. (57 points, 3 comments)
    6. Nie zapomnijmy - 75 lat temu miał miejsce pogrom w Jedwabnem (49 points, 53 comments)
    7. Polska wstaje z kolan! (47 points, 18 comments)
    8. Co się teraz w sejmie odpierdala... (47 points, 49 comments)
    9. Klasy o profilu call center powstaną w polskich szkołach (47 points, 48 comments)
    10. Poland's Grand Experiment in Open Source Education (45 points, 3 comments)
  9. 1128 points, 21 submissions: kwahoo2
    1. Partia Razem wyświetliła wyrok TK na budynku KPRM (112 points, 57 comments)
    2. Wpadka w "Pytanie na śniadanie" [nie dla wrażliwych] (85 points, 37 comments)
    3. Porady dla oddanego zwolennika PiS (73 points, 39 comments)
    4. Okładka najnowszego numeru tygodnika Angora (71 points, 23 comments)
    5. PiS chce znieść zakaz wykorzystywania nielegalnie zdobytych dowodów (62 points, 65 comments)
    6. Wystąpienie Barbary Nowackiej podczas debaty o aborcji (61 points, 21 comments)
    7. PiS opodatkuje nawet Aliexpress. 40 zł od każdej przesyłki (60 points, 32 comments)
    8. Coraz weselej na tym polskim Twiterze... (60 points, 36 comments)
    9. 500+ po włosku, każdy Włoch dostanie 500€ na 18 urodziny do wydania na książki, bilety do teatru, kina [ang.] (51 points, 16 comments)
    10. Dwie wydawczynie zwolnione z TVP Info. 'Uznały, że protest KOD powinien być najważniejszym wydarzeniem' (50 points, 53 comments)
  10. 986 points, 21 submissions: darosoldier
    1. Rekord Świata Anity Włodarczyk! 82,29m deklasuje rywalki (74 points, 64 comments)
    2. Dramat Popka. Po likwidacji gimnazjów w jednej chwili stracił całą swoją publiczność (68 points, 5 comments)
    3. Helikoptery już nieaktualne. Ministerstwo obrony ogłosiło plan budowy Husarskiej Gwiazdy Śmierci (68 points, 13 comments)
    4. Powódź zniszczyła dom mężczyzny, który twierdzi, że Bóg zsyła klęski żywiołowe, żeby karać gejów (60 points, 11 comments)
    5. Ustawa antyterrorystyczna wprowadzi blokowanie stron, a miała nie dotyczyć internetu! (53 points, 22 comments)
    6. Steam trains in Poland in the 1980's - rare footage (52 points, 8 comments)
    7. 13 kwietnia 1996r. (51 points, 6 comments)
    8. O maszyniście-bohaterze z Wielkopolski, który wybiegł z kabiny i ostrzegł pasażerów przed wypadkiem piszą media na całym świecie, nawet w Wietnamie i Iranie. (51 points, 10 comments)
    9. Nie żyje Zdeněk Smetana, twórca Wodnika Szuwarka oraz Żwirka i Muchomorka [CZ] (48 points, 4 comments)
    10. Zabili matkę, bo nie chciała całować krzyża. Mówią, że to egzorcyzmy (47 points, 37 comments)
  11. 977 points, 17 submissions: ben13022
    1. Energia wiatrowa w Polsce [Andrzej Rysuje] (115 points, 1 comment)
    2. My też byliśmy kiedyś Syryjczykami. (89 points, 92 comments)
    3. Myśl polityczna obecnego i byłego szefa MSW w jednym obrazku [Dobra zmiana] (80 points, 54 comments)
    4. "Żałosna logika" o sytuacji w Polsce. (72 points, 96 comments)
    5. Epickie zwycięstwo polskiej prawicy w walce z islamizacją Polski. (71 points, 50 comments)
    6. Trzeba mierzyć siły na zamiary. [Andrzej Mleczko] (69 points, 9 comments)
    7. Prawdziwy rozmiar Polski na mapie światowej. (odwzorowanie Merkatora) (66 points, 25 comments)
    8. Cicha tragedia konserwatystów (64 points, 31 comments)
    9. Jak wstąpiłam do ONR [Duży Format] (54 points, 35 comments)
    10. Nowa okładka OdRzeczy "Polska kontra Homoimperium" [Satyra] (47 points, 112 comments)
  12. 919 points, 15 submissions: 936535898
    1. Najlepszy mem z prezydentem wszechczasów. Szkoda tylko, że zamkną autora. (126 points, 49 comments)
    2. Biedny koń. (84 points, 21 comments)
    3. Niedziela jest dla Boga. (81 points, 36 comments)
    4. Ból dupy heteroseksualnych Polaków-katolików jest piękny. (72 points, 171 comments)
    5. Wieloletnie badania w seminariach. (67 points, 10 comments)
    6. Porównanie czasu antenowego rządu i opozycji w TVP, II kwartały 2015 i 2016. (64 points, 23 comments)
    7. To zdjęcie to kwintesencja polskości. (64 points, 53 comments)
    8. 🎵 Deportuj mnie! 🎵 (62 points, 22 comments)
    9. TIL wszyscy Słowianie to Izraelici (56 points, 56 comments)
    10. Brak mi kurwa słów. Dmowski czczony na marszu KODu zaczynającym się na ulicy Narutowicza. (53 points, 41 comments)
  13. 855 points, 9 submissions: jedrekk
    1. Google Translate, not even once. (260 points, 18 comments)
    2. Pycha (162 points, 114 comments)
    3. Za każdym razem jak widzę polskiego neo-nazistę (125 points, 36 comments)
    4. Jak tu nie kochać polskiej wiosny? (różnica jednego miesiąca w lasku bielańskim) (71 points, 13 comments)
    5. Polska szlachta go nienawidzi! (64 points, 12 comments)
    6. Stylówka nadrzeczna. (63 points, 8 comments)
    7. Ponowny minister środowiska, Jan Szyszko, dwa lata temu wysłał do premiera zapytanie w sprawie 'chemitrails'. (41 points, 81 comments)
    8. Klasa maturalna z warszawskiego liceum z 1966 r. (36 points, 14 comments)
    9. Grafik od karty dań chyba nie wstrzelił się z tłumaczeniem... (33 points, 5 comments)
  14. 830 points, 15 submissions: Cairneann
    1. Meanwhile in Warsaw (x-post z /europe) (98 points, 5 comments)
    2. Analiza powyborcza - ilość dzików vs polityczne preferencje. Przypadek? Nie sądzę. (89 points, 17 comments)
    3. Dexterewicz (85 points, 6 comments)
    4. me irl (78 points, 9 comments)
    5. Domek z Kart (64 points, 10 comments)
    6. Tak wygląda Słowenia po wprowadzeniu ustawy o ochronie krajobrazu. Miejmy nadzieję, że Polska niedługo też będzie tak wyglądać (58 points, 15 comments)
    7. Nowy wygląd — opinie, pytania, uwagi (47 points, 26 comments)
    8. Rząd skasował wyrok Trybunału Konstytucyjnego - Wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 3 grudnia nie wejdzie w życie, powiedziała szefowa Kancelarii Premiera Beata Kempa. (46 points, 72 comments)
    9. Guten Tag /de! Welcome to our cultural exchange session! (44 points, 132 comments)
    10. Test na Murzyna, czyli jak prawicowcy tępili lewactwo na Wykopie automatycznymi skryptami (39 points, 64 comments)
  15. 804 points, 17 submissions: betraying_chino
    1. Gdy myślisz, że Ziemkiewicz sięgnął dna - on bierze łopatę i kopie głębiej (85 points, 35 comments)
    2. Przełomowa decyzja SN: Pary jednopłciowe mają takie samo prawo do odmowy zeznań jak małżeństwa (76 points, 39 comments)
    3. Radny PiS o szczepionkach przeciw HPV: To przygotowanie dziewcząt do prostytucji (63 points, 19 comments)
    4. Polska, 2015 rok. Sejm się śmieje, bo czarnoskóry poseł mówi 'bananowy' (53 points, 51 comments)
    5. Już jutro intronizacja Jezusa Chrystusa na króla. Prezydent weźmie udział w uroczystościach (49 points, 41 comments)
    6. Najlepszy w tym roku żart primaaprilisowy (47 points, 5 comments)
    7. Zbigniew Ziobro łamie przepis konstytucji. Ustawa mówi jasno: Nie może łączyć tych dwóch funkcji (46 points, 21 comments)
    8. 25-latek, bez doświadczenia, z karierą w organizacji studentów. Oto nowy szef rady nadzorczej Agencji Mienia Wojskowego (41 points, 32 comments)
    9. Cała prawda o Empiku (40 points, 8 comments)
    10. Gdy przed północą telewizje zakończyły transmisje z posiedzenia, na sejmowej sali wydarzyło się coś bardzo ważnego (40 points, 27 comments)
  16. 765 points, 15 submissions: _Xanthia_
    1. Polskie Towarzystwo Ginekologiczne (102 points, 5 comments)
    2. Homeopatia - wygrana Naczelnej Izby Lekarskiej w sporze z UOKiK. Homeopatia nie może być stosowana w terapii, nareszcie! (92 points, 20 comments)
    3. Kiedy chcesz się przywitać, ale jesteś tylko prezydentem i nikt cie nie zauważa... (63 points, 31 comments)
    4. Microsoft nikogo nie oszczędza... (51 points, 13 comments)
    5. Apteka oferuje 'lek' na depresję po aborcji i in vitro, czyli ulotka z modlitwami i ikona Za jedyne 9,90 zł. Sprawa trafiła do prokuratury. (51 points, 32 comments)
    6. Tusk powołał, Szydło rozwiązała. Rada ds. walki z rasizmem i ksenofobią przestaje istnieć. (46 points, 55 comments)
    7. Smok Wawelski dowodem na dinozaury wśród ludzi, a Ziemia ma 6000 lat. Pseudonauka ma się w Polsce coraz lepiej (46 points, 51 comments)
    8. Nowa ustawa antyterrorystyczna - wyłączą miliony kart pre-paid, od 1 czerwca obowiązkowa rejestracja danych. (45 points, 47 comments)
    9. Kaczyński dla Rządu nie pracuje, nie ma oficjalnej funkcji ale wożą prezesa... policyjnym śmigłowcem. PiS nie zamierza się tłumaczyć. (45 points, 28 comments)
    10. Młodzi, z tzw. dobrych domów dostali "zawiasy" za gwałt zbiorowy, syn polityka otrzymał najniższą karę. Będzie apelacja. (43 points, 15 comments)
  17. 686 points, 9 submissions: The_Cl0ud
    1. No woman, no cry (169 points, 6 comments)
    2. Tomasz Lis nie wie jak działają reklamy. (93 points, 18 comments)
    3. Czcij bliźniego swego jak siebie samego. (90 points, 19 comments)
    4. Hillary dzwoni do Kijowskiego. (83 points, 19 comments)
    5. Tomasz Lis przewiduje przyszłość niczym wyrocznia delficka. (62 points, 25 comments)
    6. Obama o Trybunale (żeby każdy sobie sam posłuchał) (60 points, 23 comments)
    7. Poczta Polska sprzedaje znaczek na 25-lecie Radia Maryja. WOŚP takiego zaszczytu nie dostąpiła (56 points, 22 comments)
    8. Spotkanie kibiców Polski i Irlandii pn. (40 points, 3 comments)
    9. Jedyne zdanie z którym się zgadzam o sytuacji z apelem powstania. (33 points, 15 comments)
  18. 623 points, 12 submissions: metmike89
    1. Świetny występ polskich lekkoatletów na Mistrzostwach Europy. Sześć złotych medali i zwycięstwo w klasyfikacji medalowej. (78 points, 9 comments)
    2. Plakat tegorocznej trasy Behemotha po Polsce. Ciekawe jak zareagują nasze władze. (65 points, 85 comments)
    3. Richard Dawkins o Janie Pawle II (61 points, 136 comments)
    4. "Błaszczak: Polska znalazłaby się w takiej sytuacji, jak Francja, gdyby nie zmiana rządu". IS HE FUCKING SERIOUS? (57 points, 86 comments)
    5. Sąd ponownie nie zgadza się na rejestrację Kościoła Latającego Potwora Spaghetti. Bo nie. (55 points, 40 comments)
    6. Naukowa analiza ostaniach sekund lotu Tupolewa. Warto podesłać tym którzy twierdzą, że to nielogiczne i wbrew prawom fizyki, żeby brzoza doprowadziła do katastrofy samolotu. (53 points, 56 comments)
    7. Dni Makłowicza w TVP są już chyba policzone... (52 points, 21 comments)
    8. Rozmówki angielskie z 1857 roku (46 points, 14 comments)
    9. Ksiądz skazany za molestowanie 15-latki prowadzi ośrodek kolonijny. "Ja też mam swoje prawa". (44 points, 20 comments)
    10. Ciemna strona legendy żołnierzy wyklętych (39 points, 21 comments)

Top Commenters

  1. illmaticmat (8352 points, 760 comments)
  2. Xarvas (6085 points, 513 comments)
  3. wonglik (4742 points, 601 comments)
  4. kalarepar (3363 points, 417 comments)
  5. vonGlick (2979 points, 388 comments)
  6. Technolog (2907 points, 421 comments)
  7. pothkan (2718 points, 485 comments)
  8. Nudysta (2385 points, 213 comments)
  9. Writerro (2295 points, 299 comments)
  10. NeFu (2256 points, 270 comments)
  11. nautilius87 (2157 points, 311 comments)
  12. wgszpieg (2145 points, 253 comments)
  13. wodzuniu (2002 points, 267 comments)
  14. jelonek (1902 points, 367 comments)
  15. SoleWanderer (1900 points, 471 comments)
  16. spotter (1782 points, 270 comments)
  17. metmike89 (1660 points, 173 comments)
  18. Hagee0r (1634 points, 221 comments)
  19. Yadovid (1609 points, 251 comments)
  20. daneelr_olivaw (1567 points, 270 comments)
  21. Aunt_Lisa (1544 points, 198 comments)
  22. Sithrak (1441 points, 294 comments)
  23. podian (1399 points, 223 comments)
  24. InVin0Veritas (1353 points, 214 comments)
  25. Zangusta (1346 points, 201 comments)
  26. Draki1903 (1312 points, 213 comments)
  27. leBuska (1297 points, 100 comments)
  28. Thebackup30 (1261 points, 243 comments)
  29. NieustannyPodziw (1244 points, 162 comments)
  30. jPaolo (1182 points, 156 comments)
  31. ishi_hauser (1174 points, 217 comments)
  32. kwahoo2 (1155 points, 149 comments)

Top Submissions

  1. Google Translate, not even once. by jedrekk (260 points, 18 comments)
  2. Przeciętny wyborca PiS by @rzep by illmaticmat (249 points, 24 comments)
  3. Stanisław Lem "Powrót z gwiazd", 1961 r. by Technolog (248 points, 33 comments)
  4. Those polish boys only care about one thing by dukenPL (221 points, 62 comments)
  5. Tymczasem w Polsce... by repostuje (211 points, 48 comments)
  6. Beautiful wooden church in Polish Tatra Mountains [OC] by JuriStropkov (191 points, 12 comments)
  7. One picture is worth a thousand words by TroubledWalrus (190 points, 34 comments)
  8. Poprawiona wystawa na kieleckim rynku by pasekwgazie (186 points, 85 comments)
  9. Wojciech Kossak - "Józef Piłsudski na Kaszance" by Niedowiarek (183 points, 22 comments)
  10. (niektóre) Wykopki odkrywają reddit. by repostuje (175 points, 59 comments)

Top Comments

  1. 131 points: Bazyleo's comment in Mój chłopak zaczął się uczyć polskiego...
  2. 114 points: Xarvas's comment in Sebowie wyklęci, na murze zaklęci
  3. 112 points: pasekwgazie's comment in Ból dupy heteroseksualnych Polaków-katolików jest piękny.
  4. 93 points: Carasee's comment in Sejm zdecydował: projekt "Ratujmy kobiety" upadł, "Stop aborcji" do dalszych prac
  5. 92 points: nautilius87's comment in Abp Hoser w TVP o ciążach z gwałtu: "Tych przypadków nie ma wiele. Stres jest tak silny, że do zapłodnienia dochodzi rzadziej".
  6. 92 points: pasekwgazie's comment in Ból dupy heteroseksualnych Polaków-katolików jest piękny.
  7. 88 points: wonglik's comment in (niektóre) Wykopki odkrywają reddit.
  8. 88 points: deleted's comment in Tymczasem na fejsbukowym profilu PiS-u
  9. 83 points: Bazyleo's comment in Szkoda.
  10. 79 points: kalarepar's comment in Tymczasem w Polsce...
Generated with BBoe's Subreddit Stats (Donate)
submitted by subreddit_stats to subreddit_stats [link] [comments]


2016.11.07 18:42 ben13022 Jak wstąpiłam do ONR [Duży Format]

„Będę czekał na Panią w południe przed wejściem do kawiarni Cafe Misja. Sprawą stolika i rezerwacją zajmę się osobiście” – pisze do mnie w czerwcu Jacek Rajewski z ONR w Poznaniu. Wysłałam wcześniej odpowiedź na ankietę rekrutacyjną: że chcę walczyć o wartości narodowe i katolickie – Bóg, Honor, Ojczyzna, że pradziadek działał w Stronnictwie Narodowym pod przewodnictwem Romana Dmowskiego, że prababcia pochylała się nad żywotami świętych.
Rekrutacja Przed poznańską kawiarnią widzę chłopaka w koszulce, włosy ścięte krótko przy głowie, uśmiecha się do mnie. Przyszedł na spotkanie z książką Jana Mosdorfa, przywódcy ONR w okresie międzywojennym, autora deklaracji ideowej ONR, antysemity.
– Jakie masz plany względem organizacji? – pyta, gdy siadamy przy stoliku.
– Pisałam w ankiecie – chciałabym uczyć młodych ludzi wartości patriotycznych i religijnych – głos mi drży.
– Spokojnie, nie denerwuj się – uśmiecha się.
– Śpieszyłam się, serce mi szybciej bije – biorę głęboki wdech. – Mogę prowadzić wykłady w organizacji, jestem polonistką, w rodzinie mam nauczycieli.
Uśmiecha się, ale nie odpowiada. Nie pyta o moje poglądy, ale – jak mówi – nim zostanę członkiem ONR, muszę przejść roczny staż kandydacki i zdać egzamin z lektur. Mówi o planach ONR w Poznaniu, na przykład o rozdawaniu zupy bezdomnym.
– Znasz kogoś z anarchistów? – pyta.
– Nie.
– Możemy organizować podobne akcje do nich, jak ta z zupą, czy bronić eksmitowanych lokatorów.
Opowiada z podziwem o nacjonaliście rumuńskim Corneliu Zelei Codreanu (antysemita, założyciel Żelaznej Gwardii, partii faszystowskiej. Jego portret zobaczę później w krakowskiej siedzibie ONR), jak edukował chłopów na rumuńskich wsiach. Mam wrażenie, że Rajewski mówi do mnie, jakby monologował.
Ma 24 lata, studiuje bezpieczeństwo narodowe na Uniwersytecie Adama Mickiewicza w Poznaniu (wcześniej dwa lata historii), pracuje w barze. W ONR działa w sekcji gospodarczej, handluje gazetą wydawaną przez organizację. W liceum był kibicem klubu żużlowego i tam nauczyli go patriotyzmu, np. organizowali akcje upamiętniające „żołnierzy wyklętych”, był z nimi na Marszu Niepodległości.
– Dawno nie rozmawiałem z nikim o ideach, bo z kolegami z ONR obgadujemy tylko bieżącą politykę. Teraz, w wakacje, niewiele się dzieje, ale będzie rocznica poznańskiego Czerwca 1956, odezwę się – mówi.
Dostaję regulamin stażu kandydackiego. Staż trwa rok i kończy się egzaminem z zadanych lektur. Obowiązki: mam bezwzględnie szanować innych działaczy (zwracać się do nich na zebraniach „koleżanko”, „kolego”, chyba że ktoś wyższy rangą zaproponuje przejście na ty; nie przeklinać), witać się: „Czołem (Wielkiej Polsce)”, uznać hierarchię (np. rękę wyciąga najpierw osoba wyżej postawiona i udziela głosu), przychodzić raz w tygodniu na zebrania albo zgłaszać nieobecność, nie rozmawiać z mediami na temat ONR, nie pić alkoholu przed akcjami. Jeśli złamię którąś z zasad, dostanę upomnienie. Mam na pamięć nauczyć się „Modlitwy Narodowych Sił Zbrojnych”:
Panie Boże Wszechmogący,
daj nam siłę i moc wytrwania
w walce o Polskę,
której poświęcamy nasze życie (...)
Jeszcze „Roty” i „Hymnu Młodych”, od których zaczyna się w ONR spotkania:
Złoty słońca blask dokoła,
Orzeł Biały wzlata wzwyż,
Dumne wznieśmy w górę czoła,
patrząc w Polski Znak i Krzyż (...)
Dostaję też listę lektur do egzaminu i strukturę organizacji, ale bez imion i nazwisk kierowników. Są za to sekcje: promocji, naukowo-szkoleniowa, prawna, informatyczna, kresowa i sportowa.
Nie klaszczemy Połowa czerwca. SMS od Rajewskiego: w klasztorze Dominikanów w Poznaniu jest msza święta w intencji ofiar Czerwca ’56 – „zapraszam w imieniu moich przyjaciół z ONR:). Mnie niestety nie będzie ze względu na wizytę na drugiej stronie Poznania w sprawie nowego mieszkania. Moi ludzie będą czekali za Tobą pod kościołem. Chcę, żebyś wspólnie uczestniczyła z nimi w obchodach, co Ty na to?:)”.
Cieszę się, piszę, że wspólnie przeżyjemy rocznicę.
Pod kościołem czekają trzej mężczyźni z ONR Poznań. Są w eleganckich, wyjściowych koszulach. Jest też Kinga, 22-latka, ubrana w czarny kostium, studentka. Dowodzi Mateusz Szymański, dwudziestoparolatek, ogolony na zapałkę, z zieloną opaską z symbolem falangi na ramieniu. Stajemy na dziedzińcu kościoła Dominikanów. Z głośników słychać, jak ksiądz wita prezydenta RP Andrzeja Dudę – klaszczemy. Ksiądz wita ministra finansów z PiS – klaszczemy, ministra kultury – klaszczemy, Lecha Wałęsę – nie klaszczemy, kombatantów – klaszczemy, prezydenta Poznania – nie klaszczemy, marszałka województwa z PO – nie klaszczemy, przewodniczącego rady miasta z PO – nie klaszczemy, przedstawiciela „Solidarności” – klaszczemy.
Po mszy idziemy nieopodal, na plac Mickiewicza, gdzie zaczną się obchody. Maszerujemy z kibicami Lecha, partią Kukiz, „Gazetą Polską” i Młodzieżą Wszechpolską. Ktoś skanduje: „A na drzewach zamiast liści będą wisieć komuniści”. My w ciszy. Palą się race, dym zasłania widok. Stajemy z ludźmi z prawicy przed ustawioną na placu sceną dla polityków. Przemawia Lech Wałęsa. Krzyczymy z tłumem: „TW »Bolek!«”. Obok, za barierkami, ludzie z KOD-u w odpowiedzi skandują: „Lech Wałęsa!”. Idziemy kilka ulic dalej, by złożyć róże pod pomnikiem poległych w powstaniu poznańskim.
– Wiem, że nie chcesz korzystać z Facebooka, jak napisałaś w ankiecie, ale powinnaś założyć jakieś konto, bo na nim omawiamy akcje – radzi mi Mateusz.
Zgadzam się z nim, choć boję się, że mnie zdemaskują, dlatego byłam w ankiecie niechętna Facebookowi. Wracam do domu, zakładam konto, już po chwili Mateusz dodaje mnie do tajnej grupy ONR Poznań. Wkrótce przyłączy do kolejnej, w której są działacze Obozu z całej Polski. Jest ich tam około siedmiuset. Kierownik główny ONR Aleksander Krejckant powie mi później, że w organizacji działa tysiąc osób. Wkrótce, w sierpniu, sekretarz Brygady Wielkopolskiej spyta, czy zajmę się korektą tekstów. Zgodzę się i zostanę dołączona do grupy ONR Wielkopolska, w której jest około 40 osób.
A gugu! Początek lipca. Odbieram telefon od Mateusza Szymańskiego. – Czołem! – mówi. – Jedziemy na grilla nad jezioro, chcesz?
– Czołem! Chętnie.
Przyjeżdżam. Znajduję ich na końcu plaży jeziora Rusałka w Poznaniu. Rozkładamy ręczniki, chłopcy rozbierają się do kąpielówek, ja w stroju. Pływamy, opalamy się. Mateusz czyta coś w telefonie.
– Szukam przepisu na ciastka. Jak przyjdę do domu, to sobie upiekę – mówi.
Obok mnie Ania. Ma 29 lat, włosy farbowane na rudo, dziewczęca uroda i flaga Polski na rękawie bluzy. Wyjmuje z wózka dwuipółmiesięczną córkę. Odsłania pierś, karmi. Podchodzi jej mąż Michał Piernicki, 24 lata, na przedramieniu tatuaż Polski Walczącej, włosy ścięte przy skórze, działacz ONR. – Idź na ławkę – nachyla się do żony i mówi trochę przerażony, ścisza głos. Pokazuje głową na miejsce oddalone o kilkanaście metrów. Żona go ignoruje. Michał czuje, że nic nie wskóra, biegnie grać w piłkę z chłopakami.
Gdy się pakujemy, chłopaki stoją nad wózkiem, Mateusz, kierownik ONR, najbliżej. – A gugugugugu... – śmieje się do dziecka.
Pielgrzymka W połowie lipca ma się odbyć I Piesza Pielgrzymka Narodowców na Jasną Górę. Mówił mi o niej Rajewski podczas rozmowy rekrutacyjnej. Pielgrzymować mają różne środowiska nacjonalistów, np. Młodzież Wszechpolska i ks. Jacek Międlar. Chcę iść, dopytuję. Dzwonię do Mateusza Środy, koordynatora ONR w województwie małopolskim. Zapisuje mnie. Mówi, że pójdzie tylko kilka osób.
17 lipca. Jadę do Krakowa, skąd mamy pójść pieszo do Częstochowy Szlakiem Orlich Gniazd.
Jestem w siedzibie ONR w Krakowie, koło dworca, w budynku na parterze. Na błękitnych ścianach obraz Matki Boskiej Częstochowskiej, Chrystusa Króla i Michała Archanioła. Pod nimi szczerbiec – miecz koronacyjny królów polskich, przedwojenny symbol ruchu narodowego. Dalej portrety Jana Mosdorfa, Romana Dmowskiego, Leona Degrelle’a (członek SS, ulubieniec Hitlera). Jest worek bokserski zawieszony na łańcuchu, dalej kuchnia, łazienka, biblioteczka – kilkadziesiąt lektur religijnych i historycznych. Na ziemi „Dziennik” Anny Frank, żydowskiej dziewczynki, która zginęła w obozie koncentracyjnym.
– Czytałeś to? – pytam Mateusza.
– Nie. Znasz postaci z portretów? Degrelle’owi wymazaliśmy na portrecie znak SS, bo nie lubię szowinistycznego nacjonalizmu.
Mateusz tłumaczy, że trafił do ONR prawie sześć lat temu jako niedojrzały chłopak, który nie wierzył w Boga. Zainteresował się historią, kolega mu pożyczył lektury, zaczął chodzić na msze i uroczystości patriotyczne. Półtora roku temu się nawrócił, choć jego rodzice chodzą do kościoła od święta. Jego ojciec nie akceptuje, że syn jest w ONR, choć Mateusz nie umie sprecyzować poglądów ojca.
W kuchni otwiera szafę. Wyciąga z niej książki wydane przed dziesięcioleciami – życiorys i opis pogrzebu Romana Dmowskiego. Bierze jedną, otwiera na stronie z cytatami w językach obcych.
– Popatrz, nie są przetłumaczone na polski, bo ludzie znali wtedy języki – mówi z podziwem.
Idziemy z pielgrzymką. Ja, Mateusz, Robert, ks. Łukasz Szydłowski z Bractwa Kapłańskiego Świętego Piusa X (lefebryści, przekonani o kryzysie wewnątrz Kościoła, do którego przyczyniają się m.in. masoni, odrzucają część postanowień Soboru Watykańskiego II) i dziewczyna, też Justyna, wierna Bractwu Piusa X.
Idziemy kilkadziesiąt kilometrów dziennie po łąkach i lasach. Czasem gubimy się i nadrabiamy drogę. Rano msza, trzy razy dziennie różaniec, także po łacinie, Anioł Pański, wykład, np. o historii bractwa, śpiewanie pieśni maryjnych. Samochód z naszymi bagażami prowadzi Mateusz, więc idziemy we trójkę.
W przerwie między modlitwami Robert przekonuje żarliwie: – Mam kolegę geja – mówi. – Ale homoseksualiści nie mogą mieć praw na przykład do małżeństwa, bo będą dawać zły przykład dzieciom.
Księdzu spuchło kolano, bolą go stopy, ma za małe buty. Nocleg w jednej z parafii, proboszcz prowadzi nas do pomieszczenia, które wygląda na dawną kaplicę, i znika w drzwiach. Przygotowujemy kolację. Robert prosi ks. Łukasza o wykład z teologii. Robert mówi mi o Żydach z żarliwością wykładowcy.
– Czuliśmy się wykluczeni jako Polacy, bo Żydzi zajmowali ponad 50 procent miejsc na niektórych kierunkach wyższych uczelni.
Siadamy do stołu.
Dzień przed wejściem na Jasną Górę przychodzimy do parafii św. Józefa Rzemieślnika w Częstochowie. Proboszcz gości nas na plebanii, pokazuje pokoje, zaprasza na kolację. Jesteśmy zdenerwowani, bo biskupi Kościoła katolickiego niechętnie patrzą w Polsce na lefebrystów. W jadalni po jednej stronie stołu siedzą proboszcz, wikary, zakonnica i jacyś pielgrzymi. Po drugiej – ks. Łukasz, Robert, Mateusz, Justyna i ja.
– Z jakiej parafii jest ksiądz? – pyta głośno stary proboszcz naszego ks. Łukasza.
Robert, co powie mi później, myśli wtedy: jedz lepiej szybko, co na stole, bo zaraz nas wyrzucą. Mateusz i Justyna wstrzymują oddech i patrzą z napięciem na naszego księdza. Ks. Łukasz szepcze, że z Bractwa Kapłańskiego Świętego Piusa X. Milkną rozmowy. Czekamy. Proboszcz zmienia temat.
Żaden z proboszczów, u których nocowaliśmy w świetlicach, nie pozwolił na odprawienie mszy w kościele ks. Łukaszowi. Jeden przyznał, że bał się biskupa. Rano pijemy wspólnie kawę. Robert prosi Justynę, by powiedziała coś po śląsku. Jest studentką teologii i psychologii. W pierwszej kolejności, jak mówi, jest Ślązaczką, a potem Polką. Przekomarzają się z nią, że Śląsk jest Polski, a ona Polką. Justyna odpowiada gwarą śląską: „Kto ty jesteś, Polak mały”.
Po śniadaniu docieramy na Jasną Górę. Wchodzimy do kościoła, każdy przyklęka.
– Justyna, jak przyklękasz, to na prawe kolano albo na oba. Nie podpieraj się – tłumaczy mi Robert nauczycielskim tonem.
Idziemy do bocznej kaplicy na mszę. Z nami jest jeszcze kilka kobiet i mężczyzn z ONR z innych regionów Polski. Na koniec śpiewamy „Z dawna Polski Tyś Królową”. Wychodzimy z kaplicy, Robert ma łzy w oczach, bo wzruszyła go wspólna msza święta po łacinie. Przez całą pielgrzymkę wieczorami uczyliśmy się na pamięć słów liturgii w tym języku, żeby umieć odpowiedzieć księdzu.
Idziemy na dworzec PKP.
– Martwisz się, że na pielgrzymce szły tylko trzy osoby? – pytam Mateusza, gdy wsiadamy do pociągu. Jedzie do Piotrkowa Trybunalskiego, do domu rodziców.
– Wszystko mi zawsze wychodzi – żali się. Staram się go pocieszyć.
– Czołem i z Panem Bogiem – mówi w drzwiach pociągu, gdy wysiada.
Zakon Dwa tygodnie po pielgrzymce zostaję zaproszona na spotkanie tzw. Zakonu. Kieruje nim niejaki Antoni Myśliński. To pion ONR, który „zgłębia religijność oraz mistycyzm w duchu walki z modernizmem w Kościele, islamizmem i masonami” i zajmuje się „akcjami przeciwko antykatolickim ośrodkom w kraju”.
Wstęp do Zakonu to trzy stopnie. Pokonuję pierwszy: odmawianie różańca, czytanie zadanych książek, udział we mszy w Bractwie Piusa X, który wystarcza, by w ostatnią sobotę sierpnia pojechać na zjazd Zakonu w Warszawie. Znajome twarze: Robert Bąkiewicz, Mateusz, małżeństwo Klaudia i Karol i jeszcze jeden chłopak z ONR, którego nie znam.
Karol ma 27 lat, studiował historię i administrację, jako student pisał do gazetki kibiców Korony Kielce. W Kielcach pracował w dawnym więzieniu UB jako przewodnik. Odmawiamy wspólnie różaniec w kaplicy bractwa, potem słuchamy Antoniego. Stoi przed nami w koszuli, spodniach, chodzi po sali jak nauczyciel. Mówi, że odszedł oficjalnie z ONR, bo wyjeżdża do seminarium Bractwa Piusa X. Jednemu z nas przekaże kierownictwo nad Zakonem. Zawiesza głos. Po chwili dodaje, że „Robertowi, głowie rodziny”. Robert nachyla się do mnie i szepcze: – Będę to musiał jakoś pogodzić z nową funkcją współorganizatora Marszu Niepodległości.
Antoni kontynuuje.
– Przypominam, że jednym z zadań Obozu Narodowo-Radykalnego jest dążenie do tego, aby jak najwięcej rodaków zbawiło swoje dusze. Musicie szerzyć różaniec w waszych rodzinach, wśród koleżanek i kolegów z ONR i ludzi spoza organizacji. Możecie też zająć się akcjami w terenie. Na przykład rozpylić śmierdzącą substancję na koncercie Behemotha.
– Szukaliśmy już takiej w internecie – przerywa Klaudia.
– Moglibyśmy zrobić to kolejno w kilku miastach – mówi ktoś z sali.
– Ale jeśli zrobimy to raz, to na kolejnych koncertach nas złapią – dodaje ktoś.
Antoni, który za chwilę zostanie księdzem, doradza: – Lekarzowi, który wykonuje aborcje i zabija dzieci, można porysować samochód i zostawić list. Napisać, że jeśli się nie nawróci, czeka go kara piekła. Można dodać, że jeżeli nie przestanie zabijać dzieci, znowu porysujecie – mówi poważnym tonem. – Oczywiście nie podpisujcie się pod tym jako ONR.
– Trzeba tak to zrobić, żeby się nie dać złapać – dodaje Robert z uśmiechem.
– Dbajcie o naszą organizację, będę się za nią modlił w seminarium – kończy Antoni.
Nocuję w domu Roberta. Parterówka, wokół zieleń i drewniany stół z ławkami. Wstaję o świcie, bo jedziemy autokarem na pogrzeb „żołnierzy wyklętych” do Gdańska. Żona Roberta siedzi na dworze, przysiadam się. Trzynastoletnia córka ubrała się w sukienkę do kostek i siada obok nas. Robert, który kręci się po podwórzu, patrzy na córkę i mówi stanowczo:
– Przebieraj się, jedziesz na pogrzeb.
Córka patrzy z wyrzutem, ale bez słowa wychodzi. Wraca w jasnej spódniczce. Nie zdąży przejść progu w drzwiach, gdy Robert podnosi głos:
– Bo nie pojedziesz, ubieraj się na czarno, narzuć coś na ramiona.
Dziewczyna wychodzi. Robert załamuje ręce, że to taki wiek, że dziewczyna chce się podobać chłopakom. Żona potwierdza skinieniem i wychodzi pomóc córce, która ubiera się na czarno. Żona podaje Robertowi kanapki i termos.
Gdańsk. Stoimy na placu przed kościołem, idziemy z flagami ONR przed główne wejście do bazyliki. Robert rzuca komendę: – W dwuszeregu zbiórka!
I tak stoimy całą mszę. Na podniesienie Najświętszego Sakramentu klękamy na gołej ziemi z flagami w rękach. Robert wychodzi przed szereg, widzi, że jeden chłopak stoi.
– A kolega? Na kolana – wydaje ostro polecenie.
Chłopak tłumaczy się, że choruje. Robert nic nie mówi, odchodzi i klęka na oba kolana.
Trzy dni później zostaję dodana do grupy Zakonu na Facebooku. Do połowy października będzie liczyła 23 osoby z ONR.
Poseł PiS i obietnica Początek sierpnia. Jadę z Jackiem, który mnie rekrutował, Mateuszem i Błażejem Madalińskim na obchody rocznicy urodzin Romana Dmowskiego w Chludowie, w Wielkopolsce, gdzie przywódca endecji mieszkał w latach 20. Składamy kwiaty pod jego pomnikiem. Obok jest dom misyjny ojców werbistów, idziemy na mszę, potem poczęstunek. Podchodzi do nas Bartłomiej Wróblewski, poseł Prawa i Sprawiedliwości z Poznania. Na ramionach mamy zielone opaski z falangą.
– Pani jest z ONR? – pyta mnie i wyciąga rękę.
– Tak – odpowiadam. Poseł wita się z chłopakami. Też go nie znali. Poseł mówi, że sfinansuje połowę kosztów za autokar na wyjazd na Marsz Niepodległości 11 listopada dla środowisk patriotycznych z Poznania. Proponuje, żebyśmy pojechali tym autokarem. Chłopcy cieszą się, ale są zdziwieni. Ustalamy, że wrócimy do tematu w październiku.
Nagana: z liścia Dostajemy do przeczytania od kierownika ONR Poznań naganę, którą dostał inny oddział w Polsce po pogrzebie „żołnierzy wyklętych”. Czytam w niej, że niektórzy mieli opaski z falangą założone na gołe ramię, za co następnym razem będzie kara cielesna. Upomnienie podpisane jest pseudonimem i brzmi tak:
„Wiem, że było gorąco, zdaję sobie sprawę, że wielu jechało na ten pogrzeb setki kilometrów, ale za przeproszeniem kurwa krótkie spodenki na pogrzebie?! Skąd Wy się urwaliście? Gdzie byli koordynatorzy? Kto dawał ludziom w krótkich spodenkach flagi do rąk? To jest kurwa festyn, piknik czy poważna organizacja narodowa?! Kogo wy [koordynatorzy] przyjmujecie do tej organizacji? Na każdej manifestacji ONR ludzie trzymający flagi ubierają długie ciemne spodnie. Stoisz z opaską na łapie, nie trzymasz flagi, to w momentach podniosłych, podczas przemówień naszych działaczy czy ludzi ważnych nie trzymasz łap w kiermanie, tylko stoisz z wypiętą klatą i rękami skrzyżowanymi z tyłu! Marzą się Wam mundury, a nie potraficie podstawowych spraw dopilnować. Niech mi świadkami będą wszyscy tu obecni. Od dziś każda osoba, która nie będzie umiała się zachować, zostanie przeze mnie ukarana liściem [uderzenie dłonią w twarz] i pozbawieniem symbolu, którego nie potrafi uszanować. Brygady będą pozbawiane flag, aż nauczycie się podchodzić do sprawy GODNIE”.
Zmiana w strukturze poznańskiej. Mateusz przestaje być kierownikiem, zastępuje go Błażej Madaliński. Ma 25 lat, skończył budownictwo na Politechnice Poznańskiej. Jest redaktorem na portalu internetowym ONR. Dołączył do organizacji rok temu, gdy usłyszał, że do Europy napływają islamiści, chciał przed nimi bronić Polski. Idziemy do siedziby ONR. Nie mamy kluczy, czekamy pod drzwiami i rozmawiamy. Pytam o jednego z członków ONR, który jest skinem.
– Ale u nas w organizacji nie ma miejsca na rasizm – odpowiada. – Kilka dni temu idę wieczorem ulicą w Poznaniu. Widzę, jak na Murzyna idą dresiarze. Jeden go obraża. Pomyślałem, że jeśli go nie zostawią, to go obronię. Nie wiedzą, jakim jest człowiekiem, co zrobił, to czemu go obrażają.
– Też bym tak postąpiła.
– Jeśli chodzi natomiast o wyznawaną wiarę, o islam i judaizm, to fałszywe, szatańskie religie.
– Dlaczego?
– Mahomet był fałszywym prorokiem, a Żydzi nie uznali Chrystusa. Chrześcijaństwo jest jedyną wiarą, przez którą człowiek może być zbawiony i pójść do nieba. Powinniśmy się modlić za Żydów i muzułmanów, żeby się nawrócili.
Poseł PiS i kasa Początek października. Błażej mówi na zebraniu oddziału, że poseł Wróblewski z PiS zaprasza go do biura partii. Idziemy na marsz antyaborcyjny w Poznaniu z organizacjami pro-life. Po marszu pytam Błażeja, po co poseł PiS go zaprosił.
– Pytał, czy poprzemy ich kandydata na prezydenta Poznania w kolejnych wyborach – mówi.
– I co mu odpowiedziałeś? – pytam zaciekawiona.
– Uciekłem od jednoznacznej odpowiedzi posłowi, bo to partia bezideowa i kłamliwa, a patriotyzm to ich sposób na zbicie kapitału politycznego.
– A co z tymi autokarami na Marsz Niepodległości?
– Jeśli uda nam się zapełnić cały autokar, to zapłacimy 30 zł za przejazd w dwie strony od osoby. Mam na to pieniądze od posła. 1500 zł.
– Podpisaliście jakąś umowę?
– Nie.
– Wyjął pieniądze ot tak z portfela i ci dał? – dopytuję.
– To nie jego zarobione pieniądze, tylko partii, więc nie miał z tym problemu. Kilka dni po naszym spotkaniu dał te 1500 zł gotówką Bartkowi [członek ONR w Poznaniu, działa w sekcji naukowo-szkoleniowej]. Nam głupio nie skorzystać, a on nic nie traci jako polityk. Z początku zaproponował, że dofinansowanie przekaże Bogdanowi Freytagowi [szef związku Wierni Polsce z Poznania, organizacji nacjonalistycznej]. Odpowiedziałem, że to ja chcę organizować wyjazd. Myślę, że poseł nas testuje, czy zachowamy się uczciwie i czy nie zabierzemy tej kasy, by zorganizować autokar po normalnej cenie. Poszedłem też do posła, bo w ONR od czasu rocznicy w Białymstoku nic się nie dzieje prócz dyskusji w internecie. Nikt nie ruszył się sprzed komputera, by przyjść na marsz zboczeńców. Góra ignoruje moje pomysły. Tylko jednostki mają ideały w ONR i chcą coś robić.
Poseł Wróblewski, gdy go spytam później o pieniądze dla ONR, powie mi, że trzeba wspierać postawy patriotyczne, że pomaga im z własnych środków. – Nie chodzi o budowanie bieżących relacji politycznych, co zresztą ze względu na różnice może być trudne. Ale jesteśmy jednym społeczeństwem i musimy ze sobą rozmawiać.
Spowiedź Idę wieczorem ulicą z ks. Łukaszem Szydłowskim z siedziby warszawskiego oddziału ONR. Gościł na zjeździe Zakonu.
– Chciałabym się wyspowiadać – mówię.
– Teraz?
Przystępuję do spowiedzi w samochodzie księdza. Otwieram modlitewnik Bractwa Piusa X.
– Pobłogosław mnie ojcze, bo zgrzeszyłam... – zaczynam od tych słów. Ksiądz błogosławi. – Zgrzeszyłam myślą, w organizacji nacjonalistycznej, do której należę, ratujemy dusze grzeszników przed piekłem. Odmawiamy za nich różaniec. Planujemy też akcje w terenie wymierzone przeciwko antymoralności chrześcijańskiej. Jeden z kolegów podał przykład, żeby lekarzowi, który zabija dzieci, porysować samochód i zostawić list z ostrzeżeniem. Za wszystkie grzechy szczerze żałuję i postanawiam się poprawić. Proszę o naukę i zbawienną pokutę – mówię.
Zapada cisza. W końcu ksiądz mówi. – To nie jest grzech – poucza. – Jeśli zniszczysz cudzą rzecz, jej właściciel się wystraszy i nie zabija już dziecka, to znaczy, że się nawrócił i dostąpi zbawienia. Lekarz powinien zostać uświadomiony, że czekają go kara i potępienie. Nie można jednak skrzywdzić drugiego człowieka. Jego rzeczy tak, ale nie samego człowieka. Nie jest grzechem też, gdy życzymy grzesznikowi choroby, żeby się dzięki niej nawrócił. Czy takie akcje mają jednak sens? Czy lekarz faktycznie nawróci się ze strachu? Trzeba też przeprowadzić je rozsądnie – poucza ksiądz.
– Czyli jak? – pytam.
– Nie daj się złapać. W wypadku koncertu to nie będzie trudne. W wypadku samochodu unikaj kamer i ubierz się na czarno – mówi.
Udziela rozgrzeszenia.
autorka: Justyna Bryske
źródło: http://wyborcza.pl/duzyformat/7,127290,20932332,jak-wstapilam-do-onr.html
submitted by ben13022 to Polska [link] [comments]


2016.10.13 17:17 ben13022 "Ja bym radziła rodzić." Kobiety ze wsi o aborcji i czarnym proteście.

Widzę w telewizji: wszyscy na czarno idą, krzyczą, deszcz leje. "Czy to żałoba jakaś? - pomyślałam. - Aaa, to tylko kobiety". Machnęłam ręką i poszłam zmywać. Na wsiach nie wszyscy słyszeli o czarnym proteście. Kobiety zapewniają, że żadnej ciąży by nie usunęły. Ale nikomu swojej decyzji nie chcą narzucać. Proszą, by zabieganym kobietom z miasta przekazać wiadomość: zastanówcie się dwa razy, zanim podejmiecie decyzję.
Jak nie dzieci, to co?
Beata ma 28 lat, troje dzieci. Nie pracuje, zajmuje się dziećmi i domem.
Beata: - Mąż wiadomości oglądał. Tak tylko w telewizor spojrzałam, bo wszystko nie poprane, nie pomyte. A tu wszyscy na czarno, idą, krzyczą, deszcz leje, a ludzie zawzięci. "Czy to żałoba jakaś? - pomyślałam. - Aaa, to tylko kobiety". Machnęłam ręką i poszłam zmywać.
W życiu to ja generalnie poszłam za mężem. Wiedział, czego chce. Mówił, że rodziny, dzieci i domu. A ja chciałam dzieci mieć, nawet czworo. I pomyślałam: on pracę ma, na cementowni, przy maszynach. Wiadomo, zarobi. Jego mama blisko, siostra jego tu mieszka. W razie czego pomoc będzie. Potem sobie policzyłam: dom będzie po rodzicach, duży, jest działki kawałek. To się ułoży.
Mnie nie ciągnęło do chłopaków. Ale dzieci zawsze chciałam. Mama opowiadała, że ledwo sama chodziłam, a już wózek z lalką chciałam pchać. Kobietę ciągnie do opieki.
Nigdy nie byłam jakaś taka, no, urodziwa. Ani dobrych ocen nie miałam. Pieniędzy też nie miałam w domu. Nic nie umiałam. Tyle że ugotowałam. Mamie pomogłam. No normalna dziewczyna. Zwykła. Do czego ja bym była potrzebna? Na co komu? Co ja mogłam chcieć? Ojciec się zapił na śmierć. To ja ojca chyba szukałam. Nie dla siebie. Dla swoich dzieci. Chciałam dzieciom dać ojca. Tak dziś to widzę.
Kim ja bym bez tych dzieci była? Nikim. Mnie by nie było. Gdyby nie dzieci, nie miałabym po co żyć.
Nigdy nie pomyślałam o aborcji. Jak te kobiety szły, to ja się zastanawiałam: na co im to życie? Czego one chcą, dorosłe kobiety, jak nie dzieci, to co? Co one w życiu robią? Jak facetowi się odwidzi i do innej pójdzie, to co one zrobią? Same zostaną. To dopiero tragedia. Mnie samej by się tak przykrzyło, że nie chciałabym żyć. Jak czasem sama w domu pobędę, to już mi się płakać chce. Nie wiem czemu. Jak dzieci są, to się nie ma czasu na takie tam.
Gdyby mi ktoś zrobił krzywdę, znaczy zgwałcił, tobym urodziła. Każdego trzeba kochać. Mnie ojciec nie kochał, nie pamiętam, żeby kiedykolwiek trzeźwy był. Pasem dostałam nie raz. On by pewnie wolał, żeby mnie na świecie nie było. Nieraz krzyczał, że my - ja z bratem - za przeproszeniem, "mamy wypierdalać", bo nikt nas nie chciał. Albo mówił do mnie: "I na co się toto urodziło?". No i ja bym miała być taka?
Ja powiem jak kobieta do kobiety: chłop każdy sobie pójdzie. Tak się wydaje, że oni kochają. Ale oni kochają tylko przed. Jak już dostaną, co chcieli - wie pani, o co mi chodzi - to każdy by poszedł w swoją stronę. Rację mam? A dziecko się nie odwróci od matki. Każdy się odwróci, ale dziecko od matki nigdy.
Gdyby dziecko było chore, urodziłabym. Gdyby miało żyć tylko chwilę, też bym urodziła. Natura sama zrobi swoje. Ale zabijać, bo jest chore? Przecież ciągle lekarze wymyślają nowe leki. I gdyby trzeba było, tobym przy łóżku siedziała. A jakby cierpiało? Miałoby rodzeństwo, które by je kochało. I matkę, która by się go nie wyrzekła. Gdyby miało Downa, to też przecież człowiek. Inny, ale człowiek.
Ja bym urodziła. Ale nikogo innego bym nie zmuszała.
Gdyby było ryzyko, że sama umrę? No to chyba nie zdarza się często? Nie umiem sobie tego wyobrazić.
Magda ma 23 lata i dwoje dzieci. Nie pracuje, czasem dorabia sezonowo, zbierając owoce. Chce iść do pracy, gdy odchowa półtoraroczną Monikę. Paweł, jej mąż, złota rączka, tanio naprawia samochody i skutery.
Magda: - Nie myślałam o dzieciach. Ani o seksie. Ale że mi się chłopak spodobał, to poszłam z nim do łóżka. Chciałam, żeby mu się ze mną podobało. Chciałam mieć chłopaka takiego, co samochodem mnie zawiezie a to na zakupy, a to na dyskotekę, a to na wakacje. Czy ja byłam zakochana, to nie umiem powiedzieć. Co ja w głowie miałam? Nie pamiętam. Ani mi w głowie nauka była, ani nic. Wiadomo, że każda dziewczyna by chciała ślubu, a potem rodzinę założyć. Nie wierzę, że nie. Każda jedna feministka też chce. Tylko może tak wychowana, że się nie przyzna. Może się wstydzi. Może myśli, że lepsza jest.
Jak zaszłam w ciążę i miał urodzić się Kubuś, to miałam 19 lat. Mamie mówiłam, że wcześnie. A ona: "Wcześnie? Ja już w twoim wieku dwójkę miałam". Mówię mamie: "A może by tak zrobić, żeby tego dziecka nie było. Bo chciałam za granicę na stałe jechać do pracy, do Anglii". Jak mnie mama w łeb walnęła ręką, to aż się o ścianę oparłam. "Gdzie będziesz dziecko wozić - zapytała. - Trzeba było nóg nie rozkładać". Aż tak mi powiedziała.
Mnie się chciało latać to tu, to tam, ja chciałam, żeby jeszcze być córunią. U nas się mówi: "ciekać". Tak mi mama mówiła: "Ciekać ci się chce? Ja ci zaraz z głowy wybiję głupoty". Mnie się wydawało, że to taka kara - ta ciąża - za to, że ja niegrzeczna byłam. Nie chciałam pomagać przy świętach ani grobów czyścić. Wszystko mnie nudziło.
Co mnie interesowało? Lubiłam ze zwierzętami być, wszystkie bym głaskała i brała na ręce. Ale ani z tego zawód, ani nic.
Jak już brzuch było trochę widać, to ciotki się zeszły i mówiły, że ja już dziewczynka nie jestem, jak kiecę zadzieram. Patrzyły na mnie już inaczej. Już gotowanie mnie czekało, już sprzątanie, już nie było, że się można powłóczyć. Jak zaszłam w ciążę, to mnie już nikt po głowie nie pogłaskał. Ja już nie byłam mała Madzia. Dopóki Kubusia nie urodziłam, to byłam takie nie wiadomo co. Ani szkoły nie skończyłam, do matury w liceum nie dociągnęłam. Nie miałam planu. Pustka w głowie. Nawet nie pamiętam, kim ja wtedy byłam i o czym myślałam. Paweł, ty pamiętasz, jaka ja wtedy byłam?
Z pokoju słychać męski głos. Paweł: - No jaka? Taka sama. Mówiłaś, że dzieci chcesz.
Magda: - Ja mówiłam, że dzieci chcę?
Paweł: - No a jak?
Magda: - Może tak mówiłam. Jak się Kubuś urodził, to zmądrzałam. Już byle gdzie nie biegłam. Już tak syna pokochałam, że mi nikt nie był potrzebny. Już się nie przejmowałam kłótniami z mamą, już o Pawła taka zazdrosna nie byłam. Zaraz potem drugiego synka pod sercem nosiłam. Ale poroniłam. Nie wiem czemu. Naprawdę nie wiem. Broń Boże nie popalałam. Ani nic. Mama mi powiedziała, że też poroniła jak ja. Może to rodzinne. Bałam się, że już w kolejną ciążę nie zajdę przez to. A chciałam, nie powiem. A potem znowu zaszłam w ciążę. Mnie wtedy znowu nikt nie obchodził, tylko ta córeczka. Bo to cały sens mojego życia. Nie wstydzę się tego powiedzieć. Niech się ze mnie miastowe śmieją.
Paweł wchodzi do pokoju: - Będą chciały te w mieście dzieci mieć, to się ockną tak późno, że już nie będą mogły. A jak się nie wie, co się chce, bo człowiek młody i głupi, to trzeba zobaczyć, jak inni żyją.
Magda: - Dopóki się dziecka nie urodzi, to samej jest się dzieckiem. Każda jedna, co chce usunąć, to tak jakby chciała jeszcze małą dziewczynką być. A tak się nie da. Więc ja tobym radziła rodzić, bo jak się usunie, to nie wiadomo, czy się będzie potem mogło znowu zajść. No i przede wszystkim: ile tak można ciekać w życiu?
Paweł: - Nie chcesz mieć dzieci? A ty skąd się wzięłaś? Ciebie ktoś urodził przecież, nie? No to na logikę to weź. Tak już jest.
Magda: - Gdyby nie mogło mówić, w łóżku tylko leżało? Może jestem zacofana, ale mnie się w głowie nie mieści zabijać dzieci. Wiadomo, że bałabym się, że my tu rady nie damy, że tyle tysięcy by trzeba wydać, a to na leki, a to na maszyny podtrzymujące życie. Skąd by na to brać? Nie wiem. Jak o tym myślę, to mi przykro, ale mimo wszystko ja usunięcia dziecka bym nie zniosła. Może jestem samolubna, ale nie dałabym rady.
Paweł: - Wszystkie dzieci się kocha. Zarobiłbym, pożyczył, wyjechał za granicę, ale bym nie dał zabić potomka. Nawet Downa.
Magda: - Że w mieście trudniej, w jakiej wynajętej kawalerce, bez rodziny, pieniędzy? Zawsze gdzieś jest jakaś rodzina, zawsze można się przeprowadzić. Po prostu jak masz dziecko, to już nie ma, co ty wolisz. Dzieci są najważniejsze, a nie to, że chce się w mieście mieszkać. Zawsze jakieś wyjście jest.
Czy innym kobietom bym aborcji zakazała? Ja nie jestem taka mądra, żeby komukolwiek czegoś zakazywać.
Terlikowski? Nie znam. Marsz esesmanek? Nie, no to przesada.
Agnieszka ma 21 lat. Mieszka na wsi, u rodziców, w małym pokoiku ze swoim synkiem. Rodzice pomagają. Zajmują się chłopcem, wspierają finansowo.
Agnieszka: - Wszyscy o tym wiedzą, wszyscy plotkują, choć to już cztery lata. Ojcem Michałka jest mój kuzyn. Nie chcę o tym rozmawiać za dużo. Zresztą wystarczy, że wyjedziesz na wieś i powiesz, że u mnie byłaś. Od razu wszystkiego się dowiesz. Michaś ma dziś cztery lata. Nawet się nie interesowałam, czy go usunąć, czy nie. Co on winny?
Wszystko to się stało przez alkohol. Ja byłam młoda i też wstawiona. Byliśmy u nas pod sklepem, a potem na dyskotece. Miałam 17 lat, a kuzyn 28. Ciągnęło nas do siebie. Jeszcze do domu nie wróciłam w nocy, a już wszyscy wiedzieli, co się stało między nami. Nakrzyczeli na Marka, że to gwałt. Ja tego tak nie nazywam, bo może i młoda byłam, ale on mi się podobał. Nie wiem już sama, co jest prawdą, a co nie. Najgorsze, że kuzyn wyjechał za pracą i nas zostawił. To było większe zło niż ta ciąża. Ani się do nas nie odzywa, ani nie przysyła pieniędzy. Jego rodzina Michasia nie uznała. Nawet na niego nie patrzą, jak się mijamy na ulicy.
Kuzyn chciał, żebym usunęła, powiedział, że zabierze mnie do miasta i zapłaci za zabieg. Bo to przypadek, pijany był i żałuje. A ja jeszcze myślałam, że będziemy razem. Aż tu nagle sama zostałam z dzieckiem.
Mieszkam z mamą i z tatą. Dzięki nim skończyłam szkołę, zdałam maturę, a teraz pracuję w sklepie. Ale wtedy nie było człowieka, który by mi nie mówił, żebym usunęła. Był moment, kiedy codziennie namawiali mnie mama, tata i siostra. Ale ja wiedziałam, że to by było złe. Wierzyłam w Boga i nie chciałam mieć grzechu. Pomyślałam, że Bóg mi pomoże. Że na pewno jest jakiś większy sens niż tylko to, co sami widzimy. I nigdy nie żałowałam.
Ale jak dziecko miałoby umrzeć po porodzie, to sama nie wiem, jaką decyzję bym podjęła. Gdyby ciąża zagrażała mojemu życiu, może zdecydowałabym się na aborcję. Ale nie wiem, kto powinien o tym wszystkim decydować. Nie jestem pewna, czy kobieta sama podejmie odpowiednią decyzję.
Dobrze, że aborcję trudno zrobić, że schodzą się komisje, że jest czas, żeby się zastanowić. Bo jakby można zrobić tak od ręki, to w emocjach każdy by poszedł usunąć od razu. Kiedy ma się problem, każdy od razu chciałby ten problem usunąć. Myślę, że nawet kobiety zgwałcone, porzucone, młode powinny urodzić. Nie dlatego, że ja im życzę źle, ale właśnie dlatego, że życzę dobrze. Jeśli urodzisz dziecko, nawet w trudnych okolicznościach, i wytrwasz ten najgorszy moment, potem będziesz szczęśliwsza. A jak usuniesz, może na chwilę będziesz szczęśliwa, ale potem będziesz nieszczęśliwa do końca życia. Każdy coś myśli i każdy coś czuje. Ale z czasem człowiek czuje inaczej i co innego myśli.
Kasia i Darek, rodzice trzyletniej Elizy, mieszkają w podsandomierskiej wsi. Ale spotykamy się w Centrum Zdrowia Dziecka, gdzie przyjeżdżają co miesiąc na kontrolę. Eliza cierpi na niewydolność nerek spowodowaną wadą wrodzoną układu moczowego. Kasia ma 27 lat, poświęca się całkowicie opiece nad chorą córką.
Kasia: - Eliza zachorowała, kiedy miała dwa lata. Najpierw zastanawiałam się, co zrobiłam źle. Czy czegoś nie zauważyłam w odpowiednim momencie? Czy to moja wina, że jej układ moczowy nie wykształcił się odpowiednio?
Kiedy dowiedzieliśmy się, że trzeba jechać do Warszawy na badania, zamarłam. Zrezygnowałam z pracy, miałam swój sklep 1001 Drobiazgów. Przejęła go szwagierka z mężem. Inaczej musiałabym zamknąć. A tak oni mogą sobie zarobić i mnie skapnie kilka złotych miesięcznie. Darek jeździ w Sandomierzu jako kierowca w dużym sklepie z hydrauliką i budowlanką. Dorabia na taksówce wieczorami.
Ja już nie marzę o tym, żeby Lizka była zdrowa, ale żeby jak najdłużej mogła żyć bez dializ.
Jestem przeciwko aborcji, zawsze byłam. To, że Lizka jest chora, nie znaczy, że powinna nie żyć! Ale kiedy na oddziale spotykam mamy, które czekają z dzieckiem na przeszczep, to czasem mówią: "Co to było wszystko warte? Czy nie lepiej, żeby się dziecko w ogóle nie rodziło, niżby miało tak cierpieć?". Nic nie mówię. Ale kiedy patrzę na te dzieci, to żal serce ściska. Chwilami myślę, że tak, może i lepiej, żeby ich nie było. Ale potem tak sobie siedzę w kaplicy i myślę, że nie da się świata oczyścić z cierpienia.
Cieszę się, że nie wiedziałam o chorobie Elizki, kiedy była jeszcze w brzuchu, bo może bym chciała podjąć pochopną decyzję. Może bym chciała usunąć ciążę ze strachu.
Małżeństwo? Z mężem cierpimy razem. Cieszymy się razem. Jesteśmy bliżej niż kiedykolwiek wcześniej.
Darek: - Ja? Nigdy bym nie wymagał od żony, żeby usunęła. Facet nie powinien się wypowiadać na te tematy. Wolałbym, żeby kobiety nie usuwały ciąż. Ale nikogo nie oceniam. Niech każda para robi, co chce. Bo kiedy dziecko jest chore, nie ma słusznego wyjścia. Wszystko jest tylko minimalizowaniem cierpienia dziecka, minimalizowaniem błędnych decyzji.
Kasia: - Mieszkamy na wsi, jeśli Elizka będzie miała dializy, a niestety tak może się stać w niedługim czasie, to nie wiem, jak damy radę. Co, jeśli będzie padał śnieg, zepsuje się samochód? I nie będziemy mogli jej dowieźć na dializy? Aż boję się o tym myśleć. A o takich historiach na oddziale słucham prawie codziennie. Kuleje wsparcie państwa, głównie finansowe. Jakieś śmieszne dodatki, kilkadziesiąt złotych - co to jest? Przydałyby się pieniądze, rehabilitacja, pomoc miejscowych pielęgniarek. Kiedy człowiek zostaje sam z chorym dzieckiem, myśli o najgorszym. Kiedy codziennie budzisz się z lękiem, czy z twoim dzieckiem nie jest gorzej, to obecność pielęgniarki środowiskowej czy lekarza, choćby miejscowego lekarza domowego, byłaby dla nas wielkim wsparciem. Człowiek czuje ulgę, gdy ktokolwiek chce na dziecko spojrzeć, sprawdzić, czy nic groźnego się nie dzieje.
Czy innym kobietom kazałabym rodzić chore dzieci? Po tym, co tu widzę, nie śmiem nic mówić. Wierzę matkom chorych dzieci. Ufam im. Czasem się śmiejemy z dziewczynami na oddziale, że my powinnyśmy zostać prezydentami czy jakimiś innymi przywódcami, tak wszystko o życiu wiemy.
Patrycja ma 29 lat i pięcioro dzieci. Mieszka w starym domu, który wynajmuje dla niej gmina. We wsi ludzie mówią, że dzieci chodzą głodne, brudne, z niezmienionymi pieluchami. A nawet, że dzieci powinni jej zabrać, a ją wysterylizować. Patrycja nie wpuszcza mnie do domu, rozmawiamy w progu.
Patrycja: - Chcą mi je zabrać. Myślisz, że ja nie wiem, że na mnie donoszą do opieki społecznej? Ja nie piję. Leki biorę na padaczkę.
Żaden chłop nie chciał zostać ze mną i z dziećmi. Takie są chłopy. Moją mamę ojciec też zostawił, nie dała rady i zabrali mnie i siostry do domu dziecka. Ja sobie obiecałam, że choćby nie wiem co, to moich nie zabiorą. Choćbym się tu miała z nimi spalić!
Nie mam, jak pracować - bo kto się dziećmi zajmie? Ja nikogo nie mam. Żadnej rodziny. Wszyscy tu o mnie gadają, ale inni mają kogoś do pomocy przy dzieciach, mamę, teściową, koleżanki, sąsiadki. A ja jestem sama. Ale moje dzieci chodzą czyste. Zdrowe.
Prawie przy każdym dziecku mi aborcję proponowali. Sami lekarze mi mówili, że da się to załatwić. Panie w opiece i nawet jakiejś obce kobiety, które znam tylko z widzenia, a nawet wierzące takie babki, co w kościele w pierwszych ławkach siedzą, na "dzień dobry" mówiły mi, żebym usunęła. Że mi będzie łatwiej. Bo takie jak ja to mają usuwać, a bogate mają rodzić. Tacy ci katolicy są wszyscy do Pana Boga, dopóki biedna kobieta nie ma pięciorga dzieci. Wtedy toby sami wyskrobali.
Ale ja wtedy od razu w płacz: jak to dzieci zabijać? To ich wina, że ojcowie poszli w pizdu? Ja nikogo nie mam, tyle tylko co te dzieci. Nawet matka, jak wyszłyśmy z domu dziecka, to nas widzieć nie chciała. "Życie zmarnowane przez was" - mówiła. Sebastianek! Chodź, się pani pokaż.
W drzwiach stoi umorusany kilkuletni chłopiec z plastikowym pociągiem w ręce. Za nim po starej wygiętej podłodze raczkuje uśmiechnięta Olga. Dwoje dzieci jest w przedszkolu, najstarszy chłopiec w szkole.
Patrycja: - Mamy takiego grzyba na ścianie, że nie chcę nikomu pokazywać. Nie wiem, co z nim zrobić. Nie wpuszczam, bo boję się, że za chwilę przyjdą i zabiorą dzieci. A ten grzyb był, jak już tu przyszłam. Skromnie u nas. Tak teraz ludzie myślą, że musisz mieć pieniądze na dziecko. A jak nie masz, to co, usunąć? Mnie się to nie mieści w głowie. Czy ja jestem jakaś gorsza, bo nie stać mnie na nowe zabawki? Czy ja jestem gorsza matka? Czasem do mnie nawet ktoś powie w sklepie, że takie jak ja to powinno się podwiązać, bo robią dzieci jak pcheł. Ile razy ja z płaczem wychodzę z tego sklepu.
Czarny protest? Nie słyszałam. Żeby nie było całkowitego zakazu aborcji? Ja bym nie usunęła. Ale niech każdy robi, co mu się podoba. Chociaż może gdyby nie można byłoby robić aborcji, to ja bym nie słyszała, że jestem kurwa. Tylko bym była wtedy normalna matka. Bo mówią, że ja nieodpowiedzialna jestem. Nawet w opiece tak gadają, że nieodpowiedzialna matka, jak tak jedno za drugim rodzi. No a taka, co zachodzi i usuwa, to jest odpowiedzialna?
Gdyby okazało się, że dziecko będzie chore, a ja nie będę mogła mu pomóc? To chyba jedyna sytuacja, że pomyślałabym o aborcji. Żeby nie cierpiało, wolałabym. Ja ledwo szczepienia znoszę, jak moje dziecko płacze, nie mogę tego wytrzymać. A co dopiero, gdyby było chore.
Dlatego te kobiety wyszły na ulicę? Żeby chore dzieci nie musiały się rodzić i cierpieć? To miały rację. Niech one tu do nas, na Podlasie, przyjadą porządki robić w głowach.
Ela, 65 lat, ma córkę, syna i dwoje wnuków. Ani syn, ani córka nigdy nie rozmawiali z nią o aborcji.
Ela: - Pamiętam czasy, kiedy aborcja była legalna. I z pewnością nadużywana. Moje koleżanki robiły, nikt o tym specjalnie nie dyskutował. A ginekolog mi opowiadał, że kobiety traktowały ją jak późną antykoncepcję. Takie z głębokich wsi, nieświadome, robiły te aborcje bez zastanowienia. Nie chciałabym, żeby te czasy wróciły. Tak jak jest teraz, jest dobrze. A każdy, jeśli już koniecznie chce, znajdzie sposób na usunięcie ciąży.
Nie powinno być kar za zrobienie aborcji. Ci, co chcą absolutnego zakazu, poszaleli. Ale ci, co chcą, żeby można było jak kiedyś dziecko usunąć jak migdałki, też nie mają racji. Ja nikomu nie zabraniam, nikogo nie oceniam. Sama nie urodziłabym chorego dziecka. Nie zdecydowałabym się na poród, gdyby zagrażał mojemu życiu albo zdrowiu. Nie kazałabym nikomu rodzić na siłę i spuszczę zasłonę milczenia, kiedy ktoś chce ciążę usunąć, bo po prostu nie chce mieć dzieci. Widziałam w życiu dzieci zaniedbane, bo pracowałam wiele lat w opiece społecznej. Patrząc na nasze klientki, co ledwo miały na bilet, a przychodziły z gromadką dzieci, oceniałam je ostro. Myślałam: kolejne nieszczęścia chodzą po świecie, w nędzy mieszkają, lepiej, żeby cię matka nie urodziła. Ale dziś wiem, że nie mnie oceniać ludzi, nie mnie mierzyć macierzyństwo innych kobiet.
A państwo niech łapy trzyma gdzie indziej, niech da lepiej pieniądze na pomoc. Niech przymyka oko na czarny rynek aborcyjny. Niech każdy robi, co chce, i rozstrzyga we własnym sumieniu.
submitted by ben13022 to Polska [link] [comments]


2016.09.21 17:07 SoleWanderer Bezdomny ochroniarz na służbie za 3.50 - wyborcza

Ochroniarz z Katowic nie dostał wypłaty, więc z fontanny wyciągnął 3 zł na jedzenie. I za to wyleciał.
http://wyborcza.pl/duzyformat/1,127290,20690992,bezdomny-ochroniarz-na-sluzbie-za-3-50.html
Wrocław. Deszczówka zbiera się w słoiku. Krople gaszą Jankowi papierosa skręconego z gazety. Chowamy się do betonowej budy, w której śpią razem z Zośką. Ogródki działkowe na Oporowie spowija zasłona wody.
Janek jedzie do pracy. Przez 72 godziny będzie ochraniał teren, na którym buduje się politechnika. Za każdą z godzin dostanie 3 zł i 70 gr.
Bunt w ogródku. Dlaczego wyrzuca się ludzi mieszkających na działkach?
Myj się w strumyku
Poznań. Lato 2013 roku, agencja TG Security Group werbuje ludzi do pracy w schronisku dla bezdomnych w podpoznańskich Borówkach. "Zakres obowiązków - dozorowanie, umowa - zlecenie, liczba godzin pracy - 40". Ktoś się zgłasza, przyjmują go, anonsuje innych.
Na rozmowę idzie Włodzimierz Knasiecki, były pracownik ambulansu pocztowego, na rencie, od dwóch lat bezdomny. O nic go nie pytają.
Na ulicy znalazł się w 2011 roku. Wcześniej mieszkał z ojcem, z zawodu rzeźnikiem. Na dwupokojowe mieszkanie na Wildzie czekają w PRL-u 10 lat. Po maturze Włodek chce iść na studia, ale u matki wykrywają raka. Musi zarabiać. Zostaje kurierem, jeździ ambulansem pocztowym. Najczęściej do Krakowa. Trochę baluje, ale większość pieniędzy oddaje matce. W czasie rozładunku przesyłek doznaje urazu kręgosłupa - trafia do szpitala, przerzucają go na magazyn. Ale tu też musi nosić paczki. Nie jest w stanie dalej pracować - dostaje rentę. Ojciec nie wykupuje mieszkania na własność, jest głównym najemcą. Po jego śmierci czynsz wzrasta trzykrotnie - do ponad 800 zł. Włodkowi nie starcza 700 zł renty, wpada w pętlę zadłużenia i ląduje na ulicy.
Włodzimierz jest na początku zadowolony z pracy. Pilnuje budowy, firma płaci w miarę regularnie. Wynajmuje pokój na osiedlu Batorego i opuszcza schronisko dla bezdomnych. W kwietniu 2014 roku słyszy, że w Poznaniu nie ma już roboty, i musi jechać na Kaszuby. Przez trzy tygodnie ma pilnować budowy rurociągu, aż znajdą kogoś innego. Robi się z tego ponad pół roku.
Nie ma internetu, więc nie czyta komentarzy z sieci: "Warunki pracy w tej firmie przerażają mnie. Chronię maszyny za 5 zł na godzinę. Siedzę w przyczepce, w której nie ma prądu, wody". "Jedno wielkie gówno, kary za wszystko, zero wypłaty". "Jednemu ochroniarzowi kazali pilnować pustego placu na drewnianej ławce przez 24 godziny".
Budowa jest w okolicy Lęborka. Pilnuje koparek i spychaczy, kiedy zjeżdżają do bazy po pracy. Maszyny stoją na łące, kilka kilometrów za wsią. Nie ma płotu, alarmu, oświetlenia. Stróżówka to kempingowa przyczepa na dwóch kółkach. W środku - butla z gazem i polowe łóżko. Nie ma toalet, prądu, wody. Gdzie ma się umyć? Pokazują strumyk na łące. Gdzie ma się załatwiać? Pokazują krzaki. Żeby naładować telefon, idzie kilka kilometrów do sklepu. Telefon musi mieć zawsze naładowany, bo dzwonią i sprawdzają, czy pilnuje. W nocy stróżuje w przyczepie, a śpi w niej w dzień. Potem przerzucają go do kolejnych wsi. Dwa razy w miesiącu przyjeżdża pracownik z alkomatem. Za picie można dostać 300-500 zł kary. Kara jest też za brudny mundur. Po kontroli podpisuje oświadczenie, że zgadza się z wynikiem badania alkomatem. Czasem przechodzi kilka badań z rzędu: po południu, przed północą, po północy.
Wyliczył, że winni są mu kilka tysięcy. Płacą 500, 600 zł, choć pracuje dwa razy tyle. Kiedy nie ma za co żyć, pomagają mu Kaszubi. Sprzedają taniej chleb i ładują komórkę.
Ma rentę, ale komornik ściąga z niej 150 zł za jazdy na gapę, kiedy był bezdomny, bank odciąga kredytowe raty. Zostaje 450 zł. Ile może, przesyła właścicielce pokoju. Prosi firmę o zaliczkę na mieszkanie i podaje adres właścicielki. Kobieta dwa razy zjawia się w firmie po pieniądze: po awanturze dostaje raz 650 zł, drugi raz 800 zł.
Godziny i nadgodziny notuje w notesie: 7 grudnia - 24 godziny. 8 grudnia - 13 godzin.
9 grudnia wody podziemne zalewają budowę. Firma się zwija.
Z Poznania przyjeżdża do niego osobiście szef spółki i były ochroniarz- Mariusz Hemmerling. Elegancki, w dobrym aucie. Każe wracać do Poznania pociągiem, choć ma wolne miejsce w aucie.
Włodek jedzie: najpierw autobusem do Lęborka, z Lęborka do Gdańska, a w Gdańsku wsiada w pociąg do Poznania. O 5 nad ranem jest w Poznaniu, o 9 dzwoni telefon, że za chwilę zaczyna kolejną pracę. Stróżuje w Środzie Wielkopolskiej, pod Słubicami i w podpoznańskich Sadach. W tej samej przyczepie kempingowej. W Wigilię kończy się gaz, kierownik mówi, że przywiozą mu dopiero po świętach.
Od Bożego Narodzenia do Nowego Roku pracuje po 24 godziny dziennie.
1 stycznia przestaje wierzyć, że cokolwiek się zmieni. Wraca do Poznania.
W siedzibie TG Group Security składa wymówienie i prosi o zwrot pieniędzy. Dają do podpisania oświadczenie, że zrzeka się roszczeń; odmawia.
Kornelia, streetworkerka, radzi, żeby poszedł do sądu. Jedzie do Państwowej Inspekcji Pracy i pisze pozew. Sąd podlicza, że Knasiecki spędził od kwietnia do stycznia 3305 godzin na budowie. W przeliczeniu - 4 zł netto za godzinę - wychodzi 15 tys. 432 zł. Po odliczeniu zaliczek firma jest winna Knasieckiemu - 9 tys. 522 zł. Ale kiedy Włodzimierz wygrywa proces, firmy już nie ma.
O godność 250 tys. pracowników ochrony w Polsce
3 zł z fontanny na chleb
Wrocław. Janek z ogródków na Oporowie wylicza, gdzie ochraniał: Martold, Wolf, grupa ALFA, Kompleks. Najgorzej było w Wolfie (3,50), po godzinach kazali odśnieżać 300 metrów parkingu. Teraz na czarno, nie powie gdzie. 340 godzin w miesiącu po 3,70, ale obiecali, że jak się postara, to dostanie piątaka. Sam wolał na czarno, bo ma komornika - 15 tys. za alimenty. Zarzeka się, że chciałby spłacić, ale jak weźmie umowę-zlecenie, to z wypłaty nic mu nie zostanie. Wszystko zabiorą alimenty.
Solidarność alimenciarzy. Mój ojciec nie płacił, mój szef nie płaci, ja też nie zapłacę!
Więcej, mówi Janek, niż w ochronie da się wyciągnąć na złomie. Jednak zimę trzeba gdzieś przeczekać, a w schronisku, jeśli pracujesz, zostawiają ci tylko stówę z wypłaty. Schroniskowa fala też potrafi dokopać.
A w ochronie, jak się ma szczęście, to jest czajnik i rosołek zjesz. Janek przyznaje: czasem się też łyknie, ale trzeba z głową. Za jedno, dwa piwa od razu nie zwolnią, raczej każą zmienić obiekt. - Szajs i wegetacja, bezapelacyjnie - mówi. - Kurde, ja bym sobie coś wynajął, a co mogę za 3,70? Nie zdechnąć. Patrz, mam tu dziewczynę - przytula Zośkę, która marznie od deszczu i wyciera nos w rękaw. - Zabrałbym ją do kina, ale dwa bilety po 25 zł to 15 godzin pracy. Wiesz, że ona nigdy w życiu w kinie nie była?
Tak właśnie, będziemy mówić o tych na samym dole.
5,5 tys. koncesji firm ochroniarskich, około 300 tys. pracujących w ochronie. Na górze - ochrona z licencjami, pracownicy patroli, konwojów, obstawa VIP. To niewielka część. Schodzimy niżej, dalej są obiekty "z listy wojewody", pilnowanie ważnych budynków, jednostek wojskowych. A na samym dnie - to jest większość, 150-200 tys. ludzi - pilnujący budów, osiedli, instytucji publicznych. Najgorzej płatna branża w Polsce. Studenci, renciści, emeryci, niepełnosprawni, bezdomni. Bez umów o pracę, bez ubezpieczenia. Z długami, z komornikiem, z alimentami, brudnymi kredytami. Niewyspani, poniżani. Próbujący przeżyć za 5 zł za godzinę, za 4,70, za 3,50, za 2,70. Pracują 300, 400, 500 godzin w miesiącu.
Niewolnik do wynajęcia
Jak ten w Bolechowie, który siedzi w rozsypującej się budce z trzech płyt pilśniowych na całodobowych dyżurach. Jak Zygmunt z Wrocławia, który pracuje 500 godzin w miesiącu (na budowie praktycznie zamieszkał). Jak tamten z Katowic, który nie dostał wypłaty, więc z fontanny w centrum handlowym, którego pilnował, wyciągnął sobie 3 zł na jedzenie (i za to go zwolniono).
Siedzimy z Jankiem, Zośką i Romanem na ławce w parku, gdzie zawsze sobie siedzą i palą papierosy z gazety.
Roman, kolega Janka, zaliczył ekonomię, zanim ekonomia przygniotła Romana. Zanim trafił do ochrony, w latach 90. studiował na Akademii Ekonomicznej (dziś Uniwersytet Ekonomiczny), potem trzy lata w dziale sprzedaży Toshiby. Wyjechał do Anglii, przez dekadę był kucharzem, szefem kuchni w knajpie od burgerów. W koledżu na lekcjach angielskiego poznał żonę, mieli dom, dziecko. - I narobiłem głupot. Żona chciała rozwodu. Wróciłem do Polski, ale nie chcieli mnie w sprzedaży ani w kuchni, więc poszedłem do ochrony - opowiada.
Pierwsza robota - Nord-Wacht, 29 kamer skierowanych na trzy biurowce.
W Stabilu pilnował parkingu (4 zł). Potem za pieniądze sprawdzał śmietniki, czy ludzie segregują (jeśli nie, trzeba poprzekładać). Od śmietnika do śmietnika jeździł na rowerze. Teraz znowu idzie do ochrony, ma dziś rozmowę o pracę.
Równiej. Co właściwie zrobił Piketty?
Śmierć ochroniarza
Warszawa. Puk, puk w szybę. Rysiek naciska brzęczący guzik. Siedzimy w pokoju ochrony na eleganckim osiedlu, które właśnie oddawane jest do użytku. Rysiek miesza herbatę i opowiada, że w Warszawie jest tak samo: ze schroniska na Wolskiej agencje ochrony wyciągają bezdomnych. Rysiek ma dom i nawet samochód, tylko nie ma życia. W PRL-u był taksówkarzem, wyjechał do Szwecji, wrócił w 1990 roku i załapał się do jednej z pierwszych firm ochroniarskich w Polsce, wtedy brzmiało to dobrze.
Rysiek: - Defendor, jeszcze nie weszły przepisy o ochronie, a oni byli krok do przodu, wiedzieli, o czym będzie się mówić w Sejmie. Łyknęli zlecenia na stacje benzynowe. Woziłem kasę w konwoju, ale zwolnili mnie, bo miałem pretensje o procedury bezpieczeństwa. Miałem, bo wróciłem raz z dziurą po kuli w błotniku. Potem był boom, agencji się namnożyło, gigantyczne pieniądze. Każdy wiedział, że nocami na tramwaju wodnym w Warszawie, bo to dyskretne i ciche miejsce, szły kontrakty i lewe walizeczki z kasą. No, tylko ochroniarze dostawali coraz mniej. Pracowałem w Juwentusie, pilnowałem osiedla: dwie agencje towarzyskie, dwie firmy przewozowe, basen, przedszkole, parking, kort tenisowy. 3,40 na rękę za godzinę. Na drodze pożarowej stawały samochody, trzeba było wzywać policję. Nie do wszystkich - prezes dał mi kilka numerów rejestracyjnych. Nie miałem farta. Policja wypisała mandaty, o 2 w nocy wchodzi blondynka w czerwonej sukience i daje mandat: pan zapłaci albo pan nie pracuje. Samochód dostała od męża na 40. urodziny. Nie zapłaciłem, to szef wysłał mnie na urlop, a potem zwolnił, bo tamta kobieta nie czuła się komfortowo, gdy mijała mnie w budce. Poszedłem ochraniać budowę. Miałem zadanie: przy wejściu badać Ukraińców alkomatem. Na sąsiedniej budowie spadł chłopak. Wszyscy u nas wiedzieli, że przebrali go tam w ciuchy cywilne i zrobili wtargnięcie, no bo pracował na czarno - opowiada. - Ale teraz jestem sprytny! - doda zaraz. Ma dwie prace - w jednej ochrania za 6 zł za godzinę, w drugiej za 5,50.
Na stole obok herbaty kładzie zapełnione drobnym maczkiem grafiki dyżurów.
Ta liczba na początku niewiele powie, przyda się matematyka. Iloraz z 520 podzielonych na 24 godziny da prawie 22 doby w miesiącu wypełnione tylko pracą. Albo prawie 17 godzin dziennie wypełnionych pracą. W pozostałych siedmiu godzinach Rysiek musi zmieścić wszystko inne: sen, rozmowę z synem, prysznic, zakupy. W tym roku udało mu się wyjechać na wakacje, nagimnastykował się, żeby dostać wolne okienko w dwóch firmach.
Rysiek: - Nie ma życia! W kwietniu zostałem dziadkiem, widziałem wnuka dwa razy. Zrobili z nas niewolników. Z nas wszystkich: kasjerek, sprzątaczek, ochroniarzy, ludzi od wywozu gówna. Nas nie stać, żeby nie pracować. Nawet za półdarmo. Przyjdziemy zawsze, umęczeni, chorzy. Wiesz, miałem kolegów, co zeszli na służbie. Do pracy pisze się tylko oświadczenie, że jest się zdrowym, badań nikt nie robi. Jeden wyglądał na siedemdziesiątkę, a miał trzydzieści kilka. Zszedł na kiblu w pracy, z wycieńczenia.
Rysiek radzi, żeby poczytać gazety i zwrócić uwagę na nagłówki: "śmierć ochroniarza", "ochroniarz wpadł do zbiornika", "ochroniarz zmarł na służbie z powodu zatoru...", "ochroniarz popełnił samobójstwo ze służbowej broni...".
Rysiek: - Jeszcze dwóch innych znałem, co padli. Bo taka jest prawda: padamy.
Już nie czuję, że śmierdzę. Obieranie cebuli na czarno w Wielkopolsce
Grupa inwalidzka mile widziana
Wrocław. Całe szczęście, że Cezary jest niepełnosprawny.
Ma grupę inwalidzką i dlatego każda firma ochroniarska przyjmie go z wielką radością.
Za niepełnosprawnego firma dostanie dotację z Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych i dzięki temu często będzie miała pracownika za darmo. Agencje ochrony zatrudniają więc niepełnosprawnych masowo, na wszystkie stanowiska, zdarza się, że nawet jeśli ktoś ma problemy ze wzrokiem i nogami, to pilnuje supermarketu na linii kas. Im więcej schorzeń, tym lepiej. Co roku z budżetu płynie do firm ochroniarskim około miliarda złotych. Kontrole NIK wykazywały, że pieniądze są wykorzystywane niezgodnie z prawem - zamiast aktywizować niepełnosprawnych używa się ich do dofinansowywania działalności gospodarczej.
Sławomir Wagner, Polska Izba Ochrony: - Jak pieniądze leżą na ulicy, to głupio nie sięgnąć.
Marcin Pyclik, agencja Konwój: - Tak, zatrudniam niepełnosprawnych, ale na stanowiska, które mogą wykonywać, nie traktuję ich jak zysku dla firmy. Ale wiem, jak jest: wygramy przetarg trzema niepełnosprawnymi, trzeba sobie takich znaleźć.
Jak szybko znaleźć? Daje się ogłoszenie: ochrona 16 zł za godzinę. Nikt tyle nie zapłaci, ale zgłoszą się tłumy i łatwo można uzbierać bazę numerów osób z grupą inwalidzką.
Ogłoszenia o pracy: "Przyjmiemy najchętniej z grupą inwalidzką". Ochroniarze mawiają: zamiast załatwiać sobie licencje, załatw lepiej grupę.
Janek z Wrocławia, bezdomny: - Szefowa zobaczyła wypis ze szpitala, że mam zanik nerwu wzrokowego: Janeczku, wspaniale, proszę to załatwić!
Krzysztof Witulski, magazyn "Ochroniarz":
Cezary: - Ale nawet jak masz grupę, to walą cię na kasę. W agencji Kompleks ochranialiśmy przedszkole. Po trzech miesiącach umowa-zlecenie. W agencji V88 chroniłem budowy. Przyjeżdża koordynatorka, umowa-zlecenie za złotówkę w nadgodzinach. "Taka potrzeba firmy, panie Cezary". W Piaście, wypożyczalnia maszyn budowlanych, zamykałem się w środku, było spanko. Ale firma wygrała przetarg na duże magazyny i pilnie potrzebowali ludzi. Koordynator mówi, że będę tam robił obchody, półtora kilometra w pół godziny. A ja mam grupę inwalidzką właśnie ze względu na nogi - mówi.
Kilkanaście lat wcześniej: Czarek pracuje w policyjnej prewencji. Małżeństwo wisi na włosku, odszedł. Teraz mu się tamta praca przypomina.
Ten trup się nie liczy. Tropimy policyjne statystyki
ZUS chronimy za 5 zł
Wrocław. Zośka, dziewczyna Janka z ogródków na Oporowie, też zaczęła wczoraj pracować w ochronie, Janek załatwił. Było trochę na opak: najpierw do pracy na 12 godzin, a potem na rozmowę kwalifikacyjną. Poprosili o dowód, ale zgubiła, więc sama podała nazwisko i PESEL. Zatrudniona. 4,80, na czarno, a jakby chciała na biało, to 3,50. Zośka trochę się martwi, bo w miejscu, którego pilnuje, nie ma bieżącej wody ani toalety, niby są krzaki, ale niskie, a zaraz domy. - To sobie wymyśliłam tak: wzięłam folię i na tę folię się załatwiłam. Zawinęłam i wyrzuciłam do śmieci.
Janek dalej pilnuje terenu, gdzie politechnika kończy budowę hali sportowej, a dalej są laboratoria.
Agnieszka Niczewska, rzeczniczka PWr przesyła dane, z których wynika, że ochroniarze na politechnice zarabiają godziwie: - Tamten teren przekazaliśmy teren w sierpniu ubiegłego roku generalnemu wykonawcy (Moris Polska) i to on odpowiadał za wszelkie prowadzone prace, także ochronę.
Firmy budowlane zrzucają winę na agencje ochrony: powinny przecież odpowiadać za swojego pracownika i za to, jakie ma warunki. Agencje - na klienta.
Sławomir Wagner, prezes Polskiej Izby Ochrony:
Tak jest zawsze, nie znajdzie się odpowiedzialnego za to, że Zośka pracuje za 3,50, a jej toaletą jest kawałek brudnej folii.
Najgorzej, tak mówią ochroniarze, jest w instytucjach publicznych. To pokłosie "taniego państwa" - najważniejszym kryterium przetargów miała być cena, choć dwa lata temu wprowadzono klauzule społeczne, mało gdzie się tego pilnuje.
Rysiek z Warszawy ma kolegę, który stoi w budynku ZUS. - Za 5 zł, ale wolałbym nie rozmawiać w ogóle, bo ja wolę mieć te 5 zł, niż nie mieć - mówi, kiedy do niego dzwonimy.
Tanie państwo bije w twarz
W przetargu krakowskiego pogotowia (najważniejszym kryterium cena) wygrała firma za 5,32 na godzinę, po odjęciu za uniform i krótkofalówkę ochroniarz dostał 4 zł. Wojewódzki Ośrodek Ruchu Drogowego w Toruniu wycenił ochronę na 5,95 za godzinę. Sąd Rejonowy w Legnicy - na 5,79.
Kilka miesięcy temu wrocławska Partia Razem przepytywała z zarobków i zatrudnienia ochroniarzy, szatniarki i sprzątaczki na wrocławskich uczelniach.
Waldemar Mazur z Razem: - W większości przetargów UWr (zazwyczaj po 90 proc. i więcej) decydowała cena. Wygrywały oferty najtańsze, a najłatwiej ściąć cenę kosztem pensji pracowników. Odwiedziliśmy wszystkie wydziały, a na nich większość instytutów i katedr. Uzbieraliśmy 50 ankiet, niewiele, bo część pracowników bała się rozmawiać. Szczególnie złe warunki zatrudnienia były na Wydziale Prawa, Administracji i Ekonomii. W gorszej sytuacji od pracujących w ochronie były szatniarki i sprzątaczki.
W marcu Razem napisało list otwarty do władz wrocławskich uczelni. - Zostaliśmy zignorowani. Po dwóch tygodniach pokusiłem się o telefony do rektorów UWr i PWr, ale odbiłem się od rzeczników. Zasłaniali się gorącym okresem wyborczym. Na uwagę, że może to moment, kiedy warto się nad problemem pochylić, odpowiedzieli, że nie są to priorytety, z jakimi mierzą się obecnie wrocławskie uczelnie.
Agnieszka Niczewska, rzeczniczka PWr: - List otwarty nie dotyczył żadnej konkretnej sprawy, był apelem. Partia wysłała go na ogólny adres kancelarii rektora, nie można więc uznać go za list do rektora politechniki.
Michał Kulczycki, szef "Solidarności" Pracowników Ochrony, Cateringu i Sprzątania, razem ze współpracownikami wiosną odwiedzał budynki polskich ministerstw i pytał ochroniarzy. Przesyła nam tabelki - w Ministerstwie Finansów (Argus) stawka to 7,30, brak pomieszczenia socjalnego i problemy z umundurowaniem. W Ministerstwie Kultury (CD BIS) 6,50, pracownicy skarżą się na złe warunki. W Ministerstwie Nauki (Basma Security) stawka to 5 zł (obiecano nowy przetarg).
Rysiek: - Pojechałem kiedyś do Państwowej Inspekcji Pracy na ulicę Zielonego Dębu poskarżyć na agencję Kompleks. Patrzę, a PIP ochrania właśnie Kompleks. No, kurde! Zainteresowałem się. Przetarg wygrali na 8,50 zł brutto. Ile dostali ochroniarze? 3,50.
Razem. Pięć minut sławy i co dalej
Jędrek Security, Jędrek Monitoring
Przyczepa kempingowa w środku łąki bez wody, toalety, prądu.
Marcin Pyclik, agencja Konwój: - Nie ma przymusu brać tanich zleceń. Ja uważam, że my, agencje ochrony, jesteśmy sobie winni. Sami psujemy sobie rynek. W przetargu 10 zł, pełny serwis z kamerami, na stronach zdjęcia wysportowanych ludzi w dobrym sprzęcie, a to pic na wodę, bo czasem firma nawet mundurów dla tych ludzi nie ma. Klienci nie weryfikują. Jest tak: jedni udają, że chronią, a drudzy płacą za tę ochronę.
Michał Kulczycki, "Solidarność": - Umowy o pracę zamienili na zlecenia, potem na dwa równoległe zlecenia, wydłużają okresy rozliczeniowe. Ochroniarze odśnieżają i strzygą trawę, bo mniej zapłacić się już nie da.
Cezary z Wrocławia: - Pierwszą umowę daje się na 50 zł za roznoszenie ulotek, a drugą, że w ochronie. Ale to od tej 50 zł jest odprowadzany ZUS. Tam, gdzie pracuję, Juwentus robi ludziom wypłatę co dwa miesiące, dzięki temu ZUS płacą tylko sześć razy w roku.
Taka jest potrzeba firmy, mówią. Rynek tak ustalił.
Od 1 stycznia wchodzi minimalna stawka godzinowa 12 zł.
Cezary z Wrocławia: - W agencjach słyszę płacz. Szef: panie kochany, co oni z nami, kurwa, robią. Potem odjeżdża mitsubishi pajero, a my aż zaciskamy pięści. Godzinowa ma powstrzymać patologie, jak te w agencjach ochrony. Czy powstrzyma?
Marcin Pyclik, Konwój: - Są już sposoby. Pracownik dostanie 12 zł, ale odda kilka złotych za wynajęcie munduru i wyposażenia, nadal będzie zarabiał mniej.
Krzysztof Witulski, magazyn "Ochroniarz": - Szybko się przepoczwarzą. Podstawą do zabrania koncesji jest grubość blach na drzwiach magazynu z bronią, ale nie oszukiwanie pracowników. Firma ma wiele koncesji, potem, jak są kłopoty, to zamiast Jędrek Security jest w zapasie Jędrek Group albo Jędrek Monitoring pod tym samym logo i na nie przepisuje się kontrakty. Agencje ochrony powstały nie po to, żeby chronić, ale żeby przynosić zysk. Nie znam przypadku, żeby firma zniknęła z rynku, bo robiła przekręty.
Sławomir Wagner, prezes Polskiej Izby Ochrony, nawet chciałby, by pracownikom było lepiej, choć może wyglądać to niewiarygodnie, bo do tej pory ze wszystkimi zmianami (ZUS, stawka godzinowa) walczył. Tak właśnie mówi: walczyliśmy, poszliśmy walczyć, walczyliśmy długo. - Bo za szybkie zmiany to nieszczęście. Klient się musi dostosować i znaleźć pieniądze. Czy nie można tej godzinowej najpierw od 9 zł? Przecież niektóre firmy mają 70 proc. pracowników na umowy-zlecenia. To są oficjalne dane giganta - Konsalnetu. Nie jesteśmy przeciwni zmianom, bo to metoda ucywilizowania rynku, ale powoli. Teraz wiele firm zacznie zatrudniać na czarno, a najwięksi zlikwidują stanowiska, dopóki klient nie przyzwyczai się do nowych stawek. A przecież ochrona jest potrzebna: magazyny, osiedla...
Prekariat. Wyklęty lud ziemi, o jakim Marksowi się nie śniło
Ochroniarz czyta Konfucjusza
Wrocław. Ekonomiście Romanowi obiecali dziś w ochronie 5 zł za godzinę, ale koledzy mówią, że tylko przez telefon brzmi tak fantastycznie, w rzeczywistości będzie 4,70.
Poznań. Sprawę bezdomnego Włodka, który wygrał w sądzie z agencją ochrony, przejmuje komornik. Pisze, że postępowanie egzekucyjne jest bezskuteczne: dłużnik nie posiada majątku, rachunku bankowego, nie figuruje w ewidencji urzędu skarbowego, nie ma zarządu. Kwoty nie można ściągnąć z Funduszu Gwarantowanych Świadczeń, bo sprawa toczy się przed sądem cywilnym, a nie pracy. Dlaczego? Bo Włodek nie miał umowy o pracę, pracował na zlecenia. Jedzie do głównej siedziby TG Group Security, ale mieści się tam już inna firma - TG Security. Ten sam telefon, prawie to samo logo. Włodek widzi przed firmą Hemmerlinga.
Też pytamy TG Security: co z wynagrodzeniem dla Włodka? Każą wysłać e-maila.
"TG Security nigdy nie zawierało umowy z Panem Włodzimierzem Knasieckim. Z informacji, które posiadamy, ten pan był pracownikiem naszego podwykonawcy, z którym nasza spółka zakończyła współpracę ponad rok temu" - odpisują.
Marek Przywecki, komornik, który próbuje odzyskać pieniądze Włodzimierza:
Dzwoni Mariusz Hemmerling: - Tej firmy nie ma, sprzedałem ją. Ochroniarz zrzekł się wypłaty, będę się odwoływał od wyroku. Przyznaję, że warunki były fatalne. PIP dał za to inwestorowi karę i nas też ukarano.
Agnieszka Mróz z Inicjatywy Pracowniczej uważa, że wyzysk nakręcają w Polsce urzędy pracy oraz instytucje zatrudniane przez samorządy do aktywizacji bezrobotnych: - Wypychają ludzi na śmieciówki, poprawiają sobie statystyki. Nie ma to nic wspólnego z aktywizacją, to tylko na papierze. Nikt się nie zastanawia, co się dzieje potem z tymi ludźmi, nie śledzi ich losów. Nie dostają narzędzi, by utrzymać się na rynku. Większość z nich wraca w to samo miejsce - na ulicę. Gdzie ta prosta, na którą miał wyjść Włodzimierz Knasiecki?
Włodek jest winny właścicielce za pokój już 6 tys. Nie chce wracać na ulicę. Po Kaszubach roznosił przesyłki, zarabiał 300 zł miesięcznie. Teraz znów pracuje jako ochroniarz. Jak długo? Nie myśli o tym.
Warszawa. Kiedy Rysiek nudzi się w pracy, czyta sobie Konfucjusza. Podobały mu się zwłaszcza myśli o chciwości, że jeden chciwy cały świat pogrąży w nicości. I jeszcze: "W podeszłym wieku, gdy krew stygnie, a duchy żywotne słabną, chciwości się wystrzegaj".
submitted by SoleWanderer to Polska [link] [comments]


2016.06.08 09:05 ben13022 Wywiad z Pawłem Reszke, laureatem Nagrody im. Kapuścińskiego

Paweł Krysiak: Jaką Polskę widzisz, gdy wychodzisz z lubelskiej redakcji "Wyborczej", znajdującej się na popularnym deptaku, i jedziesz w teren?
Paweł P. Reszka: Na pewno nie taką, jaką nasza władza chciałaby się chwalić, nie popularną i nie uwielbianą. Zupełnie nie mam poczucia, że jest "european". To Polska, która się wstydzi. Zresztą nawet nie trzeba wyjeżdżać z Lublina, by zobaczyć tę Polskę, której raczej nie pokazują w telewizjach śniadaniowych. Pół godziny spacerem od centrum są domy, w których nie ma łazienek. To mieszkania komunalne. Bohaterka jednego z moich reportaży Alicja, licealistka, nigdy nie zaprosiła do siebie nikogo z klasy, bo jeszcze chciałby umyć ręce i wtedy wydałoby się, że dziewczyna i jej rodzina kąpią się w misce. Oni i tak są w lepszej sytuacji niż ich sąsiedzi, bo mają przynajmniej toaletę. Urządzili ją w pokoju sąsiada. Kiedy umarł, po prostu przebili się przez ścianę i zajęli na dziko jego lokal. Są tacy, którzy nie mają toalet, więc załatwiają się w ciemnej norze na podwórku. W podłodze jest dziura, trzeba przyjąć pozycję "na narciarza". Emeryt, któremu z powodu cukrzycy ucięli nogę, tam i tak nie dojdzie. Żona usunęła siedzisko z krzesła, podstawia tam pudełko, i tak sobie radzą.
*Reporterzy lubią sytuacje skrajne, szukają sprzeczności. *
*Często piszesz o ludziach, którzy mają poczucie przegranej. *
*Złe państwo, pokrzywdzony biedny człowiek, reporter interweniuje i naprawia świat. *
*Recenzując rok temu twoją książkę "Diabeł i tabliczka czekolady", napisałem, że Reszka pokazuje nam wstydliwą część Polski. A może z twojej perspektywy reportera wiadomo, dlaczego wygrał PiS? *
*Nikt nie chce czuć się odrzucony. Ludzie potrzebują dobrego słowa, akceptacji, chcą poczuć się godnie. *
*Tej Polski, o której piszesz, nie ma w ogólnopolskich mediach. Nie widzą jej mieszkańcy stolicy? *
*To jednak jakiś koszmar, że tak dużo ludzi ciągle czuje się odrzuconych, wypchniętych. I jeszcze mają poczucie, że to ich wina. Jak to wytłumaczyć? *
Co rozświetla mroczny świat Reszki?
Zdarzyło się ostatnio w twojej pracy reporterskiej coś, co wprawiło cię w zakłopotanie, w poczucie, że przestajesz rozumieć, co się wokół ciebie dzieje?
*Co odpowiedziała? *
NAGRODA IM. RYSZARDA KAPUŚCIŃSKIEGO
Mottem tegorocznej edycji było zdanie: "Stoimy w ciemności otoczeni światłem" - cytat z "Podróży z Herodotem". W finale znalazły się także książki nagrodzonej Pulitzerem Jenny Nordberg, ("Chłopczyce z Kabulu", Czarne), Michała Książka, łączącego reporterski zapis z poetyckim spojrzeniem ("Droga 816", Fundacja Sąsiedzi), Karoliny Domagalskiej, autorki cyklu reportaży o in vitro ("Nie przeproszę, że urodziłam", Czarne), Michała Potockiego i Zbigniewa Parafianowicza, którzy opisali władzę Janukowycza na Ukrainie ("Wilki żyją poza prawem", Czarne). Jury wybierało spośród 96 zgłoszonych książek (w tym 33 przekładów).
Z laudacji przewodniczącego jury Macieja Zaremby Bielawskiego dla Pawła Piotra Reszki:
W rzeczywistości niosącej nadmiar zdarzeń i słów - nagradzamy autorską powściągliwość, a więc książkę objętościowo skromną. W czasie zdominowanym przez chaos emocji - nagradzamy skupienie. Wobec inwazji agresji - nagradzamy empatię. Przy nadmiarze komentarzy - nagradzamy umiejętność wsłuchiwania się w głosy ludzi.
"Diabeł i tabliczka czekolady" to misterna przeplatanka 15 reportaży publikowanych wcześniej z 12 tekstami nowymi. Te ostatnie mają formę krótkiej wypowiedzi. Nie wiemy, jak powstawały. Wolno podejrzewać, że w ten sam sposób co kolaże Swietłany Aleksijewicz.
Te króciutkie teksty to prawdziwe majstersztyki, na pograniczu poezji. Wzruszające, zagadkowe, straszne. Ale to nadal reportaż czystej wody, wierny swoim bohaterom: oddaje ich język i tok myślenia. Nasuwa się biblijne słowo na ten szczególny rodzaj wycofania: "cichość". "Błogosławieni cisi, albowiem oni na własność posiądą ziemię". I nie o skromne milczenie tu chodzi, lecz o szacunek dla tajemnicy wolności bliźniego.
Jeśli bohaterowie Reszki czasami budzą śmiech, to dlatego, że nas zaskakują, nie dlatego, że śmieszą. A kiedy budzą współczucie, jest to współczucie zmieszane z podziwem i pokorą. Że człowiek tak doświadczony przez los potrafi znaleźć w sobie tyle siły i nadziei.
Kazanie na Górze, sedno chrześcijaństwa, okazuje się również przepisem na reportaż najwyższego lotu.
źródło: http://wyborcza.pl/magazyn/1,152664,20110219,pawel-p-reszka-polska-ktora-sie-wstydzi.html
submitted by ben13022 to Polska [link] [comments]


2016.05.29 12:51 SoleWanderer Wszyscy jesteśmy z Radomia

Wszyscy jesteśmy z Radomia. Dlaczego drugie pod względem wielkości miasto na Mazowszu stało się stolicą obciachu? Mateusz Witkowski Podziel się 785 Tweetnij
Symbol "cebulactwa" i polskiego zacofania. A przy okazji: ponaddwustutysięczny ośrodek, który ma szansę stać się stolicą województwa. Radom już dawno jest w opinii Polaków drugim Wąchockiem, miastem jak z dowcipu. Czy zasłużenie? Najspokojniejsze lotnisko świata
Zacznijmy od przedmieść, a dokładniej: od znajdującego się na południowy wschód od centrum portu lotniczego. Radom pozazdrościł największym miastom w Polsce i od 2014 roku może się poszczycić własnym lotniskiem. No, może „poszczycić” to nie do końca odpowiednie sformułowanie.
Tutejszy port z miejsca stał się wdzięcznym tematem żartów. No bo jak to brzmi: „Lotnisko w Radomiu”? Kto w ogóle chciałby tam latać? Zresztą fakty nie kłamią. Ów przybytek jest bodaj najbardziej opustoszałym miejscem tego typu w całym kraju. Pomysł zbudowania portu lotniczego w Rzeszowie, owszem, wydawał się kuriozalny. Wystarczy jednak rzucić okiem na statystyki, żeby zorientować się, że władze stolicy Podkarpacia miały rację. Stopniowo zwiększająca się liczba pasażerów oraz miejsc, do których można stamtąd polecieć, mówią same za siebie. Dla porównania: w zeszłym roku w Rzeszowie obsłużono 645 tysięcy podróżnych. W Radomiu: 500.
Wjeżdżamy na parking, po którym z mozołem przemieszcza się elka. To świetne miejsce dla niedoświadczonych kierowców. Ruch samochodowy bowiem niemalże tu nie istnieje. Kilka aut (należących prawdopodobnie do pracowników lotniska) i my. Na horyzoncie świeża trawa i ani pół samolotu. Trzeba mieć spore szczęście, żeby na nie trafić. Lotnisko w najlepszym wypadku obsługuje zaledwie kilka kursów dziennie. Z Radomia można dostać się do Wrocławia, Gdańska, Pragi i Berlina. Bywają dni, w których startuje stąd jeden samolot (w soboty natomiast ruch kompletnie ustaje).
Jak widać, ktoś już tu był przed nami (fot. Damian Dziura) Jak widać, ktoś już tu był przed nami (fot. Damian Dziura) Wewnątrz świeżo, higienicznie i rzecz jasna pusto. W hali lotniska znajduje się jeden kiosk i jedna kawiarenka. Obsługa portu wygląda jak wyrwana z zimowego snu. Widok ludzi wyraźnie wprawia ich w skonfundowanie. Mam ochotę podejść i zapytać, czy zawsze jest tu tak spokojnie, ale nie chcę wyjść na złośliwca, który przerywa odpoczynek.
Ruszamy w stronę miasta, przejeżdżając obok „majestatycznych” pastelowych bloków. Mijamy jeszcze samochód należący do ochrony lotniska - prawdopodobnie najmniej zapracowanych ludzi w całym Radomiu. A więc ta beka nie wzięła się znikąd - myślę.
Na lotnisku w Radomiu można odnaleźć spokój (fot. Damian Dziura) Na lotnisku w Radomiu można odnaleźć spokój (fot. Damian Dziura) Specyficzny stan umysłu
Parkujemy w okolicach rynku. Przynajmniej tak wynika z mapy. Po lewej stronie posępny zakład pogrzebowy Exodus, po prawej natomiast pełniący te same usługi Hades. Mało zachęcające powitanie. Nie ma się jednak co zrażać. W końcu historyczne centra, choćby i nawet wchodziły w skład miast całkowicie paskudnych, niemal zawsze mają w sobie sporo uroku.
Przemykamy obok okupowanego przez lokalsów pubu U Jana i już jesteśmy w rynku. Nie wskazuje na to jednak nic poza tabliczką z nazwą ulicy i Google Maps. To zupełnie zaniedbany plac z rozsypującymi się kamieniczkami, niepamiętającymi już nawet czasów swojej młodości. Choć niemal w całości wyłożony jest kostką brukową, w niektórych miejscach jakby jej zabrakło, przez co rynek straszy wypełnionymi piaskiem szczerbami.
Po lewej Exodus, po prawej Hades (fot. Damian Dziura) Po lewej Exodus, po prawej Hades (fot. Damian Dziura) W centralnym punkcie: pomnik Czynu Legionów. Gdzieś w tle dzieciaki grają w tzw. siatkonogę. Nieliczne ławeczki są zajęte przez starsze osoby oraz mocno wprawionych już w rozrywkowy nastrój tutejszych.
Na jednej z pierzei rynku - nijak nieprzystające do całości obrazka Muzeum im. Jacka Malczewskiego. Na przeciwległej ścianie: neorenesansowy ratusz. Stężenie alkoholu w powietrzu - około 38 procent i na oko ani jednego turysty.
Blisko nas parkuje biały opel astra. Wewnątrz pan w tzw. sportowej odzieży, obok jego oblubienica. Pan odbiera telefon od swojej mordeczki, po czym rusza z piskiem ku sprawom ważniejszym niż niedzielny relaks.
Tu mieści się pub u Jana (fot. Damian Dziura) Tu mieści się pub U Jana (fot. Damian Dziura) Nie wiemy, jakim stanem umysłu jest Radom, jest to jednak stan, ujmijmy to delikatnie, specyficzny.
Nadbałtycki kurort bez morza
Ruszamy dalej, osłupieni marazmem radomskiego rynku. Zresztą nie ma się co czepiać. Jak przystało na miasto będące „stanem umysłu”, kwestia historycznego centrum jest tu nieco bardziej skomplikowana. Owszem, to tu znajdowało się kiedyś tzw. Stare Miasto, centrum zostało jednak przesunięte nieco na wschód. Dlatego też rynek i okolice, pełne mieszkań komunalnych, w których - jak dowiedziałem się od mieszkańców - rezydują w dużej mierze dość krewcy i niebezpieczni obywatele, zostały przez władze kompletnie zaniedbane i straszą przyjezdnych.
Ruszamy w stronę ulicy Żeromskiego, głównego deptaka w mieście, pełniącego funkcję prawdziwego starego centrum. Ulica Rwańska, przez którą przechodzimy, ma w sobie mniej więcej tyle uroku co rynek. O ironio, znajduje się tu jedna z dwóch placówek Centrum Informacji Turystycznej. Przypomina mi się grafika, na którą trafiłem wcześniej na Facebooku. Całkiem słusznie: choć jest niedzielne wczesne popołudnie, punkt jest zamknięty.
(źródło: Memy.pl) (źródło: Memy.pl) Smutek i stagnacja, której przed chwilą doświadczyliśmy, każą sądzić, że Radom jest miastem zbudowanym jakby na Księżycu. Za chwilę sytuacja jednak się odmienia. Przechodzimy obok pomnika Lecha i Marii Kaczyńskich, którego formy, przez szacunek dla zmarłych, nie będę komentował. Jesteśmy już na Żeromskiego. Akurat trwa Festiwal Sztuki Ulicznej. Bębniarze, tancerze, iluzjoniści, kataryniarz z siedzącą na ramieniu arą.
Atmosfera fiesty i wypoczynku. Dzieciaki wymachują radośnie wypełnionymi helem balonikami z wizerunkiem Minionków, wiruje różowa wata cukrowa, w powietrzu czuć słodki zapach ciasta na gofry. Trudno się przecisnąć, tym bardziej że każdy krok grozi zderzeniem z gokartami, które można wypożyczyć nieopodal.
Smutek i stagnacja, której przed chwilą doświadczyliśmy, każą sądzić, że Radom jest miastem zbudowanym jakby na Księżycu (fot. Damian Dziura) Smutek i stagnacja, której przed chwilą doświadczyliśmy, każą sądzić, że Radom jest miastem zbudowanym jakby na Księżycu (fot. Damian Dziura) Atmosfera zmienia się diametralnie, jakbyśmy przeszli na Rwańskiej przez drzwi do innego wymiaru. Ulica Żeromskiego przypomina nadbałtycki kurort, wciśnięty pomiędzy szpaler całkiem urodziwych dziewiętnastowiecznych kamieniczek. A więc zależnie od preferencji - pełna błogość lub kompletny koszmar. Niezależnie od osądów: ktoś tutaj mieszka.
Wszystko przez „Chytrą Babę”?
Choć warunki do rozmowy nie są najlepsze (za naszymi plecami koncert daje właśnie grupa bębniarzy), staram się zasięgnąć informacji u mieszkańców. Dyskretnie, z odpowiednią dozą delikatności. W końcu nikt nie lubi pytań w rodzaju: „Ej, czemu z was się tak wszyscy śmieją?”
Zaczynam od dwóch nastolatków, którzy przystanęli tu na chwilę, by obserwować uliczne zamieszanie. Są uprzejmi, choć wyraźnie niezadowoleni. Najwyraźniej przerabiali to już wiele razy. Zaczyna wyższy z nich: - No tak, w kółko coś się o nas mówi. Kiedyś więcej się wspominało o Sosnowcu, Wałbrzychu. Teraz tylko: Radom, Radom, Radom. W sumie to trochę przykre, bo miasto nie jest najgorsze. To ważne: w końcu licealiści prezentują zwykle postawę w rodzaju: „Tylko zrobię maturę i wyjeżdżam z tej dziury”.
Drzwi radomskich budynków prawdopodobnie nie staną się, jak w przypadku Dublina, bohaterami pocztówek (fot. Damian Dziura) Drzwi radomskich budynków prawdopodobnie nie staną się, jak w przypadku Dublina, bohaterami pocztówek (fot. Damian Dziura) Drugi z nich, wyżelowany chłopak w adidasach, dodaje: - Też nie wiem w sumie, skąd się to wzięło. Miasto jak miasto, nie jest jakieś najmniejsze lub najbrzydsze. Pierwszy doznaje jednak olśnienia: - Boże, wiem, kiedy to się tak naprawdę zaczęło. Chodzi o „Chytrą Babę z Radomia”. Wcześniej właściwie nikt o nas nie wspominał, ale od tego czasu... masakra.
Niezorientowanym w kwestiach internetowych mód i wszelkiej maści memów należy się wyjaśnienie. W 2012 roku w Radomiu zorganizowano miejską wigilię. Uczestnicy mieli do dyspozycji poczęstunek i napoje. Jedna z pań obecnych przy wigilijnym stole poczekała na swoją kolej i zabrała ze sobą aż trzy butelki napoju, prawdopodobnie wbrew oczekiwaniom organizatorów. Zdarzenie Pobierz z Rapideo.pl zarejestrowały kamery. - Słyszałem, że ona to brała dla jakichś krewnych czy coś. W sumie możliwe - stwierdził jeden z chłopaków. Internet, jak to zwykle bywa, okazał się jednak bezlitosny. Zdarzenie zaowocowało serią grafik i przeróbek, a do Radomia, być może już na dobre, przylgnęła etykieta stolicy „cebulactwa”.
Pomnik Sashy Grey
Radom, jako znak tego, co podłe i gorsze, zyskał sobie w internecie sporą popularność. Uwagę przykuwa facebookowy fanpage „Polska Radomiem Europy”. Przed wyjazdem na Mazowsze wysłałem właścicielowi strony prywatną wiadomość. Chciałem dowiedzieć się, co to tak naprawdę znaczy „Radom Europy” i jakie skojarzenia spowodowały, że fanpage ma taką, a nie inną nazwę.
Jak się dowiedziałem: Tego hasła oczywiście nie można traktować do końca poważnie, jednak w świadomości wielu ludzi Radom funkcjonuje jako miasto, w którym żyje duża liczba dresiarzy, kiboli, chuliganów. Sam, będąc tam kilkakrotnie, napotykałem na dość dziwaczne sytuacje z nimi związane. Również moi znajomi pochodzący z Radomia nigdy nie zaprzeczali, że panowie w sportowych ubraniach i białych czapeczkach stanowią znaczący element krajobrazu tego miasta.
Na fanpage'u można znaleźć rozmaite żarty z szeroko pojętej Polski B. Zamieszczone zdjęcia i grafiki nie pochodzą rzecz jasna tylko i wyłącznie z drugiego pod względem wielkości miasta w województwie mazowieckim. - Absurdalne rzeczy dzieją się praktycznie w każdej części naszego kraju, tym samym podważając sens traktowania stereotypów w całkowicie poważny sposób - mówi admin strony. Przeniesienie ciężaru z gruntu lokalnego na ogólnokrajowy zapala pewną lampkę.
Mieszkańcy Radomia wszystko mają pod ręką (fot. Damian Dziura) Mieszkańcy Radomia wszystko mają pod ręką (fot. Damian Dziura) O tym jednak później. W międzyczasie przychodzi mi na myśl inicjatywa, o której głośno było kilka lat temu. Mowa o zamiarze wybudowania w Radomiu pomnika Sashy Grey, znanej gwiazdy porno. O absurdalnym pomyśle pisano między innymi w polskiej edycji „Playboya”. Idea znalazła prawie osiemnaście tysięcy zwolenników.
Choć spodziewałem się, że adminem fanpage'a Komitet budowy pomnika Sashy Grey w Radomiu jest osoba, która posłużyła się nazwą miasta dla żartu, okazuje się, że mam do czynienia z rodowitym radomianinem. Gdy pytam o stereotypy związane z jego miejscem pochodzenia, odpowiada: - Każde miasto ma jakąś chytrą babę. Sam Radom natomiast to miejsce jak każde inne. Dodaje jednak, że sporo winy za dość kiepski PR miasta ponoszą sami mieszkańcy: - Gdy radomianie mają gości, to omijają miejsca, które powinni im pokazać, szerokim łukiem. Wiesz gdzie ich zabierają? Na zapiekanki na ulicę Moniuszki, gdzie „sprzedaje” się historie o tym, jakie to klasyczne miejsce z trzydziestoletnią tradycją.
„Jak Warszawa się śmieje, to wszyscy podłapują”
Rezygnujemy jednak z zapiekanek i wybieramy jedną z pobliskich spaghetterii. To, co nam serwują, okazuje się jednak dość fantazyjną interpretacją kuchni włoskiej. Całość nurza się w zawiesistym sosie, w skład którego wchodzi zielony groszek. Na ladzie stoją rzędem słoiczki z podziurawionymi wieczkami. To pojemniki na przyprawy. Najprawdopodobniej miały sprawić, że poczujemy się tu nieco bardziej swojsko. Nic z tego. Opuszczamy lokal z niepokojem w żołądkach.
Słynny w mieście neon zamkniętego już dawno temu sklepu Słynny w mieście neon zamkniętego już dawno temu sklepu "Kasia" (fot. Damian Dziura) Choć w okolicy znajduje się kilka godnych uwagi zabytków w rodzaju klasztoru Bernardynów, postanawiamy pozwiedzać miasto trochę na opak. Konsultuję się z pochodzącą stąd znajomą w sprawie miejsc, które niekoniecznie pasują do stereotypu Radomia.
Nie należy do nich na pewno zalew na Borkach, gdzie w sezonie można kontemplować rumiane piwne brzuszki tutejszych mieszkańców. Ani tereny byłej Fabryki Broni „Łucznik”, które - choć stanowią swego rodzaju miasto w mieście - raczej świadczą o tym, że Radom nie radzi sobie ze swoim postindustrialnym statusem (znajdują się tu między innymi dość szemrane kluby taneczne).
W końcu jest! Prawdziwa perełka. Dawny budynek miejskiej elektrowni został przekształcony w siedzibę Mazowieckiego Centrum Sztuki Współczesnej. To bardzo dobry przykład tego, w jaki sposób rewitalizować pozornie bezużyteczne już budynki (więcej na ten temat pisał w Weekendzie Filip Springer).
Zagaduję pana w średnim wieku, który prowadzi rower wzdłuż ulicy. O co chodzi z tym stereotypem? - A to ta warszawka cała. Śmieją się z nas od zawsze, jak z takich ubogich krewnych - mówi. - A jak Warszawa się śmieje, to wszyscy to podłapują - co zrobić, stolica. SMS do znajomej: Najbardziej warszawskie miejsce w Radomiu? Odpowiedź przychodzi niebawem: Kawiarnia Czytelnia Kawy.
Warchoły i czarne owce
Kawiarnia jest ukryta we wnęce przy ulicy Curie-Skłodowskiej. Teoretycznie wszystko się zgadza: modny wystrój, masa książek, przemiła obsługa. I ani żywej duszy - oczywiście poza barmanką i kilkorgiem jej znajomych. Gdy podpytuję o popularność lokalu, dowiaduję się, że zostanie on niebawem zamknięty. To i tak cud, że utrzymał się w tym otoczeniu aż siedem lat.
Ulica Rwańska prowadzi do Ulica Rwańska prowadzi do "lepszego" Radomia (fot. Damian Dziura) Jak twierdzi Ziemowit Szczerek, pisarz i dziennikarz, zdobywca Paszportu „Polityki”, który wychował się w mieście numer dwa na Mazowszu: - Gęba Radomia jako kogoś gorszego pochodzi jeszcze z okresu międzywojnia. Wówczas powstała droga, która łączyła miasto ze stolicą. Złota warszawska młodzież mogła testować na trasie swoje nowe maszyny, gdyż była to w tamtym czasie właściwie jedyna w okolicy szosa z prawdziwego zdarzenia. Do Radomia jeździło się więc pobawić.
Damian Maciąg ze stowarzyszenia „Kocham Radom” zwraca uwagę na nieco inne przyczyny. Jego zdaniem dzisiejszy wizerunek Radomia to wynik reakcji władz komunistycznych na wydarzenia Czerwca 1976: - Sam Gierek to zapowiedział: „Powiedz tym swoim radomianom, że ja mam ich wszystkich w dupie i te wszystkie działania też mam w dupie. Zrobiliście taką rozróbę i chcecie, by to łagodnie potraktować? To warchoły, ja im tego nie zapomnę”. „To musi być atmosfera pokazywania na nich jak na czarne owce, jak na ludzi, którzy powinni się wstydzić, że w ogóle są Polakami”. Odwet władz komunistycznych polegał nie tylko na szeptanej propagandzie, że Radom to warcholstwo i grajdoł, ale też na realnym wstrzymaniu inwestycji.
Nie ulega wątpliwości, że mamy tu również do czynienia z klasyczną animozją „centrum a prowincja”. Mieszkańcy stolicy śmieją się z radomian (zagadnięty przeze mnie znajomy warszawiak odpowiada: No weź posłuchaj, jak niektórzy z nich mówią...), ci natomiast patrzą z zawiścią na wygodnych warszawiaków.
„Łatwo śmiać się z Radomia”
Mieszkańcy Radomia niespecjalnie dbają zresztą o swój wizerunek. Dziewczyna rozdająca ulotki na Żeromskiego mówi mi: - Masa moich znajomych wyprowadziła się do Wawy. Z tego, co widzę, to zamiast w jakiś sposób bronić swojego miasta, dołączają do ogólnej beki, razem z warszawiakami. Odcinają się zupełnie, mówią: „Dobrze, że już nie mieszkam na tym zadupiu”, jakby chcieli się wkupić w czyjeś łaski. Przecież w Warszawie prawie nikt nie jest z Warszawy i gdyby się chciało tropić „słoików”, to byłoby w czym wybierać. Po prostu śmiać się z Radomia jest łatwo, bo wszyscy od razu to rozumieją.
Już wiemy, skąd bierze się spora część tutejszych szyldów (fot. Damian Dziura) Już wiemy, skąd bierze się spora część tutejszych szyldów (fot. Damian Dziura) Zgadza się z tym admin wspomnianego „Komitetu budowy pomnika Sashy Grey”: - Zauważ, że sami radomianie, zamiast robić wszystko, żeby promować miasto jako fajne miejsce, robią profile z tzw. beką.
Reprodukowanie takiego, a nie innego stereotypu może mieć duży wpływ na odbiór Radomia, nawet w przypadku osób, które mają z miastem sporo wspólnego. - Byłem tam jakieś dwa tygodnie temu, kręciłem się samochodem po mieście i okolicach. W pewnym momencie zacząłem się zastanawiać: to naprawdę wygląda tak źle, czy może jestem już uprzedzony? - mówi Ziemowit Szczerek.
Miasto jak każde inne?
Muszę się do czegoś przyznać. Od początku droczę się z Tobą, Drogi Czytelniku. Celowo oglądam otoczenie przez „bekowy” filtr. Wyśmiewane przeze mnie na początku Stare Miasto nie jest przecież Starym Miastem z prawdziwego zdarzenia. Radom może poszczycić się unikatowym układem przestrzennym - wystarczy rzut oka na mapę, aby prześledzić, jak miasto ewoluowało od średniowiecznego grodu do dzisiejszego kształtu.
Mogę rzecz jasna opisać widok wyjeżdżającego z ulicy Wałowej autobusu, który miał otwartą klapę od silnika, podtrzymywaną przy pomocy plastikowej butelki. Pominę wówczas jednak, że po mieście kursują wte i we wte eleganckie Solarisy Urbino.
Mogę też wspomnieć o okalających centrum bloczyskach (o którym z większych miast nie da się powiedzieć tego samego?) i przemilczeć, że sporo tu terenów zielonych, w rodzaju Parku Gołębiów, które pozwoliły nam ukryć się na chwilę przed wiosenno-letnim upałem. Zamiast rozpisywać się nad dziwną odmianą kuchni fusion, jaką napotkaliśmy we wspomnianej spaghetterii, mógłbym napomknąć o licznych kawiarniach i cukierniach znajdujących się w okolicach głównego deptaka.
Dworzec PKS jest, owszem, raczej brudny i obskurny, ale czy ten stan rzeczy można uważać w skali krajowej za ewenement? A może lepiej skupić się na znajdującym się obok gmachu dworca kolejowego z 1885 roku, przebudowanym w międzywojniu na modłę renesansu polskiego, uważanego wówczas za polski styl narodowy?
Zarówno budynek PKS-u, jak i pojawiające się tu pojazdy, pamiętają czasy PRL-u (fot. Damian Dziura) Zarówno budynek PKS-u, jak i pojawiające się tu pojazdy, pamiętają czasy PRL-u (fot. Damian Dziura) A skoro w Radomiu nie ma nic do oglądania, jak mówi mi para w średnim wieku, spotkana w okolicach dworca, to dlaczego pracownik Centrum Informacji Turystycznej, z którym rozmawiam telefonicznie po powrocie, wymienia na jednym oddechu atrakcje miasta. Największy zbiór prac Jacka Malczewskiego w Polsce, wspomniane wcześniej Mazowieckie Centrum Sztuki Współczesnej, unikatowy skansen w postaci Muzeum Wsi Radomskiej. Do tego funkcjonujący od 40 lat Teatr Powszechny. A więc to chyba nie jest aż taka dziura, jak byśmy tego chcieli?
Bezrobocie i brak tożsamości
Nie popadajmy jednak w skrajności. Radom ma swoje, dość poważne, problemy. Należy do nich choćby wysokie bezrobocie. Wedle danych Mazowieckiego Obserwatorium Rynku Pracy pod koniec marca wynosiło ono w przypadku miasta ok. 15-20 proc. (w powiecie radomskim aż 20-25 proc.). Bliskość Warszawy (blisko godzina jazdy samochodem) sprawia, że coraz trudniej zatrzymać w mieście młodych.
PODPIS (fot. Damian Dziura) Kino "Atlantic" zostało zamknięte dekadę temu (fot. Damian Dziura) Problemem może być również historia miasta. Radom znajduje się w historycznej Małopolsce, dziś należy z kolei do Mazowsza. Bliżej mu natomiast do ziemi sandomierskiej, o czym świadczy swoisty „kult Jana Kochanowskiego”, o którym mówi mi pracownik Centrum Informacji Turystycznej. - Ta mieszanka sprawia, że trudno mówić w wypadku Radomia o wytworzeniu się jakiejś historycznie zakorzenionej, regionalnej tożsamości - twierdzi Szczerek.
Dodajmy do tego kłopotliwe położenie. Na północy stolica, z którą z jasnych przyczyn ciężko się równać i która „zasysa” pieniądze przeznaczone dla całego regionu (ostatnimi czasy znów głośno było o oddzieleniu Warszawy od województwa mazowieckiego - rolę wojewódzkiej siedziby przejąłby właśnie Radom). Na południu, w podobnej odległości, rozwijające się w dość dynamiczny sposób Kielce.
Lektura forów, na których porusza się temat miasta, daje do myślenia. Przyczyną niezadowolenia z miejsca własnego pochodzenia mogą być aspiracje niedopasowane do możliwości. Choć Warszawa pozostaje poza zasięgiem, radomianie, ku własnej frustracji, sięgają po porównania z Wrocławiem czy Krakowem, miastami zdecydowanie większymi, będącymi stolicami własnych regionów. Przeglądając dotyczące Radomia memy i grafiki, natrafiam na zdjęcie ruin znajdujących się w Parku im. Tadeusza Kościuszki. Napis głosi: Radom - jakie miasto, taki zamek. Teraz nie musimy już jeździć do Krakowa. W porządku, Wawel to nie jest. Tylko co z tego?
(źródło: Demotywatory.pl) (źródło: Demotywatory.pl) Z samych siebie się śmiejemy
W tym rzecz. To drugie miasto w województwie nie jest żadnym tam ewenementem. Rynek pracy i przestrzeń miejska cierpią tu na te same bolączki, co inne większe polskie ośrodki. Radom to po prostu skumulowana przeciętność: ani olśniewający, ani odpychający, ani zaniedbany, ani dopracowany w każdym szczególe. Wszechobecna szyldoza, bloki wokół centrum, sporo „dresów”, nieszczególnie gustowne elewacje - czy nie jest to coś, co możemy powiedzieć o dowolnym mieście w kraju?
Ktoś jednak musi pełnić rolę kozła ofiarnego. Patrząc na Radom, patrzymy tak naprawdę na naszą przeciętność, którą chcemy wyprzeć i wyśmiać. Zrzucamy tym samym jarzmo „cebulactwa”, a przynajmniej tak nam się wydaje. W rzeczywistości bowiem chodzi tylko i wyłącznie o kompleksy umoszczone w głowie już na dobre. Śmiejąc się z mazowieckiego miasta, pamiętajmy, że - jak u Gogola - z samych siebie się śmiejemy.
Przykład radomskiej Przykład radomskiej "szyldozy", charakterystycznej niestety dla całego kraju (fot. Damian Dziura) A żeby sięgnąć po nieco nowszą literaturę, przytoczę fragment „Siódemki”, powieści Ziemowita Szczerka, której akcja ma miejsce na trasie numer 7, łączącej Warszawę, Radom, Kielce i Kraków. W pewnym momencie w mieście, będącym bohaterem tego tekstu, dochodzi do bombardowania. Główny bohater słucha medialnych komunikatów: (...) mijałeś fabrykę napojów Zbyszko Trzy Cytryny, salony samochodowe, domy weselne, włączyłeś radio i słuchałeś, jak wszyscy, w Warszawie, w Krakowie, w Gdańsku, deklarują, że cała Polska jest Radomiem. „Kochani - rechotałeś - cała Polska od zawsze jest Radomiem”.
PS „Chytra Baba” wcale nie zabrała z wigilijnego stołu aż trzech butelek napoju tylko dla siebie. Jedną z nich podała przechodzącej obok osobie. Druga natomiast mogła być śmiało przeznaczona dla kogoś bliskiego, kto nie mógł tego dnia pojawić się na wigilii osobiście. Już mniej śmiesznie, prawda?
Mateusz Witkowski (ur. 1989). Redaktor naczelny i współzałożyciel portalu Popmoderna.pl. Absolwent krytyki literackiej na Wydziale Polonistyki UJ, obecnie doktorant na tym samym wydziale. Interesuje się związkami między literaturą a popkulturą, brytyjską muzyką lat 80. i 90. oraz włoskim futbolem. Zdecydowanie sprzeciwia się dzieleniu kultury na „wysoką” i „niską”. Publikował m.in. w „Dwutygodniku”, „Xięgarni”, „Czasie Kultury”, „Opcjach”, stale współpracuje z Gazeta.pl i Wirtualną Polską.
http://weekend.gazeta.pl/weekend/1,150913,20133176,wszyscy-jestesmy-z-radomia-dlaczego-drugie-pod-wzgledem-wielkosci.html#TRwknd
submitted by SoleWanderer to Polska [link] [comments]


2016.01.21 13:58 SoleWanderer Dziary narodowe. Polska z tatuaży patriotów - Konrad Oprzędek

Orzeł pod majtkami dumnie zadziera główkę, co symbolizuje niezłomność Polaków. Ewelina opowiada o nim tylko koleżankom, bo faceci mogliby się podniecać.
Daniel masuje się po Polsce, którą ma wytatuowaną na ramieniu. Polska trochę boli, bo dwa dni wcześniej kazał postawić ją w płomieniach i dodać żołnierza Armii Krajowej z karabinem. Za tatuaż zapłacił zasiłkiem dla bezrobotnych.
Chłopak wodzi smętnym wzrokiem za ludźmi, którzy biegają po galerii handlowej. Od kiedy stracił robotę w biurze, przychodzi tu codziennie. W domu ciągle czuje na sobie ojcowskie spojrzenie, które robi z niego nieudacznika i darmozjada, dlatego o dziewiątej wychodzi na miasto. Dwie-trzy godziny meandruje po ulicach Krakowa, a koło południa przysiada w galerii, żeby się ogrzać. Potem wraca do domu i rozsyła CV.
Chłopak przerywa, bo właśnie zauważył piękną brunetkę w tweedowym płaszczu i czarnych spodniach ze skóry.
Daniel od dziecka wiedział, że z ludźmi, którzy mają dość czasu i pieniędzy, by się stroić, lepiej nie krzyżować spojrzeń, bo skończy się to dla niego upokorzeniem. Wychował się w domu szewca i sprzątaczki, którzy powtarzali, że kto przyszedł na świat w dziurawych portkach, w takich umrze. Zmienili zdanie dopiero, gdy zobaczyli, że nawet ludzie skromniej żyjący od nich posyłają dzieci na studia. Nabrali nadziei, że wykształcenie wyrwie Daniela z zaklętego kręgu dziurawych portek, w którym ich rodzina tkwiła od pokoleń. Chłopak został magistrem marketingu. Nie znalazł pracy w zawodzie, więc trafił do biura firmy meblarskiej. Szef dał mu najniższą krajową, ale zapewnił, że lepsze życie zacznie się Danielowi, gdy kryzys minie. Tylko że zamiast tego firma splajtowała, a chłopak wylądował na bezrobociu. Jak wielu jego znajomych z uczelni.
Daniel znów zaczyna masować się po Polsce i wzdycha: - Kiedyś wystarczyło chwycić za karabin, żeby znaleźć się w elicie narodu. Teraz trzeba się w niej urodzić.
Młoda Polska prawicowa
Emigracja do dawnej Polski
Gdy Dominik Rozwał ma gorszy dzień, podwija rękaw bluzy i przygląda się małemu powstańcowi, którego wytatuował na przedramieniu. Dzieciak ma nie więcej niż 13 lat, a już dźwiga karabin. Co takie małolaty miały w głowach - zastanawia się 39-latek - że nie wymiękły podczas powstania warszawskiego.
Tatuaż zrobił sześć lat temu, gdy rzucił robotę w fabryce części samochodowych. Przepracował tam ponad pięć lat - na śmieciówkach. - Do tego szef tak dociskał psychicznie, że zrobił ze mnie kłębek nerwów - wspomina Rozwał. - W nocy nie spałem, miałem stany lękowe i drgawki. Skończyło się na psychotropach.
Dominik nie chciał wyjechać do Anglii, jak zrobiło wielu jego znajomych. Wolał emigrować do dawnej Polski. Na ławce w parku, gdy syn zasnął w wózku, otwierał książkę o drugiej wojnie. Przypominał sobie też o wujku, który walczył u Andersa, i o siostrze babci, która przez całą wojnę ukrywała w komórce młodą Żydówkę.
Teraz Dominik jest kontrolerem produkcji w fabryce hamulców, ma umowę o pracę i co miesiąc dostaje 2700 zł na rękę. Pensje jego i żony wystarczają, żeby utrzymać trzyosobową rodzinę. Tylko że gdy porównuje swoją pracę i tę, którą dawniej wykonywali Polacy, wychodzi mu, że jest na minusie. Bo w Peerelu, zdaniem Rozwała, robota nie zabierała ludziom całego czasu, po fajrancie mogli być mężami, żonami i rodzicami. A Dominik widuje żonę tylko w weekendy i święta. W dni powszednie wychodzi do fabryki, gdy Kasia jeszcze śpi, a wraca, kiedy jej już nie ma. Wieczorem też nie rozmawiają, bo zanim ona przyjdzie z pracy, on zasypia.
Tatuaż na przedramieniu przypomina mu o wielkości, której wokół siebie nie widzi. - Ten powstaniec, choć mały łebek, był wielki, bo pokazał charakter: poszedł na wojnę i narażał siebie dla innych - mówi. - Dzisiaj ciężko być wielkim. Nawet nie wiem, co musiałbym zrobić, żeby takim się poczuć. Mogę tylko harować, żeby opłacić rachunki, ale wtedy jestem szaraczkiem. Już pogodziłem się z tym, że o wielkości muszę zapomnieć. Ale inni nie zapomną. Widzę to po kilku kumplach z tatuażami patriotycznymi i po tysiącach ludzi, którzy co roku 11 listopada maszerują przez Warszawę.
Wyklęci i niesprowokowani. Uliczna lekcja patriotyzmu
Czas patriotów
Wychodzi do drugiego pokoju, żeby się przebrać, a jego żona mnie uspokaja: - Szymon to potulny misio, tylko łatwo się denerwuje.
Potulny misio ma 186 cm wzrostu i 91 kg wagi. Jego ciało jest tak wielkie, że mieści się na nim prawie cała historia męczeństwa narodu polskiego. Na ręce wytatuował sobie napis "1940 Katyń - 2010 Smoleńsk", na plecach - daty powstania listopadowego, styczniowego i warszawskiego, a na piersi - kotwicę Polski Walczącej.
Szymon prowadzi mnie na cmentarz Rakowicki w Krakowie, gdzie w długich rzędach białych grobów leżą legioniści. Często to jedyne miejsce, jakie przychodzi mu do głowy, gdy Paulina każe wziąć dzieciaki na spacer.
Jeśli macie dość nazioli plugawiących swoim hołdem pamięć pomordowanych dzieci z Woli, sybiraków i "leśnych" z AK, zawalczcie o serca i dusze
Szymon zna je od dzieciństwa. Jeszcze zanim usłyszał o nich w szkole, wkuwał je na polecenie ojca. Bo Henryk był synem żołnierza kampanii wrześniowej i nie wyobrażał sobie, że można być Polakiem, nie znając dat zrywów wolnościowych swoich przodków. Dlatego podsuwał Szymonowi czytanki o Traugucie, Chłopickim, Borze-Komorowskim, a potem z nich odpytywał. Karą za nieprawidłowe odpowiedzi był szlaban na grę w piłkę.
Historię męczeństwa Polaków Szymon wytatuował sobie po katastrofie w Smoleńsku. Wierzy w teorię o zamachu. Zaczął zakładać koszulki na ramiączkach, bo polubił sytuacje, gdy na widok jego dziar ludzie w autobusach poważnieją, jakby się go bali. Dzięki temu czuje się silny. Ale tylko na wiosnę i w lecie, bo gdy robi się zimno, musi zakryć tatuaże ubraniami.
Szymon jest dumny, że ma dwoje dzieci, żonę patriotkę i tatuaże. Ale jego zdaniem to za mało, żeby umrzeć jako dumny Polak. Marzy o własnym serwisie samochodowym, wybudowaniu domu i skrzyknięciu znajomych patriotów, którzy spotykaliby się co tydzień i gadali o Polsce. Chce, żeby jego dzieci widziały, jak coś tworzy.
W razie "W" - przeżyję. Preppersi przygotowani na każdą apokalipsę
W kolejkach
Marcin ma astmę, więc co kilka tygodni musi stanąć w kolejce do lekarza. Ale żeby mieć prawo do niej wejść, wcześniej musiał zająć miejsce w innym ogonku - do rejestracji na bezrobociu. Bo pracuje na czarno w sklepie internetowym i nie ma ubezpieczenia zdrowotnego. Urząd pracy o tym nie wie, dlatego co jakiś czas wzywa Marcina, żeby stawił się w kolejce - po skierowanie na rozmowę kwalifikacyjną do jakiejś firmy. Chłopak bierze świstek i idzie do pracodawcy, gdzie czeka już rządek bezrobotnych - po zaświadczenie o braku kwalifikacji. Gdy Gorączko je dostanie, musi jeszcze wrócić do kolejki w pośredniaku - do gabinetu urzędniczki, która odbierze od niego świstek.
W różnych kolejkach czeka już sześć lat, czyli całą dorosłość. Gdy tak opiera się o ściany gabinetów, urzędów i sekretariatów, myśli o powstańcu, który wykrwawia mu się na plecach.
Ziemowit Szczerek: Lemingi zapewnią światu pokój
Polska zaczęła wkurzać Marcina po katastrofie smoleńskiej. Nie myślał, że to zamach, raczej przesilenie, do którego musiało doprowadzić dziadowskie państwo. Wcześniej słuchał o nim setki razy, gdy media donosiły o firmach, które upadały przez błędy urzędników skarbowych. O świeżo zbudowanych drogach, które kończyły się w szczerym polu. O przedsiębiorstwach, które były prywatyzowane za grosze, bo wszyscy zgodnie twierdzili, że w rękach państwa i tak by splajtowały. Słyszał, ale nie przejmował się dziadowską Polską. Aż do 10 kwietnia 2010 roku. Wtedy odkrył prawicowy internet. Felietony o potrzebie przeorania państwa i zbudowania go na nowo mieszały się tam z esejami o Piłsudskim, powstaniu warszawskim i żołnierzach wyklętych. Utknął w tych tekstach na długie lata i nadrabiał zaległości. Ze szkoły, bo jako uczeń jeszcze nie miał głowy do historii. I z domu: - Mój tata jest hydraulikiem, mama kucharką, a prości ludzie w starszym pokoleniu nic o historii nie wiedzą i nie mogą zaszczepić dzieciom patriotyzmu.
Gdy zrobił tatuaż, miał opory, żeby pójść na basen, ściągnąć koszulkę i pokazać krwawiącego powstańca. Bał się, że ludzie będą patrzeć na niego jak na oszołoma. Teraz już się nie boi. - Bo naród się obudził, patriotów jest coraz więcej - mówi. - Od ostatnich wyborów czuję się w Polsce całkiem nieźle. Nie chcę zapeszać, ale teraz nawet nie wzywają mnie do urzędu pracy, żebym odstał swoje w kolejkach. Może wreszcie Polska zmusi takich szefów jak mój do płacenia pracownikom ubezpieczenia. I pozwoli nam żyć.
Laski chcą dotknąć dziary
Z okna widzi dwóch "zielonych ludzików". Omiatając ulicę spojrzeniem, upewniają się, że jest bezpiecznie. Potem przechodzą pod mur kamienicy spod piątki. Przewieszają kałachy przez ramię, ściągają hełmy i kominiarki, żeby zapalić szlugi. Wojtek szybko wyciąga z szafy pistolet maszynowy Sten, kultową broń powstańców warszawskich, otwiera okno i oddaje do ludzików serię strzałów. Trafia, ale czuje niedosyt. Bierze z kuchni nóż, wybiega na ulicę, żeby poderżnąć trupom gardła.
Ten krwawy sen to ślad, jaki w głowie Wojtka Szlachetki zostawili Rosjanie, zajmując Krym. Pomyślał wtedy, że "zielone ludziki" nie poprzestaną na Ukrainie, pójdą dalej - na Litwę, Łotwę, Estonię, a w końcu dotrą do Polski. Zaczął więc czytać o walkach, które polscy partyzanci toczyli z okupantami. Zapisał się na kurs strzelecki i wytatuował na łydce kotwicę Polski Walczącej.
Już od maleńkości w Polsce przesiąkamy skrajnie nieprawdziwym obrazem wojny - romantycznej, młodzieńczej przygody
Wojtek ma żal do swoich dziadków, bo nie chcieli mu opowiadać o wojnie. Podejrzewa, że zamiast wykorzystać szansę na bohaterstwo, jaką daje okupacja, orali pole, karmili kury i doili krowy. Na swoje podobieństwo ulepili jego rodziców, którzy zamiast sprzeciwiać się komunie, pokornie podbijali kartę - ojciec w stolarni, a matka w zakładzie fryzjerskim. Dla Wojtka umieranie za ojczyznę jest ważniejsze niż życie. Twierdzi, że gdyby dostał szansę na przelewanie krwi za Polskę, umiałby ją wykorzystać. Ani chwili nie wahałby się z rzuceniem posady agenta nieruchomości.
Pensja starcza mu na wynajem kawalerki w Krakowie, koszule z modnych sieciówek, steki z najlepszej wołowiny, wakacje w Hiszpanii i balowanie w weekendy na mieście. Uważa, że żyje w dostatku, ale nie czuje, że coś od niego w świecie zależy ani że coś po nim zostanie. Gdy się zastanawia, jak naznaczyć sobą świat, do głowy przychodzi mu scena ze snu, w którym patroszy "zielone ludziki".
Od kiedy Wojtek jest prawdziwym mężczyzną, o wiele rzadziej ściele łóżko.
1600 brutto i potęga PiS-owskiej propagandy
Tam, gdzie każdy Polak się zaczyna
Orzełka Eweliny nikt z obcych nie zobaczy, bo schowała go pod majtkami. - Miałam wątpliwości, czy jeśli wytatuuję go koło pachwiny, nie sprofanuję godła Polski, ale potem pomyślałam, że to miejsce u kobiety jest jakoś święte, bo każdy Polak tam się zaczyna - uśmiecha się 21-letnia studentka. - Chciałam, żeby orzełek był tylko dla oczu mojego chłopaka. Maciek poczuł się tym wyróżniony, ale i tak później odszedł do innej.
Orzeł pod majtkami dumnie zadziera główkę, co symbolizuje niezłomność Polaków. Ewelina opowiada o nim tylko koleżankom, bo faceci mogliby się podniecać. Twierdzi, że dzisiaj mężczyznom wzrasta poziom testosteronu, dlatego trudno jej znaleźć chłopaka, który już na pierwszej randce nie proponowałby "wjazdu na chatę". A najbardziej niecierpliwi są faceci z tatuażami patriotycznymi.
Ewelina wyciąga z szafki zdjęcie, na którym dziadek Jan wtula się w babcię Jadwigę. Już wtedy cierpiał na demencję. Zapominał, jak to było, gdy walczył w AK i gdy siedział u komunistów w więzieniu. Pewnie zdrowo dostał w skórę, domyśla się Ewelina, widział krwawe sceny, ale na starość prawie o wszystkim zapominał. Została mu tylko miłość.
Ewelina szuka stowarzyszenia, do którego mogłaby się zapisać i działać na rzecz zniesienia umów śmieciowych. Wyobraża to sobie tak: ktoś stworzy projekt ustawy, inny skonsultuje z ekspertami, ona i jej podobni będą zbierać podpisy na ulicach i w internecie, a potem wyślą to politykom.
submitted by SoleWanderer to Polska [link] [comments]


DZIEWCZYNA VS CHŁOPAK - YouTube Dziewczyna i chłopak - czołówka - YouTube Dziewczyna i Chłopak [ 1980, Wersja Kinowa ] Scena Końcowa Maykel - Chłopak i Dziewczyna z Gór (Official Video) - YouTube Verba - Chłopak i dziewczyna - YouTube Andrzej Rosiewicz - Chłopak i dziewczyna - YouTube

Dziewczyna i chłopak - odc. 1 – Poprawka - VOD Tvp.pl

  1. DZIEWCZYNA VS CHŁOPAK - YouTube
  2. Dziewczyna i chłopak - czołówka - YouTube
  3. Dziewczyna i Chłopak [ 1980, Wersja Kinowa ] Scena Końcowa
  4. Maykel - Chłopak i Dziewczyna z Gór (Official Video) - YouTube
  5. Verba - Chłopak i dziewczyna - YouTube
  6. Andrzej Rosiewicz - Chłopak i dziewczyna - YouTube

słowa i muzyka: Michał Mysza pomysł na klip: Michał Mysza, Tomasz Bandrowczak, Robert Madej, Sylwia Rybka Realizacja: Video Tina Studio : https://www.faceboo... Enjoy the videos and music you love, upload original content, and share it all with friends, family, and the world on YouTube. Dziewczyna i Chłopak [ 1980, Wersja Kinowa ] Scena Końcowa 🎬 Manon 2. ... Zaborczy chłopak chciał kontrolować życie swojej dziewczyny [Szkoła odc. 413] - Duration: 2:44. Nowa płyta już w sprzedaży https://itunes.apple.com/pl/album/14-lutego/id595348938 Płyty, Koszulki, Gadżety Verby: http://bit.ly/VerbaFanZone Enjoy the videos and music you love, upload original content, and share it all with friends, family, and the world on YouTube. Wbijemy 10 000 łapek w górę?! :D ♥ Subskrybuj kanał! Aby widzieć kolejne filmy :D i kliknij dzwoneczek! ♥ MÓJ SKLEP ♥: https://bit.ly/2MudzZ7 KANAŁ Z GRAMI: ...